Dołącz do czytelników
Brak wyników

Nałogi i terapie , Praktycznie

11 lutego 2016

Pokarani za winy rodziców...

53

Za swoje niepowodzenia często obwiniają rodziców. Cień tego, co doświadczyli w dzieciństwie, oddziela ich od partnerów, dzieci, szczęśliwego życia. Jak Dorosłe Dzieci Alkoholików budują relacje z własnymi dziećmi?

Ewa drży z niepewności: czy mąż naprawdę ją kocha, a może tylko przywiązał się do jej dobrej kuchni i jest wdzięczny za to, że dba o dzieci i dom? Czy jest wystarczająco dobra w swoim fachu – ile razy szef wzywa ją do siebie, boi się, że dostanie wypowiedzenie. Choć ostatnio awansowała, ma wątp[-]liwości, czy na to zasługuje. Widzi swoje braki i niedociągnięcia. – Patrzę na siebie tak, jak patrzyła na mnie matka, ciągle niezadowolona z moich ocen. Tak jakby od moich piątek zależało to, czy ojciec wróci z pracy trzeźwy czy pijany – wzdycha ciężko Ewa. Chce pokierować swoim życiem tak, by przeżyć je najlepiej, najpełniej, zgodnie ze swoimi oczekiwaniami, potrzebami i marzeniami. Czasami jej się to udaje, czasami zaś paraliżuje ją lęk i niepewność. Ma wrażenie, że cień przeszłości, dzieciństwa w rodzinie alkoholowej oddziela ją od męża, dzieci, współpracowników, przyjaciół... Winą za swoje trudności w relacjach z ludźmi oskarża rodziców.

W poszukiwaniu źródeł naszych problemów często docieramy – tak jak Ewa – do rodziców. W ich sposobie traktowania siebie wzajemnie, dzieci, w historii ich życia szukamy tych zachowań, przekonań, wierzeń, uczuć, które mogą wyjaśnić, dlaczego nasze życie wygląda właśnie tak. Rodzice mają ogromny wpływ na nasze życie, to oni jako pierwsi pokazują nam świat. To, co wynosimy z domu rodzinnego, jest pierwszym, podstawowym zbiorem uczuć i informacji, które jako dzieci przyjmujemy za oczywiste prawdy na temat świata. Gromadzenie informacji, porównywanie ich i umiejętność krytycznego spojrzenia pojawiają się znacznie później. Rodzice są naszymi przewodnikami w każdej dziedzinie życia – od zwykłych codziennych zadań po skomplikowany świat uczuć i relacji międzyludzkich.

Sposób budowania więzi z matką, a później także z ojcem, jest wzorem naszych przyszłych relacji z innymi ludźmi. To oni pokazują nam, czym jest bliskość i zaufanie, jak radzić sobie z emocjami. Od tego, czego doświadczymy w rodzinnym domu, zależy, jak bardzo będziemy ufni wobec świata i ludzi, według jakiego „wzoru” będziemy kontaktować się z innymi.

Na dalszym planie

Gdy rodzice są źródłem w większości dobrych, bezpiecznych doświadczeń, chcemy być do nich podobni. Wybieramy ten sam lub podobny zawód, mamy podobny gust, styl ubierania się, czasami dzielimy z nimi zainteresowania. Chcemy, by nasz związek przypominał związek rodziców, tworzymy własne tradycje w oparciu o to, co wynieśliśmy z domu, chcemy być podobnymi rodzicami dla swoich dzieci.

Bywa jednak, że dom jest źródłem złych, traumatycznych wspomnień. W rodzinach z problemem uzależnienia rodziców poczucie bezpieczeństwa dziecka jest poważnie zachwiane. Uzależnienie, najczęściej od alkoholu, wyznacza rytm życia całej rodziny. Podczas gdy jedno z rodziców koncentruje swoje życie wokół picia, drugie zwykle podejmuje wysiłki, by zminimalizować skutki nałogu i różnymi sposobami zmotywować partnera do abstynencji. W efekcie oboje rodzice zaprzątnięci są kwestią nałogu i poradzenia sobie z nim. Dzieci schodzą na dalszy plan. Oboje rodzice pochłonięci są walką z nałogiem, nierzadko walką ze sobą nawzajem. W takim domu nie tylko nie rozmawia się o emocjach, ale także nie ma miejsca na przeżywanie znacznej części uczuć.

Rodzic uzależniony silnie tkwi w mechanizmach zaprzeczania dotyczących picia: zaprzecza istnieniu problemu, minimalizuje jego skutki, usprawiedliwia się, szuka wymówek, racjonalizuje swoje zachowanie, znajdując dla niego uzasadnienie. Od czasu do czasu, wiedziony poczuciem winy, obiecuje poprawę i stara się szybko nadrobić zaległości w kontaktach z rodziną. Wierzy, że podjętymi naprędce działaniami zmyje swoje winy, otrzyma przebaczenie współmałżonka i dzieci. Stwarza pozory, że wszystko jest w porządku. Zdarza się, że zaczynają w to wierzyć również partner i dzieci. Wszyscy przecież tęsknią za normalnością, spokojem i ciepłem. Ułuda trwa do kolejnego cyklu picia czy innego nałogowego zachowania.

Dziecko czuje się wówczas zagubione i porzucone. Stara się znaleźć dla siebie miejsce w rodzinie i przystosować do panującej sytuacji. Często staje się emocjonalnie dorosłe, rezygnuje ze swoich naturalnych dziecięcych potrzeb, sądzi bowiem, że w ten sposób pomoże rodzicom. Przejmuje na siebie dużą część obowiązków, zajmuje się rodzeństwem, dobrze się uczy. Jest dojrzałe ponad swój wiek i w ten sposób zapewnia sobie uznanie i podziw dorosłych – nie tylko rodziców, ale także innych opiekunów czy nauczycieli w szkole.

Na przeciwnym biegunie znajdują się dzieci, które nie potrafią stworzyć spójnej strategii radzenia sobie. Są zagubione, rozkojarzone, trudno jest im skupić uwagę na jednej sprawie przez dłuższy czas. Nie wchodzą z nikim w głębszą relację, są nieufne, samotne i trzymają się na uboczu.

Bezsilne w złości

Część dzieci radzi sobie, pozornie bagatelizując domowe kłopoty. Dbają o dobrą atmosferę, starają się rozładować napięcia i spory. Często sprawiają wrażenie pogodnych i zadowolonych, chwilami mogą się wydawać wesołkowate. Unikają konfliktów, rozładowując je poczuciem humoru.

Niezależnie jednak od sposobu radzenia sobie z trudną sytuacją domową, dzieci zawsze ponoszą jej konsekwe...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy