Dołącz do czytelników
Brak wyników

Zdrowie i choroby , Praktycznie

26 lutego 2018

Stłamszeni codziennością

14

Codzienne sprawy nas przygnębiają, projekty w pracy nie wzbudzają ekscytacji, lecz frustrację, nawet historie miłosne wydają się banalne i nudne. O epidemii rutyny mówi Raphaëlle Giordano.

Raphaëlle Giordano jest pisarką, trenerką rozwoju osobistego, propagatorką kreatywności; dostrzegając, że coraz liczniejsza staje się grupa osób, które mają wszystko, czego potrzeba do spełnienia, a mimo to nie czują się szczęśliwe i popadają w swoiste zmęczenie, stworzyła zawód rutynologa, łączący elementy psychologii i coachingu. Rutynolog to ekspert wspierający osoby, które uczą się, jak pozbyć się permanentnego znużenia i odnaleźć utracone szczęście.

Daria Grabda: Camille – bohaterka Pani książki Twoje drugie życie zaczyna się, kiedy zrozumiesz, że życie jest tylko jedno, wydaje się kobietą spełnioną. Ma wspaniałego męża, cudownego syna, niezłą pracę i dach nad głową. Towarzyszy jej jednak poczucie, że szczęście wciąż wymyka jej się z rąk. Nie jest w tym odosobniona. Coraz więcej osób mimo sukcesów na polu zawodowym i prywatnym nie jest zadowolonych ze swojego życia. Dlaczego tak się dzieje?
Raphaëlle Giordano: Ten stan nazywam „natężeniem rutyny”. Dotyka on dziś wiele osób. Pojawia się, gdy kumulujemy w sobie frustrację, niezaspokojone potrzeby i niewypowiedziane pragnienia, a jednocześnie mamy świadomość, że właściwie posiadamy wszystko i nic złego się nie dzieje. Zdajemy sobie sprawę, że nie uda nam się zdobyć tego, o czym marzymy, na bazie tego, co już mamy – chociaż baza jest całkiem pokaźna.

To źródło epidemii rutyny?
Epidemia rutyny wynika z tego, że dużo osób straciło sens i smak tego, co dla nich najważniejsze. Poddaliśmy się dyktatowi tego, co społeczeństwo uznaje za szczęście: gromadzeniu dóbr i bogactw materialnych. Współczesny człowiek spełniony to taki z najnowszym modelem samochodu i telefonem lepszym, niż ma jego sąsiad. Poza tym żyjemy w społeczeństwie, w którym wszystko dzieje się coraz szybciej. Wiele osób nie ma czasu, żeby rozejrzeć się wokół siebie, zastanowić, co jest dla nich najważniejsze, dokonać introspekcji, przeanalizować swoje dokonania, plany i marzenia.

Objawy rutyny są dość podobne do depresji...
Należy je jednak odróżnić. Rutyna to nie depresja. Jest to coś mniej poważnego, ale... uciążliwego. Rutyna to rodzaj „choroby”, która ostatnio bardzo się rozprzestrzenia. Jej objawem jest przede wszystkim rozczarowanie. Codzienne obowiązki nas nie cieszą, projekty w pracy nie wzbudzają błysku w oku, a historie miłosne nie są ekscytujące. Wszystko jest trochę jak przeżuta guma do żucia. To jest wyjątkowo nieprzyjemne uczucie.

Pisze Pani, że rutyna jest zła. Często są jednak takie sytuacje, gdy jest niezbędna.
Jest rodzaj rutyny, która daje poczucie pewności, spokoju. Powtarzające się drobne sytuacje porządkują nasze życie i budują wewnętrzną stabilność. Są także przyzwyczajenia, które sprawiają nam przyjemność, np. zamówienie raz w tygodniu sushi lub obejrzenie ulubionego serialu w telewizji. To przykłady dobrej rutyny, którą należy wręcz pielęgnować.
Z drugiej strony jest rutyna, która nas dusi, nie pozwala iść do przodu, czyni nas niewolnikami, unieszczęśliwia. Trzeba ją zauważyć i pracować nad tym, by zniknęła, ośmielić się zmienić coś w sobie i w otoczeniu.

Przeciwieństwem rutyny jest kreatywność. Dlaczego jest ona tak ważna?
Kreatywność to źródło niezwykłości w naszym życiu. To ona reprezentuje dziecko w nas. Dziecko, które zadaje pytania, jest spontaniczne, otwarte, pełne entuzjazmu. Kreatywność pozwala...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy