Dołącz do czytelników
Brak wyników

Psychologia w działaniu

14 czerwca 2020

NR 2 (Luty 2018)

10 kroków do namiętności

141

Popularna maksyma głosi, że miłość rodzi się z niczego, a umiera od wszystkiego. Szybko się zapala, ale i gaśnie, gdy przestajemy dbać o żar w związku. Jak zatem podsycić namiętność?

Nie myślcie, że zawsze będzie gorąco

Namiętność nie jest czymś stałym, niezmiennym. Nawet gdy uczucie i potrzeba bliskości emocjonalnej są bardzo silne i głębokie, to po pewnym czasie słabnie pożądanie seksualne – i jest to naturalny etap każdego związku trwającego dłużej niż trzy, cztery lata. Im dłużej jesteśmy razem, tym słabsze pożądanie. Bywa, że partner/partnerka nadal jest bardzo atrakcyjny/atrakcyjna fizycznie, ale jego/jej ciało i reakcje nie stanowią już dla nas tajemnicy i przestają być bodźcem intensyfikującym nasze doznania.

POLECAMY

Nie szukajcie „podpałki” na zewnątrz

Gdy seks nie wyzwala już poczucia namiętności, radości, to często przeobraża się w seks przyjacielski – „w kapciach, bez fajerwerków”. Niektórzy szukają tych fajerwerków w relacji poza stałym związkiem. Przy czym to wcale nie musi oznaczać, że przestali kochać żonę/męża. Ona nadal bardzo kocha męża, jest świetną towarzyszką życia. On deklaruje, że żona ciągle jest dla niego najpiękniejszą i najwspanialszą kobietą świata. Jest dumny z tego, jak wygląda, nie wyobraża sobie życia z inną kobietą, ale... tak doskonale zna każdą część jej ciała, że mógłby się obyć bez seksu z nią. Ich relacja była i jest piękna, ale monotonna, a monotonia prowadzi do spadku zainteresowania. Romans traktują zatem jako „podpałkę” dla namiętności w stałym związku, coś, co pomaga im ponownie poczuć pożądanie do żony/męża. Ten destrukcyjny sposób radzenia sobie ze spadkiem namiętności w związku niemal zawsze wiąże się z negatywnymi konsekwencjami – zarówno wtedy, gdy zdrada wychodzi na jaw, jak i wtedy, gdy udaje się ją zachować w tajemnicy.

Lepiej zatem poszukać owej „podpałki” namiętności wewnątrz związku.

Znajdźcie czas tylko dla siebie

Codzienność, tak zwana proza życia, zabija naszą seksowność, usypia namiętność. A ta wymaga pielęgnowania – jak egzotyczny i delikatny kwiat w ogrodzie botanicznym. Kwiat, który potrzebuje więcej zabiegów niż inne kwiaty. Pielęgnowanie namiętności to przede wszystkim czas świadomie przeznaczony na dbanie o temperaturę uczuć w związku. Niestety, w pędzie codziennych obowiązków mamy go niewiele. W tygodniu jesteśmy przemęczeni, więc kochamy się szybko i bez dbałości o ten cały anturaż, którego seksualność się domaga. Na nieśpieszny seks pozostają więc tylko weekendy, pod warunkiem że będziemy mieć czas i dom tylko dla siebie, a dziećmi zajmą się dziadkowie, ciocia, przyjaciele. Wprawdzie może to być duży logistyczny problem, warto jednak poszukać wspólnie takiej możliwości i choćby jeden dzień w miesiącu zarezerwować tylko dla partnera/partnerki. Potrzebujemy czasu dla siebie – na to, żeby się nawzajem uwodzić, żeby wyjść razem do kina, teatru, restauracji albo na długi spacer. A potem wrócić do domu, w którym nie ma dzieci, i poświęcić czas wyłącznie sobie nawzajem. Musimy pamiętać, że jesteśmy dla siebie najważniejsi, więc dbamy o związek i o czas dla naszej relacji: albo raz w miesiącu wyjeżdżamy razem na weekend, albo wygospodarowujemy czas w domu.

Motywujcie się i ruszcie głową

Równie istotna jak wolny czas jest motywacja – to ważne, abyśmy chcieli wspólnie poszukiwać przyjemności i potwierdzenia wzajemnej atrakcyjności, a także okazywali sobie czułość.

Jeżeli mamy taką motywację, to kolejnym ważnym elementem jest wyobraźnia. Wyobraźmy sobie, co moglibyśmy razem robić. Do tej pory nasz seks przypominał pracę przy taśmie montażowej, gdzie każdy wie, jaką śrubkę przykręca w tym samym miejscu przez kolejne lata. Jak zatem możemy to zmienić? Nie wszyscy posiadają bujną wyobraźnię erotyczną, ale są książki, w których znajdziemy różne podpowiedzi, rozwiązania. Możemy się umówić, że przynajmniej raz w tygodniu przygotowujemy dla partnera/partnerki jakąś niespodziankę erotyczną, czymś siebie nawzajem zaskakujemy. Jeśli do tej pory nie rozmawialiśmy o naszych fantazjach i oczekiwaniach, to pierwszym elementem przełamywania erotycznej nudy może być taka rozmowa – nauczenie się mówienia o fantazjach. Bo już samymi słowami można bardzo podkręcić temperaturę w alkowie!

Zaskoczcie siebie i partnera

Inspiracji można poszukać też w sex shopach, ale kupujmy gadżety tylko dobrej jakości, bo wtedy również jakość doznań erotycznych i estetycznych jest lepsza.

Jeśli chcemy na wspólny wieczór zaproponować partnerce/partnerowi obejrzenie filmu erotycznego, to ważne jest, by było to dobre kino i by erotyka była przedstawiona finezyjnie, w pięknej scenerii, ze świetnymi aktorami. Wulgarna pornografia może raczej zniechęcić niż zachęcić. 

W ramach wzajemnego zaskakiwania się w sypialni można zaproponować partnerowi zabawę w odgrywanie ról: dziś jestem nauczycielką, jutro pokojówką, pojutrze policjantką, a ty raz jesteś hydraulikiem, raz policjantem itp.

Inną zabawą może też być zniewolenie – kobieta przywiązuje partnera do łóżka i ma go wyłącznie do swojej dyspozycji. Może stymulować go na różne sposoby, może przerywać tę stymulację i bawić się jego emocjami, kiedy on widzi ją nagą – jest jednocześnie niedostępna i na wyciągnięcie ręki. Oczywiście wszystkie te zabawy erotyczne mogą odbywać się tylko za obopólną zgodą. A nawet jeżeli jest zgoda na to, by partnera/partnerkę przywiązać do łóżka, to nie można wtedy uruchamiać ciągot sadystycznych albo odgrywać się na partnerze za jakieś jego zachowanie w przeszłości. Celem erotycznej zabawy jest spotęgowanie podniecenia – własnego i partnera – zatem wiąże się to też z poznawaniem, uaktualnianiem erotycznej mapy ciała partnera i własnego.

Znajdźcie własną miarę  – ani za rzadko, ani za często

Wrogiem pożądania może być nie tylko nuda, ale i nadmiar, przesyt. To błąd popełniany najczęściej przez mężczyzn, których napięci...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy