Dołącz do czytelników
Brak wyników

Ja i mój rozwój , Laboratorium

24 sierpnia 2016

Akordy serca

37

Serce ma swoje racje, których rozum nie zna - twierdził Blaise Pascal. Ale rozum kieruje się racjami, które czasem mogą zmienić rytm serca i wywołać nowe jego tony. Jak to możliwe? Jak rozum oswaja nasze serce? I jak serce kieruje rozumem?

Tony papieru i miliony komputerowych stron zajmują zapiski na temat ludzkich emocji, trosk, uciech, lęków, zawiści, wzruszeń, tkliwości, niepewności czy zarozumialstwa. Co ciekawe, stopień wtajemniczenia w różnorodność i następstwa ludzkich emocji jest nieporównanie większy wśród laików czy humanistów niż wśród wykształconych psychologów. W literaturze akademickiej liczba doniesień z badań nad emocjami bije wszelkie rekordy. Ale trudno się doszukać raportów z solidnych badań na temat przesłanek szczęścia, pokory, przebaczenia czy ufności.

Bogactwo uczuć
Ile emocji rozróżniają specjaliści w swych badaniach? Najczęściej sześć: strach, wstręt, złość, radość, smutek, zdziwienie. Doprawdy niewiele! Skąd ten redukcjonizm ze strony badaczy? Czego szukają? Dlaczego skupiają uwagę na nie[-]których tylko emocjach?

Listy emocji powstały w związku z poszukiwaniami reakcji uniwersalnych. To specyficzny rodzaj badań. Wykryto kilka typów emocjonalnego reagowania wspólnych dla wszystkich ludzi, niezależnie od kultury, w jakiej żyją. Na czym oparte było to odkrycie? Głównie na wspólnocie ekspresji mimicznej, rozpoznawalnej bez względu na szerokość geograficzną. Fakt, że można nieomylnie odczytać w różnych ludzkich twarzach przerażenie, rozbawienie czy obrzydzenie, uznano za wspólnotę gatunkową i podstawę taksonomii emocji. Ale trzeba dodać: emocji podstawowych, uniwersalnych, wrodzonych, pojawiających się już w pierwszej fazie życia, wyznaczających dalsze sposoby przeżywania świata. Takich emocji jest niewiele i wymagają one specjalnej uwagi. Ale nie wyczerpują całej gamy emocji.

Repertuar podstawowych emocji jest wąski w porównaniu z całym bogactwem uczuć, jakie mogą pojawić się w naszym doświadczeniu. Możemy przeżywać zawiść, podziw czy wzruszyć się czyjąś delikatnością. Ale nie wszyscy je odczuwają. Bo zdolność do zróżnicowanych uczuć wymaga rozwoju osobowości i coraz to nowych predyspozycji. Smutek po stracie kogoś bliskiego może być udziałem każdego. A do radości z czyjegoś sukcesu można nie być zdolnym. Kochać „swoich” to powszechne, ale żywić pozytywne uczucia do obcych i „być prezydentem wszystkich Polaków” potrafią tylko niektórzy. To uczucia spoza repertuaru emocji podstawowych, nie mówiąc już o przebaczeniu komuś, kto wyrządził nam straszną krzywdę (na przykład pozbawił życia bliską nam osobę). Znacząca część takich reakcji emocjonalnych możliwa jest dzięki społecznemu uczeniu się i własnym refleksjom na temat sensu świata. I różni się zasadniczo od emocji pierwotnych, podstawowych!

Część emocji powstaje jako automatyczne, odruchowe następstwo tego, z czym się stykamy. Odruchowo możemy zareagować strachem na widok paszczy lwa, wstrętem na odór padliny, poczuciem, że ktoś o określonej posturze to typ „spod ciemnej gwiazdy” czy rozbawieniem na wspomnienie twarzy inżyniera Mamonia (pod warunkiem, że rozbawił nas kiedyś „Rejs” Marka Piwowskiego). Część emocji powstaje z opóźnieniem, po namyśle nad tym, z czym mamy do czynienia: dopiero wtedy, gdy rozpoznamy sytuację i ucieszymy się lub zmartwimy jej oceną. Słowem, emocje można podzielić na te sterowane odruchami i te wynikające z wyartykułowanych racji – co pokrywa się z odwieczną opozycją serce a rozum.

Intelekt w służbie emocji
Oczywiście trzeba pamiętać, że reakcje odruchowe są szybkie i bardzo często wyprzedzają „racje rozumu”. Wtedy sądy rozumowe są zdominowane przez „racje serca” i irracjonalne. Intelekt nie przestaje nam służyć, ale pozostaje w służbie emocji. Logicznie uzasadniamy swoje racje, zupełnie nie dostrzegając, że przyjmujemy do wiadomości tylko te informacje, które są spójne ze wzbudzonymi wcześ[-]niej emocjami. Obserwator dziwi się (bo u siebie podobnych procesów nie jest w stanie dostrzec!), jak można tak wykrzywić obraz rzeczywistości – na przykład „broniąc krzyża” z nienawiścią w sercu (nie dostrzegając sprzeczności swego stanu z kluczowymi ideałami chrześcijańskiej miłości).

Co więcej, emocje powstające automatycznie to rodzaj niekontrolowanych reakcji alarmowych, które „rozlewają się” (jak nastrój) na ocenę wszystkiego, co się w tym czasie dzieje. Można się zezłościć z powodu zagubienia dokumentu, a pod wpływem tej irytacji wyrzucić interesanta za drzwi. Można na widok wroga zareagować nienawiścią i mieć szyderczy stosunek do wszystkiego, co z nim związane – nawet odczuwać wyraźną niechęć do jego dziecka. Dominacja serca nad rozumem tyczy często uczuć tak ważnych, jak miłość partnerska czy miłość do ojczyzny. Uczucia mogą się pojawiać „znikąd” (działa „chemia” w kontakcie z partnerem albo syntoniczne wzorce patriotyzmu wyniesione z dzieciństwa). W efekcie pierwotne uczucia mogą mieć postać „ślepej” miłości, która prowadzi do tego, że dostrzegamy w jej obiekcie same pozytywy – notabene nie troszcząc się wcale o pogłębienie wiedzy o nim. Żarliwemu patriocie może zupełnie nie przeszkadzać brak wiedzy (na przykład o liczbie obywateli własnego kraju, dacie uzyskania niepodległości) czy debaty o tym, co dla przyszłości kraju byłoby lepsze. Emocje „płynące z serca” dają automatycznie silne poczucie pewności własnych racji, co sprawia, że nie widzimy potrzeby zrealizowania własnych przekonań, bo dystans do nich nie jest możliwy. Dlatego w konflikcie pomiędzy racjami serca i rozumu tak często wygrywa serce.

Serce nie sługa
Skąd się biorą różne rodzaje emocji?

Co jest źródłem bojaźni czy odwagi, złości czy powściągliwości, dążenia do samooszukiwania bądź autokrytycyzmu, poczucia winy lub zrozumienia własnych przewinień? Niektóre emocje powstają w nas same – bez względu na to, czy tego chcemy, czy nie. Na początku (ale i do końca życia) reakcje zadowolenia czy niezadowolenia pojawiają się automatycznie. Nie mamy wpływu na pojawienie się strachu, rozbawienia, wstrętu czy złości. Coś za nas decyduje o tym, czy lubimy szpinak, czy boimy się zbliżyć do jakiejś osoby, pożądamy zbliżenia z inną, chce nam się śmiać czy płakać. Powstaje pytanie: co wyznacza takie reakcje? Pierwotnie o reakcjach decydują czujniki zmysłowe, sygnalizujące to, co dzieje się wewnątrz organizmu i w jego otoczeniu. Decydują dwa zupełnie różne mechanizmy: jeden ukierunkowany na pozbywanie się napięć, drugi na dążenie do przyjemności. Pierwszy – homeostatyczny – związany jest z koniecznością utrzymania wewnętrznej równowagi. Podmiot wprawdzie na początku nic o tej konieczności nie wie, ale po...

Dalsza część jest dostępna dla użytkowników z wykupionym planem

Przypisy