Dołącz do czytelników
Brak wyników

inne

19 stycznia 2016

Tęsknota do nieśmiertelności

9

Miałem kiedyś okazję słyszeć rozmowę kardiochirurga z pacjentem, u którego pojawiły się dość poważne powikłania po operacji serca. Lekarz starał się go pocieszyć. Na to się nie umiera - powiedział. - No, chyba że na krótko - dodał prędko.

W pierwszej chwili zdanie to wydało mi się niezbyt mądre, a nawet dość cyniczne. Prawdziwy przedstawiciel psychologii pozytywnej – pomyślałem nie bez szczypty ironii. W kilka chwil później uświadomiłem sobie jednak, że zdanie to apeluje do najbardziej fundamentalnych i najbardziej złudnych tęsknot egzystencjalnych (a może słuszniej mówić o egzystencjalnych nadziejach), jakie noszą w sobie ludzie.

Przede wszystkim, tęsknoty do nieśmiertelności. Nieważne, czy pojmowanej realnie, czy tylko symbolicznie. Jeśli już muszę umierać, to najlepiej nie na zawsze. Jeśli już trzeba umrzeć, to może nie ze wszystkim. Jak u Horacego: non omnis moriar. Tęsknota ta znajduje wyraz w rozlicznych wierzeniach o zmartwychwstaniu, o reinkarnacji, wprost o nieśmiertelności (jeśli już nie ciała, to choćby duszy). Jest jej pełno w opowieściach ludowych o tych co umarli, ale wrócili z zaświatów, o sensacyjnie przerwanych pogrzebach, bo zmarły właśnie się ocknął. Ale pojawia się też w wielu fascynujących skądinąd historiach o życiu po życiu, o tunelach, przez które się przechodzi umierając, o przewijaniu się „taśmy pamięci” w obliczu śmierci itd. Opowieści o tym znajdziemy w każdej księgarni z literaturą ezoteryczną. Leżą obok ksiąg o duchach, o wychodzeniu z ciała, o przepowiedniach i o wielu, wi...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy