Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

5 czerwca 2017

Z emocji moc

44

Emocje są tam, gdzie pojawiają się ważne interesy Ja.

Jakiś czas temu miałem okazję poznać trzylatkę imieniem Emilia i zadziwiający świat jej emocji. Emilia wyróżniała tylko dwie emocje. Pierwsza nazywała się „płaczę” i zawierała wszelkie formy dyskomfortu czy przykrości. Druga – uwaga! – nazywała się „płakałam” i zawierała w sobie nie tylko ulgę z powodu minionej przykrości, ale też wszelkie stany przyjemne. Życie emocjonalne Emilii było, jak widać, nadzwyczaj proste i uporządkowane, a co więcej – odwoływało się do najbardziej podstawowego mechanizmu emocjonalnego: do schematu „napięcie – ulga”. Nie wiem, w jaki sposób Emilia rozpoznawała te stany, ale i ona sama, i jej otoczenie świetnie porozumiewali się w tej kwestii.

Najważniejsze więc, żeby jakoś nazwać swoje emocje, ale nazywanie poprzedzone być musi rozpoznaniem. I tu dotykamy kwadratury koła. Historia, ale też stan obecny psychologii to pasmo nieustających sporów dotyczących tego, jak emocje powstają i jak bywają identyfikowane. Jedni powiadają, że emocje biorą się z trzewi, inni, że z głowy, jeszcze inni, że z sytuacji, w jakiej znajduje się człowiek. Dalej, jedni powiadają, że trzeba słuchać swojego ciała, inni, że należy przyglądać się swojemu umysłowi, a jeszcze inni zachęcają, aby mieć oczy szeroko otwarte na świat. Być może mamy do czynienia z sytuacją, w której wszystkie strony sporu mają – w jakimś stopniu – rację.

Zapominamy, że emocje są tam, gdzie pojawiają się ważne interesy Ja. Małe interesy i różne interesiki to słabe emocje i emocyjki. Wielkie interesy osobiste to emocje silne, a nawet namiętnoś...

Dalsza część jest dostępna dla użytkowników z wykupionym planem

Przypisy