Dołącz do czytelników
Brak wyników

Otwarty dostęp , Psychologia w działaniu

29 czerwca 2020

NR 6 (Czerwiec 2017)

Urlop, razem czy osobno?

117

Ona nad morze, on w góry. Albo zawsze, wszędzie razem. Czy sposób, w jaki para spędza wolny czas, może ujawniać jakieś problemy w relacji?

Anna Srebrna, psycholog, psychoterapeutka i coach

Zarówno spędzanie czasu wolnego zawsze razem, jak i relaks oddzielnie może być czymś konstruktywnym, jak i destrukcyjnym dla pary – istotne jest to, jakie motywacje (świadome i nieświadome) za tym stoją.

POLECAMY

Potrzeba bycia „zawsze, wszędzie razem” może być zdrowa, ale może też oznaczać nadmierną symbiozę, za którą kryje się lęk przed byciem opuszczonym/opuszczoną. Podobnie spędzanie czasu oddzielnie może być zarówno więziotwórcze, jak i oznaczać niezdolność budowania czegoś wspólnego, łączącego. Albo sygnalizo-
wać, że w związku jest duszno – i wtedy partnerzy, oboje lub częściej jedno z nich, szukają oddechu na zewnątrz.

Myślę, że w życiu każdej pary jest obecne nie tylko to, co ich połączyło, przyciągnęło do siebie, ale też obszary autonomiczne każdego z partnerów: indywidualne pasje, hobby, sposoby spędzania czasu, inni ludzie spoza związku. I te obszary wcale nie muszą być włączane do przestrzeni wspólnej. Jeśli ona lubi żeglować, a on tego nie znosi, to nie chodzi o to, by on się zmuszał do urlopu na jeziorze albo ona rezygnowała z tego, co kocha. Można przecież tak się dogadać, że ona raz w roku pojedzie na tydzień na żagle, a on w tym czasie zrobi też coś fajnego dla siebie – i oboje się za sobą stęsknią. To może być dobra opcja dla obojga, o ile porozumieli się w tej sprawie, oboje wiedzą, co za tym stoi. Jeśli potrafią się ze sobą komunikować, to ani on nie czuje się tak naprawdę w środku opuszczony, ani ona nie wyjeżdża na żagle, kombinując, jak by go tu przechytrzyć: może powiedzieć mu w ostatniej chwili, to nie zdąży zrobić awantury itp. W takich kombinacjach nie ma szacunku dla partnera, miłości, empatii, więziotwórczej relacji. Tam, gdzie jest dobra komunikacja między partnerami, znalezienie sposobu na to, by pobyć i razem, i oddzielnie, zaspokoić i moje, i twoje potrzeby, przekłada się na coś naprawdę konstruktywnego i na ogół prowadzi do pewnej harmonii. Jeśli partnerzy biorą pod uwagę tylko jeden model spędzania czasu – tylko oddzielnie albo tylko razem, stawiają pod znakiem zapytania kwestię, jak to jest z tym ich wspólnym życiem. Ważne jest i to, co indywidualne, i to, co wspólne. Istotne jest to, by zaistniała nie tylko przestrzeń Ja i przestrzeń Ty, ale też przestrzeń My – gdy nie opuszczamy żadnej z tych trzech przestrzeni, wzrasta szansa na to, że ani nie skleimy się ze sobą, ani też nie odkleimy od siebie.

Ważne jest rozpoznanie, na ile wybór formy spędzania urlopu jest wolny, a na ile wiąże się z jakimś przymusem – wewnętrznym lub zewnętrznym. Czy i na ile obie strony są z tego zadowolone. Czasem różnice w tej kwestii są tak duże i wpływają na związek tak dysharmonijnie, że pomocna bywa wspólna terapia partnerów.

Bywa, że wspólny urlop jest ekranem do projekcji różnych oczekiwań, marzeń..., dlatego może się wtedy pojawić dużo emocji między partnerami. Jeśli oczekujemy, że te wspólne wakacje będą idealne i mamy już gotowe wyobrażenie, jak to „idealne” ma wyglądać, to może się też pojawić duża frustracja, gdy rzeczywistość odbiega od wyobrażeń. Warto zatem traktować wakacje jako składnik naszego życia – jeden z wielu i taki sam jak inne. I na co dzień, i w czasie urlopu trzeba być uważnym, liczyć na coś dobrego, ale też godzić się z rozczarowaniem. Im bardziej się napinamy, że wypad na urlop ma być idealny, tym większe ryzyko, że nie będzie tak idealnie i oberwie za to partner. Zatem rozmawiajmy z partnerem, szukajmy tego, co może nam obojgu sprawić radość, podejdźmy elastycznie do sposobu wspólnego spędzania czasu. Nie nastawiajmy się na idealne wakacje, ale cieszmy się wystarczająco dobrymi.

Krzysztof Srebrny, psychoanalityk i psychoterapeuta psychoanalityczny

W planowaniu urlopu znaczenie ma nie to, czy podchodzimy do tego w sztywny sposób. Kwestia „razem czy osobno?” jest drugorzędna. Myślę jednak, że jeśli partnerzy nigdy nie jeżdżą ze sobą, na przykład pod pretekstem, by dziecku zapewnić dwa miesiące wakacji (więc najpierw mama jedzie nad morze z dzieckiem, a potem tata zabiera je w góry), to jest to jakiś symptom. Na ogół jest to pretekst do unikania bliskości.

Ale o problemach z więzią i bliskością w związku może też świadczyć sytuacja przeciwna – gdy małżonkowie ciągle wszelki czas wolny spędzają razem.

Wakacje stwarzają partnerom okazję do przebywania ze sobą non stop – bez takich naturalnych „bezpieczników”, jak zaangażowanie w pracę, spotkania ze znajomymi. Jesteśmy tu i teraz razem. Może się wtedy pojawić wiele istotnych pytań, na przykład: co z seksem w naszym związku? W wakacje nie ma rutyny, a co za tym idzie – znikają różnego rodzaju wymówki, alibi przykrywające chęć dystansowania się od partnera („wiesz przecież, że mam dużo pracy i muszę szybko pojechać do firmy, więc nie mogę ci teraz pomóc w opiece nad dzieckiem”). Widać więcej, jak to z tą naszą bliskością jest. Mogą ujawnić się różne powody, dla których nie chcemy być razem. Z jakąś trudnością mogą się mierzyć również partnerzy, którzy wszędzie wyjeżdżają razem – to może świadczyć o tym, że żyją w fuzji, że nie jest to związek dwojga autonomicznych ludzi, którzy się kochają, tylko... jednia. 

Obie opisane sytuacje mogą być objawem czegoś niepokojącego, ale zmiana nawyku – no to od teraz zaczniemy jeździć na urlop razem, albo: od tego roku wakacje spędzamy osobno – nie usunie przyczyny problemu. Oczywiście partnerzy mogą uznać, że to jest problem, albo nie. Mogą poszukać fachowej pomocy – lub nie.

Jeśli odczuwają, że jest to dla nich problem, to na ogół potrzebują pomocy kogoś z zewnątrz, ponieważ wygląda na to, że realizują potrzeby w związku na dwa różne i nie do pogodzenia ze sobą sposoby. Przy czym rozwiązaniem w tej sytuacji wcale nie jest kompromis – ustalenie, że jeden miesiąc wakacji będziemy spędzać razem, a drugi miesiąc oddzielnie, bo prawdopodobnie będziemy się źle czuli i na wspólnym wypadzie, i odpoczywając oddzielnie. Istotą problemu nie jest bowiem sam urlop, lecz widzenie swoich potrzeb w związku. W konflikcie dotyczącym tego, jak spędzimy wakacje, chodzi nie o to, gdzie pojedziemy, ale o to, co chcemy zrobić z naszym wspólnym życiem. Czasem to jest okazja do gry o to, czyje będzie na wierzchu. Ja chcę jechać nad morze, a on się zaparł, że jego noga na plaży nie postanie. To jest objaw problemu, a nie problem sam w sobie. 

Gdy pojawiają się dzieci, wakacje stają się też okazją do zastanowienia się, czy chcemy spędzać je tylko razem z dziećmi, czy też jakąś część urlopu chcemy spędzić tylko we dwoje jako para. Oczywiście na początku wakacje są głównie planowane „pod” dzieci, ale można poprosić o pomoc dziadków i znaleźć czas tylko dla siebie i partnera. Na tym etapie możemy przećwiczyć, jak chcemy dalej być ze sobą – czy tylko z dziećmi, pod dzieci, dla dzieci, czy jednak budując również relację partnerską, intymną. Szukamy szansy na to, żeby pobyć tylko ze sobą, choćby przez dwa, trzy dni. Dbamy o znalezienie takiego czasu, choć naturalnie budowanie więzi, związku dokonuje się również poprzez bycie z dziećmi. Warto słuchać siebie nawzajem, być na siebie uważnym – i na potrzeby dzieci, i na potrzeby partnera czy partnerki. 

Przypisy