– Mamo, zgadnij, co dostałem ze sprawdzianu z algebry?
– No niech zgadnę, pewnie znowu czwórkę z plusem?
– Tym razem piątkę! – powiedział Louis z taką dumą, jakby właśnie wymyślił teorię względności.
POLECAMY
– W tym roku to idziesz na rekord, synku.
– Nie, no, wystarczyło po prostu posiedzieć więcej przy książkach niż z kolegami i takie są tego efekty.
Ta utopijna wizja sukcesów naukowych nastolatka dla niemal każdej mamy brzmi znajomo. Dobre dziecko, coraz lepsze oceny, mniej problemów niż u innych. Można odetchnąć, wreszcie coś się udaje. Do momentu, w którym w tej historii pojawia się jedno, niewygodne pytanie: Czy to rzeczywiście książki, czy raczej sprytnie ustawiony telefon?
Coraz częściej nastoletnie „piątki bez wysiłku” mają swoje źródło nie w cichym biurku, tylko w jasnym ekranie. Wystarczy zrobić zdjęcie testu, wgrać je do czatu z mądrym programem i poczekać kilka sekund. Odpowiedzi pojawiają się szybciej, niż serce zdąży mocniej zabić przed klasówką. Papier wraca do nauczyciela, nauczyciel stawia ocenę, mama chwali. Tylko jedno dzieje się naprawdę: dziecko nie...
Dołącz do 50 000+ czytelników, którzy dbają o swoje zdrowie psychiczne
Otrzymuj co miesiąc sprawdzone narzędzia psychologiczne od ekspertów-praktyków. Buduj odporność psychiczną, lepsze relacje i poczucie spełnienia.