Dołącz do czytelników
Brak wyników

inne , I

11 stycznia 2016

Światło wiary

62

Czy wiara i nauka wzajemnie się wykluczają? Według przesłania najnowszej encykliki papieskiej - absolutnie nie. Wiara wywiera wręcz dobroczynny wpływ na poznanie naukowe.

Friedrich Nietzsche, Jean-Jacques Rousseau, Ludwig Wittgenstein – tych trzech filozofów cytuje papież w wydanej ostatnio encyklice Lumen Fidei (Światło wiary). Zaskakujące jest to, że ważnym punktem odniesienia tego kościelnego traktatu są myśliciele dalecy od katolickiej ortodoksji, a typowi filozofowie chrześcijańscy (tacy jak św. Augustyn i św. Tomasz z Akwinu) pełnią w nim bardziej rolę teologów. Fakt ten świadczy o szerokich horyzontach i pasji intelektualnej jego głównego autora, Benedykta XVI, oraz o serdecznej otwartości Franciszka, któremu przypadło encyklikę ogłosić. (Dodajmy, że jest ona chyba pierwszym dokumentem papieskim, w którym – za pośrednictwem Martina Bubera – cytowany jest chasydzki rabin z Kocka). Spójrzmy na papieską koncepcję wiary przez pryzmat dyskusji z trzema wymienionymi tu filozofami.

W poszukiwaniu światła

Encyklika koncentruje się wokół metaforyki światła: wiara jest jak światło, które rozświetla ciemności ludzkiego życia. Twórcy i potomkowie idei oświeceniowych wykorzystali tę metaforykę do wyrażenia opinii przeciwnej: rzeczywistym światłem ludzkości jest rozum, a wiara to przeżytek karmiący się mrokami naszej niewiedzy. W ramach tej tradycji młody Nietzsche mógł powiedzieć: „jeśli chcesz osiągnąć pokój duszy i szczęście, to wierz, ale jeśli chcesz być uczniem prawdy, wówczas badaj”. Encyklika nie tyle wchodzi w polemikę z tą propozycją, ile wskazuje na jej fiasko: „Stopniowo dostrzegano jednak, że światło autonomicznego rozumu nie potrafi wystarczająco rozjaśnić przyszłości; w końcu kryje się ona w mroku i pozostawia człowieka z lękiem przed nieznanym”. Innymi słowy, wiedza kontrolowana przez rozum przekazuje nam rozmaite informacje, ale nie dostarcza odpowiedzi na najważniejsze, egzystencjalne pytania ludzi. Prawdopodobnie z tą diagnozą zgodziłby się dojrzały Nietzsche, ale odrzuciłby papieskie wezwanie do „poszukiwania wielkiego światła”, zadowalając się „małymi światełkami” lub przygodą samodzielnego kroczenia w ciemności.

We wspólnocie

Dlaczego wielu ludzi nie przyjmuje wspomnianego „wielkiego światła” wiary – światła, które ma pochodzić od Boga? Jedną z przeszkód celnie wyraził Rousseau –oryginalny i nietypowy filozof doby oświecenia. Według Benedykta XVI-Franciszka skarżył się on, że nie może osobiście zobaczyć Boga, pisząc „Iluż ludzi między Bogiem a mną?”, „Czy to takie proste i naturalne, że Bóg poszedł do Mojżesza, żeby mówić do Jeana-Jacques’a Rousseau?”. Zarzut szwajcarskiego myśliciela wydaje się słuszny, ale pod warunkiem, że przyjmie się „indywidualistyczną i ograniczoną koncepcję poznania”. Papież przeciwstawia jej koncepcję poznania jako przedsięwzięcia wspólnotowego: „Nie mogę
sam zobaczyć tego, co wydarzyło się w tak bardzo odległej ode mnie epoce. Jednakże nie jest to jedyny sposób, w jaki człowiek poznaje. Osoba żyje zawsze w relacji” czy w relacjach i dzięki nim ma dostęp do zdarzeń bezpośrednio dla niej niedostępnych. Źródłowe wydarzenia wiary docierają do nas „właśnie dzięki nieprzerwanemu łańcuchowi świadectw”.
Powyższe uwagi Biskupa Rzymu wpisują się we współczesne trendy w epistemologii, które akcentują społeczne wymiary poznania oraz doniosłość poznania za pośrednictwem świadectwa innych. Zwróćmy uwagę, że żaden pojedynczy człowiek nie jest w stanie sam prowadzić owocnych badań naukowych. Nauka przypomina wiarę w tym, że jest procesem zbiorowym, w którym każdy uczestnik zajmuje swoje właściwe miejsce. Przekaz i rozwój wiedzy – podobnie jak wiary – nie może zaś obyć się bez osobistej uczciwości i wzajemnego zaufania.

Kto kocha, ten zna prawdę

Wielu współczesnych filozofów przeciwstawia wiedzę naukową wierze religijnej, przyznając wartość poznawczą tylko pierwszej z nic...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy