Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

15 lipca 2016

Wstyd

Wstyd to przedziwne uczucie, czy może raczej doświadczenie. Nie mówi się o nim tak często jak o strachu, ale - podobnie jak strach - traktowany bywa instrumentalnie.

Haruki Murakami napisał kiedyś: „normalny człowiek nie robi rzeczy, których musiałby się wstydzić”. Czy to znaczy, że wstyd jest objawem zaburzenia? Czy może znaczy to, że człowiek normalny zawsze postępuje zgodnie z obyczajem? Nie wiem. Od dawna zastanawia mnie ta myśl Murakamiego, ale bynajmniej nie przekonuje.

Wstyd to przedziwne uczucie, czy może raczej doświadczenie. Nie mówi się o nim tak często, jak o strachu, ale – podobnie jak strach – traktowany bywa instrumentalnie. Przez jednych jako bicz bolesny, przez innych jako narzędzie samokarania. Robienie rzeczy wstydliwych lub bezwstydnych, dotykanie miejsc wstydliwych i inne podobne zwroty pokazują, jak silnie w mowie potocznej wstyd wiązany jest z tym, co stało się problemem głównym u Zygmunta Freuda – z seksem i wydalaniem. Słowa, które w dawnej polszczyźnie oznaczało wstyd, czyli „srom”, zaczęto później używać do nazywania żeńskiego narządu płciowego (choć „wstyd” jest przecież rodzaju męskiego). Bez wstydu nie byłoby zapewne psychoanalizy. Ten pierwotny wstyd powiązany z seksem i wydalaniem zawsze był – jak sądzę – sposobem określania granicy między tym, co intymne i tym, co publiczne. Przekroczenie granicy intymności (choć nie jej poszerzenie czy włączenie do swojej intymności kogoś innego) zagrażało doświadczaniem wstydu. Wolno robić to, czego nie trzeba się wstydzić. Wolno robić to tam, gdzie nie trzeba się wstydzić. W przeciwnym razie zapłaci się za to.

Słyszałem dawno temu w Graneczniku, maleńkiej wsi niedaleko Kościana, znamienne porzekadło: „Gdy nikt nie widzi, człowiek się nie wstydzi”. A kiedy widzi?
Kto nie słyszał sakramentalnego „byś się wstydził”, „wstydź się”, „to wstyd” i temu podobnych? To najprostszy i najczęstszy (osobna kwestia, czy najdelikatniejszy) sposób powiadomienia drugiego człowieka, że jego zachowanie narusza jakąś normę dotyczącą szeroko pojętej sfery moralnej. Chyba tylko święci (a i to nie jest pewne) nie słyszel...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy