Dołącz do czytelników
Brak wyników

Otwarty dostęp , Psychologia w działaniu

12 czerwca 2020

NR 2 (Luty 2018)

10 kroków do namiętności

0 4495

Popularna maksyma głosi, że miłość rodzi się z niczego, a umiera od wszystkiego. Szybko się zapala, ale i gaśnie, gdy przestajemy dbać o żar w związku. Jak zatem podsycić namiętność?

Nie myślcie, że zawsze będzie gorąco

Namiętność nie jest czymś stałym, niezmiennym. Nawet gdy uczucie i potrzeba bliskości emocjonalnej są bardzo silne i głębokie, to po pewnym czasie słabnie pożądanie seksualne – i jest to naturalny etap każdego związku trwającego dłużej niż trzy, cztery lata. Im dłużej jesteśmy razem, tym słabsze pożądanie. Bywa, że partner/partnerka nadal jest bardzo atrakcyjny/atrakcyjna fizycznie, ale jego/jej ciało i reakcje nie stanowią już dla nas tajemnicy i przestają być bodźcem intensyfikującym nasze doznania.

Nie szukajcie „podpałki” na zewnątrz

Gdy seks nie wyzwala już poczucia namiętności, radości, to często przeobraża się w seks przyjacielski – „w kapciach, bez fajerwerków”. Niektórzy szukają tych fajerwerków w relacji poza stałym związkiem. Przy czym to wcale nie musi oznaczać, że przestali kochać żonę/męża. Ona nadal bardzo kocha męża, jest świetną towarzyszką życia. On deklaruje, że żona ciągle jest dla niego najpiękniejszą i najwspanialszą kobietą świata. Jest dumny z tego, jak wygląda, nie wyobraża sobie życia z inną kobietą, ale... tak doskonale zna każdą część jej ciała, że mógłby się obyć bez seksu z nią. Ich relacja była i jest piękna, ale monotonna, a monotonia prowadzi do spadku zainteresowania. Romans traktują zatem jako „podpałkę” dla namiętności w stałym związku, coś, co pomaga im ponownie poczuć pożądanie do żony/męża. Ten destrukcyjny sposób radzenia sobie ze spadkiem namiętności w związku niemal zawsze wiąże się z negatywnymi konsekwencjami – zarówno wtedy, gdy zdrada wychodzi na jaw, jak i wtedy, gdy udaje się ją zachować w tajemnicy.

POLECAMY

Lepiej zatem poszukać owej „podpałki” namiętności wewnątrz związku.

Znajdźcie czas tylko dla siebie

Codzienność, tak zwana proza życia, zabija naszą seksowność, usypia namiętność. A ta wymaga pielęgnowania – jak egzotyczny i delikatny kwiat w ogrodzie botanicznym. Kwiat, który potrzebuje więcej zabiegów niż inne kwiaty. Pielęgnowanie namiętności to przede wszystkim czas świadomie przeznaczony na dbanie o temperaturę uczuć w związku. Niestety, w pędzie codziennych obowiązków mamy go niewiele. W tygodniu jesteśmy przemęczeni, więc kochamy się szybko i bez dbałości o ten cały anturaż, którego seksualność się domaga. Na nieśpieszny seks pozostają więc tylko weekendy, pod warunkiem że będziemy mieć czas i dom tylko dla siebie, a dziećmi zajmą się dziadkowie, ciocia, przyjaciele. Wprawdzie może to być duży logistyczny problem, warto jednak poszukać wspólnie takiej możliwości i choćby jeden dzień w miesiącu zarezerwować tylko dla partnera/partnerki. Potrzebujemy czasu dla siebie – na to, żeby się nawzajem uwodzić, żeby wyjść razem do kina, teatru, restauracji albo na długi spacer. A potem wrócić do domu, w którym nie ma dzieci, i poświęcić czas wyłącznie sobie nawzajem. Musimy pamiętać, że jesteśmy dla siebie najważniejsi, więc dbamy o związek i o czas dla naszej relacji: albo raz w miesiącu wyjeżdżamy razem na weekend, albo wygospodarowujemy czas w domu.

Motywujcie się i ruszcie głową

Równie istotna jak wolny czas jest motywacja – to ważne, abyśmy chcieli wspólnie poszukiwać przyjemności i potwierdzenia wzajemnej atrakcyjności, a także okazywali sobie czułość.

Jeżeli mamy taką motywację, to kolejnym ważnym elementem jest wyobraźnia. Wyobraźmy sobie, co moglibyśmy razem robić. Do tej pory nasz seks przypominał pracę przy taśmie montażowej, gdzie każdy wie, jaką śrubkę przykręca w tym samym miejscu przez kolejne lata. Jak zatem możemy to zmienić? Nie wszyscy posiadają bujną wyobraźnię erotyczną, ale są książki, w których znajdziemy różne podpowiedzi, rozwiązania. Możemy się umówić, że przynajmniej raz w tygodniu przygotowujemy dla partnera/partnerki jakąś niespodziankę erotyczną, czymś siebie nawzajem zaskakujemy. Jeśli do tej pory nie rozmawialiśmy o naszych fantazjach i oczekiwaniach, to pierwszym elementem przełamywania erotycznej nudy może być taka rozmowa – nauczenie się mówienia o fantazjach. Bo już samymi słowami można bardzo podkręcić temperaturę w alkowie!

Zaskoczcie siebie i partnera

Inspiracji można poszukać też w sex shopach, ale kupujmy gadżety tylko dobrej jakości, bo wtedy również jakość doznań erotycznych i estetycznych jest lepsza.

Jeśli chcemy na wspólny wieczór zaproponować partnerce/partnerowi obejrzenie filmu erotycznego, to ważne jest, by było to dobre kino i by erotyka była przedstawiona finezyjnie, w pięknej scenerii, ze świetnymi aktorami. Wulgarna pornografia może raczej zniechęcić niż zachęcić. 

W ramach wzajemnego zaskakiwania się w sypialni można zaproponować partnerowi zabawę w odgrywanie ról: dziś jestem nauczycielką, jutro pokojówką, pojutrze policjantką, a ty raz jesteś hydraulikiem, raz policjantem itp.

Inną zabawą może też być zniewolenie – kobieta przywiązuje partnera do łóżka i ma go wyłącznie do swojej dyspozycji. Może stymulować go na różne sposoby, może przerywać tę stymulację i bawić się jego emocjami, kiedy on widzi ją nagą – jest jednocześnie niedostępna i na wyciągnięcie ręki. Oczywiście wszystkie te zabawy erotyczne mogą odbywać się tylko za obopólną zgodą. A nawet jeżeli jest zgoda na to, by partnera/partnerkę przywiązać do łóżka, to nie można wtedy uruchamiać ciągot sadystycznych albo odgrywać się na partnerze za jakieś jego zachowanie w przeszłości. Celem erotycznej zabawy jest spotęgowanie podniecenia – własnego i partnera – zatem wiąże się to też z poznawaniem, uaktualnianiem erotycznej mapy ciała partnera i własnego.

Znajdźcie własną miarę  – ani za rzadko, ani za często

Wrogiem pożądania może być nie tylko nuda, ale i nadmiar, przesyt. To błąd popełniany najczęściej przez mężczyzn, których napięcie seksualne jest wyższe niż partnerek – chcieliby jak najczęściej i jak najszybciej zaspokoić swoje potrzeby, nie zwracając uwagi na to, czy partnerka też ma ochotę na seks. Jednak takie nasycenie „szybkimi numerkami” będzie skutkowało unikaniem kolejnych kontaktów przez partnerkę.

Nauczcie się rozmawiać o seksie

Źródłem rutyny, która nie służy namiętności, bywa przekonanie o własnej omnipotencji. Gdy uważamy się za superkochanków i za każdym razem realizujemy ten sam scenariusz w łóżku, to partner/partnerka może z góry przewidzieć kolejność i rodzaj pieszczot. Bywa, że próbuje powiedzieć nam, czego potrzebuje, co woli, ale my nie słuchamy, bo „wiemy lepiej”. W takim wypadku najważniejsza jest szczera rozmowa. To może być trudny moment, jeśli partnerom trudno jest przyjąć argumenty drugiej strony, jeśli odbierają je jako krytykę, negowanie ich jako osoby.

Jak zatem rozmawiać, mówić o swoich potrzebach i oczekiwaniach, by nie ucierpiało na tym ego partnera/partnerki? Przede wszystkim mówić z pozycji „ja” i „my” (czego ja potrzebuję, oczekuję, czego chcę dla nas), a nie „ty” (ty to źle robisz, nudzi mnie, że pieścisz mnie ciągle w ten sam sposób...). Powiedzmy na przykład: „Mieliśmy cudny seks przez ostatnich pięć lat, ale teraz spróbujmy poszukać innych, równie ekscytujących przeżyć, zmieńmy pieszczoty, miejsce – po to, żeby urozmaicić nasz seks. Przecież seks można uprawiać również na dziesiątki innych wspaniałych sposobów. A my tych sposobów nie znamy, więc spróbujmy zweryfikować, co nam sprawi przyjemność. Ciekawa jestem, jak by to było, gdybyś zaczął mnie pieścić w inny sposób. Nie rozpoczynał od całowania szyi i schodził na dół, tylko na przykład zaczął od całowania stóp i szedł w górę”.

Bądźcie gotowi na kompromisy

Bywa, że jedno z partnerów ma zdecydowanie mniejszy temperament niż drugie – w efekcie życie seksualne pary jest regulowane przez partnera ze słabszymi potrzebami. Jak można zaradzić temu problemowi?

Tu znowu najważniejsza jest rozmowa i wspólne poszukiwanie kompromisu. Na przykład: raz w miesiącu będziemy wychodzić naprzeciw twoim oczekiwaniom, a dwa razy w miesiącu naprzeciw moim
oczekiwaniom. Ja trochę poskromię mój temperament, a ty znajdziesz trochę więcej motywacji do wyjścia naprzeciw moim potrzebom.

Szukajcie pomocy u specjalistów

Nasza seksualność ewoluuje wraz z nami – inny mamy temperament i stan zdrowia w wieku 18 lat, inny w wieku 30 lat, jeszcze inny w wieku 40 czy 60. Pojawiają się urazy i choroby, zażywamy leki, które wpływają na siłę pożądania i zdolność uzyskiwania podniecenia.

Pamiętajmy, że czasami spadek pożądania nie wynika z naturalnej dynamiki miłości ani z problemów relacyjnych w parze, ale jest objawem jakiejś choroby – na przykład niedoczynności albo nadczynności tarczycy, depresji, przerostu gruczołu krokowego, schorzeń wymagających przyjmowania leków na nadciśnienie. Gdy zatem przeżywamy jakieś problemy seksualne, trzeba sobie przypomnieć, kiedy się one pojawiły, w jakim momencie. Może się bowiem okazać, że w tym samym czasie coś niepokojącego zaczęło się dziać z naszym organizmem, pogorszyło się nasze zdrowie. Warto wtedy skonsultować się z lekarzem.

Nie manipulujcie partnerem

Seks tylko wtedy wzmacnia związek, buduje coraz lepszą relację między partnerami, gdy przez obie strony jest traktowany jako dar, a nie narzędzie do załatwiania własnych interesów i manipulowania partnerem. 

Czasami takie manipulacyjne podejście do seksu może mieć związek ze zmianą ról mężczyzny i kobiety we współczesnym świecie – mężczyźni nie mają już tak silnej pozycji zdobywcy jak dawniej, a kobiety nie są już tak uległe i bierne, wiedzą, czego chcą i to one zdobywają mężczyzn. Mężczyznom trudno odnaleźć się w takiej rzeczywistości, mają problem z niską samooceną. Gdy okazuje się, że partnerka jest dominująca, zaborcza, przepełniona pretensjami dosłownie o wszystko, to mężczyzna wycofuje się i używa seksu jako nagrody: „Źle mnie traktujesz, więc nie będę się z tobą kochał”. Seks staje się zatem kartą przetargową, a sypialnia jedyną przestrzenią, w której jedno z partnerów może się odegrać, pokazać „a jednak mam coś do powiedzenia”. I tak na przykład ona ma duży temperament, robi karierę, świetnie się sprawdza w zarządzaniu dużymi projektami i równocześnie przekłada się to na jej potrzebę osiągnięć w relacji seksualnej w związku. Seks jest dla niej elementem pozytywnie nakręcającym sukcesy zawodowe następnego dnia.

Ale partner, który czuje się niedowartościowany, ma przeświadczenie, że nie jest w stanie dorównać partnerce, odmawia jej seksu. W ten sposób rekompensuje sobie swoje kompleksy – „przynajmniej w tym zakresie nie dam ci tego, co chcesz osiągnąć, ukarzę cię moją niedostępnością”.

W takich przypadkach manipulowanie seksem jest objawem głębszego kryzysu relacyjnego w związku i warto rozważyć skorzystanie ze wsparcia psychoterapeuty. 

Przypisy