Dołącz do czytelników
Brak wyników

Zdrowie i choroby , Praktycznie

23 sierpnia 2018

Zakleszczeni

58

Co roku rośnie liczba zachorowań na boreliozę. Jak się przed nią chronić, jak radzić sobie z emocjonalnymi kosztami leczenia i kiedy można ją pomylić z depresją?

Latem chętnie spędzamy czas na łonie natury, w miejskich parkach i poza miastem. A to oznacza, że jesteśmy narażeni na ugryzienie kleszcza. Choć wyglądają niepozornie, kleszcze to bezwzględne pasożyty, żywiące się krwią i przenoszące choroby. – W Polsce do najgroźniejszych zaliczamy dwie: kleszczowe zapalenie mózgu i boreliozę z Lyme – ostrzega dr hab. n. med. Ernest Kuchar, specjalista chorób zakaźnych z Kliniki Pediatrii z Oddziałem Obserwacyjnym na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym.

POLECAMY

Borelioza, nazywana również boreliozą z Lyme lub krętkowicą kleszczową, jest wieloukładową chorobą odzwierzęcą, wywoływaną przez krętki z rodzaju Borrelia. Może zająć skórę, stawy, układ nerwowy i serce, a nieleczona – mieć bardzo poważne następstwa.

Bliskie spotkanie

Kleszcze żerują na różnych gatunkach kręgowców, w tym na ptakach, gadach i ssakach. Atakują drobne gryzonie, jak myszy polne i nornice, ale też duże zwierzęta, na przykład jelenie. Nie pogardzą również człowiekiem. Są wrażliwe na występujący w ludzkim pocie amoniak i kwas mlekowy, a także na dwutlenek węgla w wydychanym powietrzu. Wyczuwają zmianę temperatury i wibracje towarzyszące przemieszczaniu się.

Zwykle myślimy, że kleszcze żyją tylko w lasach, tymczasem można je też spotkać w miejskich zaroślach. Wbrew powszechnemu przekonaniu nie spadają z drzew – najczęściej występują w trawie i na niskich krzewach. – W naszej strefie klimatycznej kleszcze najczęściej zamieszkują lasy liściaste i mieszane z bogatym poszyciem. Bardzo rzadko występują w suchych lasach sosnowych albo na bagnach i torfowiskach – tłumaczy Ernest Kuchar.

Gdy kleszcz znajdzie się już na ofierze, niepostrzeżenie, bezboleśnie – za sprawą substancji znieczulających obecnych w jego ślinie – wkłuwa się w skórę, najczęściej w okolicach szyi, pach, pachwin, kolan. Jeśli żerujący pajęczak jest nosicielem krętka boreliozy, chorobotwórcze drobnoustroje mogą dostać się do organizmu żywiciela wraz ze śliną kleszcza. Im dłuższe żerowanie, tym większe prawdopodobieństwo, że osoba zachoruje. Jak podają Eugene Shapiro i Michael Gerber na łamach czasopisma „Clinical Infectious Diseases”, ryzyko zarażenia boreliozą znacznie wzrasta, jeśli kleszcz „karmi się” krwią żywiciela 48 godzin lub dłużej. Nie każde ugryzienie kleszcza prowadzi do rozwoju boreliozy. Tak jak w przypadku innych chorób odzwierzęcych warunkiem zakażenia jest obecność drobnoustrojów chorobotwórczych w organizmie pasożyta.

Odsetek kleszczy, które są nosicielami krętka boreliozy, zmienia się w zależności od sezonu i regionu. Badacze ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie szacują, że na przykład na terenie Mazowsza 30–40 proc.
kleszczy zakażonych jest boreliozą. Co więcej, nawet jeśli kleszcz jest nosicielem bakterii i dostanie się ona do organizmu żywiciela, nie musi to oznaczać zachorowania. Większość zakażeń krętkami boreliozy organizm zwalcza sam, własnymi mechanizmami obronnymi, już na wczesnym etapie. Jedyny ślad, jaki pozostaje, to swoiste przeciwciała w organizmie. – W naszym kraju przeciwciała przeciwko krętkom mogą być obecne nawet u kilkunastu procent całkowicie zdrowych osób, które samodzielnie zwalczyły chorobę – przyznaje dr hab. Ernest Kuchar.

Wielkie spustoszenie

Jeśli dojdzie do zachorowania, krętki boreliozy mogą zaatakować różne narządy i tkanki. Charakterystycznym wczesnym objawem choroby jest tzw. rumień wędrujący, który pojawia się w miejscu wkłucia po 1–3 tygodniach. Początkowo ma formę niewielkiej plamy, z czasem jednak się powiększa, osiągając średnicę znacznie przekraczającą 5 cm. Co ważne, nie występuje on u wszystkich chorych. Rumień znika bez leczenia po kilku tygodniach, czasem nawet niezauważony. Chory może też mieć objawy niecharakterystyczne, takie jak uczucie osłabienia i zmęczenia, pogorszenie pamięci, zaburzenia snu i trudności w koncentracji. Na podobne dolegliwości skarżymy się w przypadku wielu chorób, nawet podczas przeziębienia, więc jeśli nie pojawi się charakterystyczny rumień, borelioza jest trudna do zdiagnozowania we wczesnym stadium.
W kolejnej fazie choroba najczęściej daje objawy reumatologiczne (bóle i zapalenie stawów), neurologiczne (np. zapalenie opon mózgowych, porażenie nerwów czaszkowych, często twarzowego), kardiologiczne (np. zaburzenia rytmu serca, zapalenie mięśnia serca). Nieleczona borelioza może przejść w postać przewlekłą. Ma ona różne postacie w zależności od zajętego układu.

Mam kleszcza – co dalej?

Jeśli zauważymy na swoim ciele kleszcza, musimy go jak najszybciej usunąć. Nie należy tego robić palcami, lecz pęsetą – chwytając jak najbliżej skóry i wyciągając zdecydowanym ruchem. Można też użyć tzw. kleszczołapki, czyli specjalnego chwytaka, który pomaga wysunąć kleszcza ze skóry. Nie należy stosować tłuszczu, pajęczak może bowiem zwymiotować, co zwiększa ryzyko zakażenia. Następnie dokładnie oczyśćmy i zdezynfekujmy miejsce ugryzienia i uważnie obserwujmy je przez co najmniej miesiąc.

W razie wystąpienia rumienia trzeba jak najszybciej zgłosić się do lekarza, by mógł obejrzeć zmianę skórną, zanim zniknie. Jeśli stwierdzi, że to rumień charakterystyczny dla boreliozy, zleci antybiotykoterapię. Nie ma wtedy konieczności potwierdzania diagnozy dodatkowymi badaniami. Należy jednak pamiętać, że brak rumienia nie daje pewności, że nie jesteśmy chorzy. Dlatego zachowajmy czujność i zwracajmy uwagę na inne objawy, które mogą sugerować boreliozę. W przypad...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy