Dołącz do czytelników
Brak wyników

Małpa w kąpieli

26 sierpnia 2020

NR 7 (Wrzesień 2020)

Ukoronowanie stworzenia

30

Idę czytać do wanny – nie z wygody, ale z zagonienia. Planuję się ukryć w łazience przed mężem i dziećmi i złapać (mały) oddech. Wiadomo, że w łazience można się nie tylko ukryć, ale i zachować godność, udając konieczność przeprowadzenia skomplikowanych zabiegów higienicznych. No więc, wanna jest moim szampanem i truskawką z czekoladą, ale bez wyrzutów sumienia. Jest już późno, nikt nie powinien mieć żadnych potrzeb koniecznych do zrealizowania tu i teraz. Zamierzam czytać w wannie również z innego powodu – podobno w kąpieli nie można zasnąć, więc może uda mi się trochę podgonić lekturę. 

Jeśli z tą książką można iść do łazienki, to tylko pod prysznic, w dodatku zimny i przerywany na namydlanie. Linda Vilhjalmsdottir to bowiem poetka-ekolożka, islandzka twórczyni, która udowadnia, jak idea ekologizmu staje się bożkiem, jak zapamiętując się w segregowaniu odpadów, zdrowym odżywianiu, dalej gonimy za zarobkiem i zapominamy o potrzebach duchowych. To jest w gruncie rzeczy książka bardzo niebezpieczna, ponieważ pokazuje, jak pewne szczytne idee się nadmuchują i degenerują. Kraj pochodzenia autorki odgrywa tu ważną rolę, ponieważ Islandia jest zdecydowanie dalej w rozwoju ruchu ekologicznego niż Polska, od dawna i z lepszym skutkiem aplikuje na co dzień wskazania mające spowolnić katastrofę ekologiczną. Lektura Wolności w Polsce – lektura prosta i dosłowna – może być wykorzystana do tego, by pokazać, że ekologiczny tryb życia w gruncie rzeczy nie ma sensu. Jednak gdy sięgniemy głębiej do jej tekstów, zobaczymy, że Vilhjálmsdóttir nie przekreśla wcale potrzeby działania na rzecz klimatu. Można za to czytać jej książkę jako rodzaj przestrogi przed tym, do czego doprowadza ślepa fascynacja każdą ideologią – bowiem nie tylko chodzi autorce o wstawienie ekologii w miejsce idei metafizycznej, ale też o to, że jej hasła z czasem zostają zupełnie pozbawione znaczeń, że używa się ich z automatu, a pod nimi kryje się działanie odwrotne. Klasa średnia, wyszydzana przez poetkę, będącą z zawodu pielęgniarką (i ciągle w tym zawodzie pracująca), dba o swoje ogródki, dostawia ciągle nowe meble tarasowe, urządza przyjęcia z grillem, sprasza uważnie wyselekcjonowanych gości. Ekologia sprowadza się zatem do dbania o trawniki, na które wpuszcza się tylko osoby o podobnym statusie społecznym. A jednocześnie ciągle trwa na przemysłową skalę odławianie ryb, organizowanie wysypisk i budowa fabryk. Znajomi opowiadali mi, że nie mogli oglądać z dziećmi serialu dokumentalnego Błękitna planeta, bo za dużo było tam zniszczenia, nieszczęścia i śmierci zwierząt. Podobno ich dzieci płakały i budziły się w nocy. Zastanawiam się jednak, na jakich telewizorach rozpoczynali oglądanie filmu? Raczej...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy