Dołącz do czytelników
Brak wyników

Praktycznie , rodzina

17 listopada 2015

W domowym ogrodzie

149

Zbyt często traktujemy delikatne orchidee - nasze relacje z najbliższymi - jak kaktusy. Jak znaleźć własną drogę do spełnionego rodzicielstwa?

Psychologowie zauważają, że coraz częściej problemy z wychowywaniem dzieci mają trzydziestolatkowie. Jedni popadają w nadopiekuńcze hiperrodzicielstwo, nieustannie krążąc nad maluchami i przeżywając poczucie winy, gdy znajdą chwilę dla siebie. Inni, zagonieni w niekończącej się pracy, tracą kontakt z pociechami, oddanymi pod opiekę niań i przemęczonych babć albo wożonymi z jednych zajęć na drugie. Większość młodych rodziców miota się gdzieś pomiędzy tymi skrajnościami, próbując znaleźć własną drogę do spełnionego rodzicielstwa. Jakimi ścieżkami wędrują?

Po poradę do Francji
Ogromną popularnością cieszy się w Polsce książka Pameli Druckerman W Paryżu dzieci nie grymaszą. Początki tego zabawnego poradnika i barw­nej opowieści obyczajowej sięgają najgorszych wakacji w życiu Pameli, amerykańskiej dziennikarki. Kobieta wyjechała nad morze wraz z mężem i półtoraroczną córeczką, Bean, która najchętniej psociła, dokazywała i grymasiła... Jak wspomina Pamela, „szybko odkryliśmy, że codzienne jedzenie w restauracji dwóch posiłków w towarzystwie malucha jest torturą zasługującą na umieszczenie w oddzielnym kręgu piekieł”. W czasie kolejnych wizyt w restauracji reporterka bacznie przygląda się tamtejszym rodzicom i ze zdumieniem zauważa, że... francuskie rodziny odpoczywają na wakacjach!

Po kilkuletnim „dziennikarskim śledztwie” i własnych eksperymentach Druckerman postanowiła podzielić się z innymi rodzicami francuskim podejściem do wychowania, które zdaniem autorki „ułatwia im zarówno wytyczanie granic, jak i pozwalanie dzieciom na pewną samodzielność”. Co zatem składa się na „paryskie” wychowanie?
Po pierwsze cadre, czyli ramy – jasno wytyczone granice zachowania. Dzięki temu dzieci uczą się odpowiedzialności za swoje postępowanie, a z czasem również za wybory i decyzje. Inne ważne pojęcie to complicité – wzajemne porozumienie, które rodzice starają się nawiązać z dziećmi od pierwszych chwil. Ostatni element układanki to équilibre, a więc równowaga – rodzicielstwo nie powinno zdominować pozostałych sfer życia. Dlaczego ta metoda wychowania działa? Jej mocne strony to konsekwencja, stworzenie dziecku przewidywalnego i bezpiecznego otoczenia oraz akcentowanie potrzeb rodziców.

Pochwały z Yale
Natomiast w Stanach Zjednoczonych zdesperowani rodzice chętnie sięgają po Metodę Kazdina, która mieści się w nurcie poznawczo-behawioralnym. Prof. Alan Kazdin jest psychologiem i dyrektorem Yale Parenting Center. Na stronie internetowej przedstawia się z przymrużeniem oka: „Gdy twe dziecko jęczy, bije, kopie i gryzie – uspokój się. Alan Kazdin pomoże ci odnaleźć twojego wewnętrznego rodzica”. Ekspert opracowuje i bada metody wychowawcze, pomocne przede wszystkim dla rodziców dzieci, które mają problem z opanowaniem agresji i są odrzucane przez rówieśników.

Prof. Kazdin przekonuje, że kary nie zmieniają zachowania dziecka na dłuższą metę. Jednak wiele osób wpada w pułapkę kary – staje się ona dla nich bezrefleksyjnym nawykiem, który sprawia, że dziecko na chwilę rezygnuje z niepożądanego zachowania. Jeśli na przykład matka krzyknie na syna, który bije młodszą siostrę, ten natychmiast przerwie tę aktywność, choć zapewne powróci do niej, gdy tylko rodzic zniknie z pola widzenia. Aby pozbyć się niekorzystnych zachowań dziecka, r...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy