Dołącz do czytelników
Brak wyników

Małpa w kąpieli

15 kwietnia 2021

NR 5 (Maj 2021)

Prawdziwe książki dla dorosłych

25

Idę czytać do wanny – nie z wygody, ale z zagonienia. Planuję się ukryć w łazience przed mężem i dziećmi i złapać (mały) oddech. Wiadomo, 
że w łazience można się nie tylko ukryć, ale i zachować godność, udając konieczność przeprowadzenia skomplikowanych zabiegów higienicznych. No więc, wanna jest moim szampanem i truskawką z czekoladą, ale bez wyrzutów sumienia. Jest już późno, nikt nie powinien mieć żadnych potrzeb koniecznych do zrealizowania tu i teraz. Zamierzam czytać w wannie również z innego powodu – podobno w kąpieli nie można zasnąć, więc może uda mi się trochę podgonić lekturę. 

Prawdziwe książki dla dorosłych to wcale nie jest pornografia ani erotyka, nie. To biografie. 

Popularność tego gatunku, rosnąca lawinowo od ostatnich dziesięciu lat, przyspieszyła jeszcze w pandemii. Na półkach księgarń czekają wznowienia, kolejne wydania (niekończąca się moda na Beksińskich Magdaleny Grzebałkowskiej) i nowości: licząca 900 stron biografia Zygmunta Baumana autorstwa Artura Domosławskiego, Gustaw o Holoubku pióra Zofii Turowskiej, wydana kilka miesięcy temu biografia Anny Walentynowicz (napisana przez duet reporterski Doroty Karaś i Marka Sterlingowa). W kolejce za nimi stoją biografie polityków, artystów, aktorek, pisarek, sportowców, podróżników, muzyków, „zwykłych celebrytów” bez szczególnych osiągnięć, za to śledzonych przez miliony. Są biografie trudniejsze i mądrzejsze, bardziej popowe i plotkarskie, „z magla”. Do wyboru, do koloru. 

Skąd ta moda się wzięła? Czemu mamy ochotę na opasłe, zawsze dość kosztowne tomiszcza? Starzejemy się po prostu i tracimy ochotę na fikcję. Nie chcemy cudzych wymysłów, konstruowania równoległych światów, budowania fikcyjnej rzeczywistości.

POLECAMY

Chcemy prawdy o świecie – nawet jeśli jest ona przefiltrowana przez autoryzację bohatera czy bohaterki. Choć lubimy też, jeśli jest nieautoryzowana, a najlepszym narzędziem promocyjnym jest pozew złożony przez krewnych zmarłego bohatera. Zawsze mnie zastanawia to dziwne rozróżnienie, na którym opiera się wielomilionowa gałąź przemysłu wydawniczego – więc rację ma oczywiście biznes, a nie ja. Ale zapominamy, zdaje się, że autorzy biografii posługują się także chwytami narracyjnymi, że wymyślają sceny, dopowiadają motywacje – słowem, że książki biograficzne są równie, a czasem nawet bardziej skłamane niż powieści wprost fikcjonalne. Szukamy jednak opowieści o ludziach, których...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy