Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

BEZPIECZNA BARIERA SKÓRY

0 249

Ktoś mądry powiedział kiedyś: "Dzieci mieszkają głównie w swoim ciele, a dorośli w swoim umyśle". To zdanie jak najbardziej prawdziwe. Aby się o tym przekonać, wystarczy poobserwować dzieci w pierwszych latach ich życia.

Na początku poznają siebie i świat nie poprzez słowa czy ogólnie podzielane znaczenia, lecz dzięki zmysłowemu doświadczaniu zarówno własnego ciała, jak i otaczających je przedmiotów i ludzi. Dlatego też wiele teorii psychologicznych podkreśla, iż najbardziej podstawowe elementy własnej tożsamości (np. poczucie własnych granic) są budowane na podstawie doznań fizycznych, pochodzących z wnętrza i z powierzchni własnego ciała. Dziecko rzadko jest osamotnione w drodze, którą przebywa, odkrywając własne „ja”. Z reguły towarzyszy mu cierpliwy i kochający towarzysz – matka. Jej empatyczna opieka umożliwia optymalny rozwój poczucia siebie, a więc także własnego ciała.

Jednym z najważniejszych osiągnięć dziecka (i jak sądzę każdego człowieka) jest doświadczenie odrębności od otoczenia, zapoczątkowane odkryciem, że własne ciało posiada granice wytyczone przez powierzchnię skóry. Jednak zanim w psychice dziecka zostaną „obrysowane” granice własnej fizyczności (powstanie ich umysłowa reprezentacja), tworzy ono z matką relację symbiotyczną (tzw. podwójną jedność), w której w ogóle nie ma miejsca na pojęcie odrębności. Moloney za szczególnie istotne dla ustanowienia własnych granic uważa doznania płynące z powierzchni ciała dziecka w kontakcie z nagim ciałem kochającej matki. To zupełnie wyjątkowe doświadczenie na tle doznań wzrokowych, węchowych czy słuchowych. Matka, którą dziecko widzi, słyszy czy doświadcza węchem, nieustannie się zmienia (rozebrana lub ubrana, pachnąca raz perfumami, a raz zwykłym mydłem, mówiąca podniesionym albo miękkim głosem). Stąd pierwszy obraz powstający z tych spotkań jest raczej mało spójny. Sprawy mają się inaczej, gdy dziecko przylega swoim ciałem do skóry matki. Doznania płynące z tych „spotkań” cechują się stałością, ponieważ zarówno temperatura, jak i „faktura” ludzkiego ciała ulegają bardzo nieznacznym zmianom.
Oczywiście kwestią najważniejszą jest, aby matka pragnęła tego kontaktu, aby jej ciało było rozluźnione, przyjaźnie miękkie, gdyż tylko wtedy dziecko dozna podstawowego poczucia bezpieczeństwa i stałości, czyli uczuć otwierających drogę do separacji. Będzie mu znacznie łatwiej ustanowić własne granice, jeśli rozpoznaje, że opiekująca się nim osoba jest stała w swoich reakcjach, daje poczucie miłości i podstawowej ufności. Wartość tego rodzaju kontaktu polega także na tym, że skóra dziecka jest w specyficzny sposób masowana, co znacznie ułatwia utworzenie reprezentacji powierzchni własnego ciała, a więc jego granic.

Pierwsza reprezentacja powierzchni własnego ciała, utworzona na bazie doświadczeń dotykowych, jest najprawdopodobniej „zarysowana” w sposób mało wyraźny i znacznie odbiega od tej, którą posiadają starsze dzieci czy osoby dorosłe. Nabiera ona ostrości, gdy dziecko staje się aktywne motorycznie, co umożliwia mu zarówno swobodne oddalanie się od matki, jak i pełne radości powroty do „bezpiecznej bazy”. Także kontakty z przeróżnymi przedmiotami (mającymi różne faktury i kształty) wzmacniają doświadczenie własnego ciała, czyniąc je coraz bardziej zróżnicowanym. Upośledzone ruchowo dzieci, zwłaszcza gdy upośledzenie jest poważne, nie mają szansy oddalać się od matki po to, aby poznać inny świat i siebie w kontakcie z nim. Ciągle fizycznie zależne od swoich opiekunów, pozostają z nimi w ścisłym związku, utrudniającym zróżnicowanie „ja” od „nie-ja”.
Traktowanie powierzchni własnego ciała jako fizycznej granicy własnego „ja”, chociaż jest niezbędnym warunkiem do ustanowienia podmiotowości, nie zakłada jeszcze czucia się we własnym ciele, jak u siebie w domu. Dopiero znajomość własnych stanów wewnętrznych i poczucie kontroli nad nimi umożliwia prawidłową integrację z własną cielesnością. To swego rodzaju fenomen, że całkowity brak kontroli nad własnymi ruchami, któremu towarzyszyło poczucie chaosu i dezintegracji, zostaje zastąpiony umiejętnością adekwatnego rozpoznania własnych stanów somatycznych i psychicznych. Aby zrozumieć to zjawisko, powinniśmy jeszcze raz przyjrzeć się tej części naszego życia, w której byliśmy całkowicie zależni od najbliższego otoczenia.

Początkowo doznania rodzące się w ciele dziecka są dla niego samego zupełnie obce i pozbawione se...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy