Dołącz do czytelników
Brak wyników

Małpa w kąpieli

20 lipca 2022

NR 8 (Sierpień 2022)

Płeć miasta

0 378

Idę czytać do wanny – nie z wygody, ale z zagonienia. Planuję się ukryć w łazience przed mężem i dziećmi i złapać (mały) oddech. Wiadomo, że w łazience można się nie tylko ukryć, ale i zachować godność, udając konieczność przeprowadzenia skomplikowanych zabiegów higienicznych. No więc wanna jest moim szampanem i truskawką z czekoladą, ale bez wyrzutów sumienia. Jest już późno, nikt nie powinien mieć żadnych potrzeb koniecznych do zrealizowania tu i teraz. Zamierzam czytać w wannie również z innego powodu – podobno w kąpieli nie można zasnąć, więc może uda mi się trochę podgonić lekturę.

Miasto jako żywy organizm, miasto jako przyjaciel i wróg, miasto jako sieć – nie da się mieszkać w mieście i nie myśleć o nim jako o świadomym bycie, osobnej istocie, czymś zupełnie niezależnym od poruszających się po nim osób. Z reguły zalane ludźmi, zatłoczone, latem zapocone, zastawione samochodami, z asfaltem czyszczonym i polewanym wyczerpującą się powoli wodą. Z odległymi dzielnicami, w które uciekają ludzie z zatłoczonych, niemożliwych już do życia centrów. Zgentryfikowane albo przeciwnie, zubożałe, czekające na swoją szansę i inwestycje. Rafał Matyja w swoim eseju o mieście i życiu w mieście patrzy na Polskę przez pryzmat rozwoju ośrodków miejskich i tego, jak miasta właśnie napędzały naszą nowoczesność przez ostatnie dwieście pięćdziesiąt lat. Ta książka nie jest lekturą dla architektów i urbanistów, ale właśnie dla mieszkańców, i to lekturą niezłą, czego dowodzi zdobyta przez Matyję Nagroda im. Marcina Króla. Autor, eseista, badacz i profesor, mieszka w Bielsku-Białej i patrzy na konflikt centrum vs. prowincja z obu stron. Nie tylko rozbija w proch i pył metropolitalne ambicje Warszawy, pokazując, jakie kryteria liczbowe przyjmuje się dla metropolii (których Warszawa nie spełnia), ale też wyjaśniając, że kompleksy prowincji działają przeciwko niej. 

POLECAMY

Matyja zderza miasta polskie z węgierskimi, słowackimi i innymi z Europy Środkowej, wskazując, że policentryczny układ w Polsce, współistnienie wielu stosunkowo dużych ośrodków działa na korzyść, bo zapewnia równomierną modernizację, nie powoduje całkowitego wyludniania dużych partii kraju i nie powoduje, że jedna wielka stolica wysysa zasoby ludzkie ze wszystkich pozostałych obszarów (jak jest na Węgrzech). To, z czego się śmiejemy – lot...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy