Dołącz do czytelników
Brak wyników

Nałogi i terapie , Praktycznie

15 lutego 2016

Wyjść z cienia

34

Mam 19 lat i jestem DDA. Kiedyś nie zdawałam sobie sprawy, że istnieje coś takiego. Myślałam, że jestem po prostu „inna”. Uświadomił mi to dopiero mój polonista z gimnazjum, również DDA.

Zawsze odgrywałam klasowego błazna, bo wtedy ludzie się śmiali, a ja cieszyłam się, że jestem w centrum uwagi. Wydawało mi się, że dzięki temu jestem lubiana. Teraz wiem, że miałam „kumpli”, bo mogli się ze mnie ponabijać. W liceum szukałam znajomości z osobami zamkniętymi w sobie, żeby przy nich „błyszczeć”.

To cud, że udało mi się poznać wspaniałego chłopaka i on się we mnie zakochał! A ja tak się nad nim czasem pastwię... Wyrzucam z siebie całą złość, którą duszę w sobie od dzieciństwa i czuję satysfakcję, że nad nim dominuję. Później czuję się pokrzywdzona, bo on odwraca się ode mnie, zaczynam płakać i kończy się na tym, że to on mnie przeprasza.


Czuję się potwornie, ale nie potrafię zapanować nad tymi napadami złości i ironicznymi zaczepkami. On kiedyś ode mnie odejdzie, jeśli się nie zmienię. Jak to zrobić?

Nasze relacje są burzone również przez moją inną uciążliwą cechę – nadmierną pedantyczność. Wszystko muszę mieć zaplanowane, zapięte na ostatni guzik. (...) Zburzenie planu wyprowadza mnie z równowagi. Niedawno zaczęłam studia. Wybrałam psychologię, bo mam problemy z nawiązywaniem kontaktów.

Chciałabym być otwarta i spontaniczna, ale boję się kompromitacji. Z drugiej strony mam świadomość, że zachowując się tak, jak do tej pory, jestem odbierana jako osoba zamknięta w sobie, nietowarzyska i nieuprzejma. To wszystko okropnie mnie przytłacza.
 

Dagmara


Marzenna Kucińska jest psychologiem, psychoterapeutą Polskiego Towarzystwa Terapii Poznawczej i Behawioralnej, trenerem Polskiego Towarzystwa Psychologicznego. Pracuje w Ośrodku Terapii Poznawczej C...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy