Kilka dni temu, po wystąpieniu na temat psychoterapii osób z problemem uzależnienia podeszła do mnie jedna z uczestniczek i zapytała, kiedy możemy uznać, że ktoś jest uzależniony od korzystania z telefonu. To pytanie powraca w większości rozmów o uzależnieniach i ujawnia charakterystyczny sposób myślenia o problemie – uzależnienie jest albo go nie ma. Ta logika jest pomocna w przypadku leczenia uzależnień. Są jednak osoby, które z jednej strony nie kwalifikują się do takiego podejścia, z drugiej jednak dostrzegają, że coś robią, albo czegoś używają częściej, niż by chcieli. Bo zjawisko jest procesem, który rozwija się bardzo subtelnie. Rozpoznany odpowiednio szybko może zostać zatrzymany, zanim wyrządzi widoczne szkody.
Kontinuum zjawisk
Dlatego bliżej mi do myślenia o problemie uzależnienia jako spektrum – podobnie, jak mówimy dziś o spektrum autyzmu. Nie ma jednego punktu, po przekroczeniu którego ktoś nagle staje się uzależniony. Jest za to pewne kontinuum, na którym substancja albo zachowanie przejmuje coraz większą kontrolę nad procesami, za które wcześniej odpowiedzialna była psychika.
Z jednej strony jest ktoś, kto scrolluje telefon na przystanku, czekając na autobus. Bez napięcia czyta o czymś dla siebie interesującym. Krok dalej na tej drodze jest Anna, która czując chwilowe napięcie podczas zebrania, ucieka w internetowe zakupy. Na drugim końcu jest ktoś, kto „popłynął” w telefonie do trzeciej w nocy, wi...
Dołącz do 50 000+ czytelników, którzy dbają o swoje zdrowie psychiczne
Otrzymuj co miesiąc sprawdzone narzędzia psychologiczne od ekspertów-praktyków. Buduj odporność psychiczną, lepsze relacje i poczucie spełnienia.