Dołącz do czytelników
Brak wyników

Nałogi i terapie , Praktycznie

23 lutego 2016

Uzdrawianie z nałogu

75

Nie ma uniwersalnej i skutecznej metody leczenia uzależnień. Skuteczne bywają natomiast terapie proponowane poszczególnym uzależnionym.

Nie ma wśród naukowców i praktyków zgody co do tego, jakimi kryteriami należy się posługiwać przy ocenie skuteczności terapii uzależnień. Możemy założyć, że sukces jest wtedy, gdy pacjent odstawia zupełnie środek uzależniający i nie wraca do niego. Ale jak długo? Czy sukces jest wtedy, gdy pacjent nie wraca do nałogu przez rok, przez dwa lata, czy może dożywotnio? Niekoniecznie, bo celem terapii może też być uzyskanie ograniczenia w ilości nałogowych zachowań (chociaż co do tego nie ma powszechnej zgody). A zatem sukcesem może być także uzyskanie kontroli nad nałogowym zachowaniem. Trzymając się ściśle międzynarodowych kryteriów (obowiązujące na świecie medyczne systemy diagnostyczne, to europejski ICD-10 oraz amerykański DSM- IV), należałoby oficjalnie przyjąć, że jeśli ktoś w ciągu roku nie wróci do nałogu, to znaczy, że nie jest już uzależniony. Czy można więc być byłym alkoholikiem, byłym narkomanem, pracoholikiem czy zakupoholikiem? I tak, i nie... Jeśli chodzi o uzależnienia od niechemicznych kompulsji (pracoholizm, zakupoholizm), to wielu praktyków zgodziłoby się z tym, że ów brak powrotu przez rok do nałogu może oznaczać całkowite zerwanie z nim. Trudniejsza jest sprawa z uzależnieniami od substancji chemicznych: od alkoholu czy narkotyków. Częste są przecież sytuacje, gdy po rocznej lub dłuższej abstynencji, czasem nawet wieloletniej, pacjent wraca do nałogu. Zdarzają się też przypadki osób uzależnionych od alkoholu, którym udaje się wrócić po terapii do picia towarzyskiego. Jednak powszechny jest pogląd, że jeśli ktoś już raz się uzależnił, to nie ma wyboru – czyli nie może wrócić do picia lub kontrolowania zachowania związanego z uzależnieniem. Jak zatem wygląda skuteczna terapia?

Przyjrzyjmy się jej krok po kroku...

Charakteryzując proces odchodzenia od nałogowych zachowań, posłużę się transteoretycznym modelem zmiany opisanym przez Jamesa O. Prochaskę i Johna C.Norcrossa, dwóch wybitnych amerykańskich psychologów klinicznych, autorów pracy pt. Systemy psychoterapeutyczne, która niedawno ukazała się także na polskim rynku. Model ten dobrze nadaje się do opisu tego, co dzieje się z pacjentem, który próbuje samodzielnie lub z pomocą terapeuty wyjść z uzależnienia. Każde ze stadiów określa zadania, jakie trzeba wykonać, by przejść do następnego etapu.

Wstęp do terapii

Zaczynamy od pogłębionej diagnozy. Musimy zrozumieć pacjenta, by móc opracować dla niego indywidualną strategię terapeutyczną. Badamy historię jego życia, wczesne doświadczenia, przekonania, schematy sterujące życiem, dysfunkcjonalne zachowania, aktualne problemy, sytuacje aktywujące nałogowe zachowania. Staramy się uchwycić, w jaki sposób nałóg wpływa na poszczególne sfery życia pacjenta.
Na tej podstawie opisujemy, jak rozwijało się uzależnienie. Bardzo istotne jest rozpoznanie, czy pacjent chce zmienić swe dotychczasowe życie i czy naprawdę jest gotów to zrobić. To ważny czynnik prognostyczny, bo na im bardziej zaawansowanym etapie zmiany dotychczasowego życia jest pacjent, tym szybszego postępu możemy się spodziewać. To rozpoznanie ma też znaczenie przy określaniu, jakie formy terapii są wskazane, a jakie nie.
Na podstawie diagnozy tworzymy listę problemów pacjenta. Tych subiektywnie przez niego odczuwanych, i tych, które są ich źródłem. Układamy strategię postępowania. Ważne jest, aby pacjent widział w terapeucie kogoś życzliwego i stojącego po jego stronie, od kogo jest w stanie przyjąć różne informacje, także tę najważniejszą: że stracił kontrolę nad swym życiem i że jest uzależniony. Terapeuta interpretuje zachowania towarzyszące nałogowi i pokazuje pacjentowi, w jakim punkcie życia się znalazł. Pacjent dowiaduje się także, na czym terapia będzie polegać, jak długo potrwa, co jest jej celem, jakich korzyści może spodziewać się po jej zakończeniu i jaka będzie jego rola w tym procesie.

Etap przedrefleksyjny

Zanim pacjent trafi do terapeuty, mija sporo czasu. W tym okresie w jego życiu pojawia się nadmiar. Nadmiar alkoholu lub zażywania substancji psychoaktywnych. Albo za dużo grania czy siedzenia przed ekranem komputera. Nadmiar niepotrzebnych zakupów lub objadania się ponad miarę. Albo też praca zdominowała wszystko inne. Lista takich czynności może być długa. Są osoby, które po rozstaniu się z jednym nałogiem, zamieniają go na inny. Wielu alkoholików po odstawieniu alkoholu ma problemy z nadużywaniem Internetu, nadmierną i kompulsywną aktywnością seksualną, pracoholizmem itp.
Granica między normą a nadmiarem jest trudna do uchwycenia. Jeszcze trudniejszy do zauważenia jest moment, w którym nieszkodliwy początkowo nadmiar niepostrzeżenie staje się zależnością – czymś, bez czego żyć już nie możemy. I kontynuujemy to zachowanie mimo doświadczanych z tego powodu licznych bolesnych konsekwencji.

Szybciej owe konsekwencje zauważa otoczenie. Bliscy dosyć wcześnie widzą, że życie uzależnionego zaczęło się koncentrować wokół tej jednej szczególnej czynności. Pochłania ona coraz więcej czasu, pieniędzy, energii, w zaawansowanej postaci także zdrowia. Dzieje się to kosztem innych spraw i obowiązków, kosztem studiów, pracy, bliskich związków, wbrew wyznawanym normom i wartościom. Dotychczasowe sposoby przyjemnego spędzania czasu stają się marginalne, przegrywają z nałogiem. Wszystkie dziedziny życia są nim – w większym lub mniejszym stopniu – przesiąknięte, a próby zapanowania nad nałogową formą życia nie dają oczekiwanego skutku. Bywa, że są tylko krótką przerwą, odpoczynkiem przed ciągiem dalszym, który nieuchronnie następuje. Podstawowym kryterium diagnostycznym uzależnienia jest bowiem trudność w kontrolowaniu zachowania związanego z nałogiem (rozpoczynanie, kończenie, poziom zaangażowania). Zawodzą obietnice i przysięgi zerwania z nałogiem, dawane komuś i sobie samemu. Osoba uzależniona zdaje się długo nie widzieć tego, co się w jej życiu dzieje. Jest niezdolna do „trzeźwego myślenia”, działa impulsywnie lub podejmuje decyzje na podstawie nieadekwatnych informacji. Potrafi sypać racjonalizacjami, minimalizować, przerzucać odpowiedzialność na innych. Jej zachowanie jest podporządkowane subiektywnemu i doraźnemu rachunkowi zysków i strat. Bilans ten podlega częstym wahaniom.

Te zachowania są charakterystyczne dla etapu przedrefleksyjnego (prekontemplacyjnego), poprzedzającego jakiekolwiek rozważania nad potrzebą zmiany. Etap ten może trwać kilka miesięcy lub nawet kilka lat, zanim uzależniony sam uzna potrzebę zmian lub zostanie do tego zmuszony przez czynniki zewnętrzne. Ale też może nigdy nie wyjść poza jego ramy. Pacjent nie widzi problemu. Jeżeli zgłasza się na terapię, często robi to z powodu silnej presji ze strony innych. I dopóki ją odczuwa, może nawet zaprzestać nałogowych zachowań. Kiedy jednak nacisk słabnie – szybko powraca do starych zachowań. Wśród pacjentów przerywających terapię 40 proc. to osoby będące właśnie na etapie przedrefleksyjnym.
Co zrobić, aby osoba uzależniona uświadomiła sobie wreszcie, że jest uzależniona? Pomóc mogą interwencje oparte na poszerzaniu świadomości, takie jak obserwacje, konfrontacje, interpretacje. Szczególną odmianą konfrontacji o dużej sile motywującej jest procedura interwencji opisana przez Vernona E. Johnsona, amerykańskiego specjalistę w dziedzinie uzależnienia od alkoholu, autora słynnej pozycji Od jutra nie piję. Terapeuta przygotowuje bliskich do spotkania z pacjentem. Oni pomagają mu zobaczyć, co stało się z jego życiem w związku z nałogiem, przebijają...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy