Dołącz do czytelników
Brak wyników

Nałogi i terapie , Praktycznie

15 lutego 2016

Bałam się otworzyć

26

Mam 25 lat, studiuję i pracuję. Ojciec zawsze miał problem z alkoholem. Trzeźwy jest bardzo opiekuńczy, ale gdy tylko się napije – wstępuje w niego diabeł, jest agresywny i wulgarny.

Mieszkamy w małej miejscowości, co jeszcze bardziej nasilało problem, bo ogromnie się wstydziłam, że ojciec codziennie chodzi pijany. Zamykałam się w sobie. Marzyłam o ucieczce z tego piekła. Wyjechałam do szkoły średniej w większym mieście. Choć nauka szła mi dość kiepsko, zaparłam się i właśnie kończę studia zaocznie. Pracuję już w swoim zawodzie, z czego jestem bardzo zadowolona. Niestety, los sprawił, że musiałam wrócić do rodzinnej miejscowości i wszystko jest po staremu, bo do ojca nie dociera, że jest alkoholikiem i powinien się leczyć.

Wiem, że mam problem, jestem dorosłym dzieckiem alkoholika. Co prawda mam wielu znajomych, ale żadnego nie mogę nazwać przyjacielem. Mówią mi, że lubią spędzać ze mną czas, że jestem wesoła i pomysłowa, a do tego umiem wysłuchać. Jednak ja często łapię się na tym, że z minuty na minutę zmienia mi się nastrój z euforii w przygnębienie. Gdy ktoś wtedy pyta, co mi się stało, wymiguję się zmęczeniem i uciekam do moich czterech ścian w samotność, której boję się najbardziej, a która jest wszechobecna w moim życiu.

Mam też problem z zawieraniem bliższych znajomości z mężczyznami. Marzę o prawdziwej miłości, ale często wydaje mi się, że nie mam do niej prawa. Niedawno opuścił mnie ważny dla mnie mężczyzna. Nie mogę się pozbierać. Myślałam, że wszystko jest dobrze, że wreszcie znalazłam tę drugą, idealną połówkę jabłka. Nie umiałam się przed nim otworzyć. Może potrzebowałam czasu? Z dnia na dzień przestał się odzywać. Powiedział, że to nie to, czego szuka....

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy