Dołącz do czytelników
Brak wyników

Nałogi i terapie , Praktycznie

22 lutego 2016

Piękni pijani 20-letni

45

Świetnie radzą sobie w pracy, odnoszą sukcesy i mają szczęśliwą rodzinę. W niczym nie przypominają stereotypowego pijaka. Nikt nie wie, że są alkoholikami, oni sami też temu zaprzeczają.

AGNIESZKA CHRZANOWSKA: – Po którym drinku zdała sobie Pani sprawę z tego, że jest piękną, młodą, robiącą karierę... alkoholiczką?
SARAH ALLEN BENTON:
– Zawsze piłam dużo alkoholu, ponad pięć drinków jeden za drugim, i zdarzały mi się luki w pamięci. Planowałam zmienić ten styl życia, gdy ukończę college. Jednak po uzyskaniu dyplomu nic się nie zmieniło. Gdy miałam 23 lata, postanowiłam, że przez pół roku nie wezmę do ust nawet kropli alkoholu. Miałam nadzieję, że ta przerwa rozwiąże mój problem. Potem jednak znów zaczęłam sięgać po alkohol i znów pojawiły się luki w pamięci. Dopiero cztery lata później, po wielu nieudanych próbach picia „normalnie”, zaczęło towarzyszyć mi ogromne poczucie winy i wstydu. Wreszcie byłam gotowa przyznać, że jestem alkoholikiem.

Czy pamięta Pani, kiedy ostatni raz była Pani pijana?
– Tak. Obudziłam się wtedy w nieznanym pokoju, popatrzyłam w sufit i pomyślałam: „Nie mogę tak dalej żyć”. Mimo to, choć później żyłam w trzeźwości i uczestniczyłam w programie terapeutycznym, zadawałam sobie pytanie, czy rzeczywiście jestem alkoholikiem. To był mój mechanizm zaprzeczania. Od pięciu lat jestem już trzeźwa.

Niektórzy alkoholicy, tak jak Pani kilka lat temu, nie pasują do stereotypowego obrazu zataczającego się, obszarpanego i brudnego pijaka. W swojej książce Understanding the High-Functioning Alcoholic pisze Pani o wysokofunkcjonującym alkoholiku. Kto nim jest?
– Wysokofunkcjonujący alkoholik [z ang. high-functioning alcoholic, HFA – dop. red.] choć ma problem alkoholowy, utrzymuje pewną zewnętrzną fasadę swojego życia: pracę, dom, rodzinę i przyjaźnie. HFA cierpi jednak na tę samą chorobę, co zataczający się i obszarpany alkoholik, tyle że objawia się ona i rozwija w inny sposób. HFA nie są traktowani przez otoczenie jak alkoholicy, ponieważ odnoszą sukcesy i dobrze im się wiedzie w życiu. Ich osiągnięcia i dokonania sprawiają, że zarówno sam wysokofunkcjonujący alkoholik, jak i jego otoczenie, bliscy i współpracownicy zaprzeczają istnieniu problemu. HFA rzadziej odczuwają potrzebę szukania pomocy. Z łatwością prześlizgują się przez system opieki medycznej i psychologicznej bez postawionej diagnozy.

Czy może Pani wskazać typowe cechy wysoko[-]funkcjonującego alkoholika?
– Na podstawie rozmów z wieloma trzeźwymi HFA stworzyłam listę takich cech, wciąż jednak nie jest ona kompletna. Po pierwsze, HFA prezentuje specyficzny wzorzec picia. Po spożyciu jednego drinka odczuwa nieodparte pragnienie wypicia kolejnego i nie jest w stanie przewidzieć, ile alkoholu jeszcze wypije. Wciąż myśli o następnej okazji, kiedy będzie mógł się napić. Gdy jest pod wpływem alkoholu, zachowuje się w nietypowy dla siebie sposób i stale powtarza niepożądane zachowania. Po drugie, HFA zaprzecza istnieniu problemu i nie szuka pomocy. W swojej opinii nie jest alkoholikiem, ponieważ nie pasuje do stereotypowego obrazu osoby z problemem alkoholowym, oraz czuje, że ma kontrolę nad swoim życiem. Nadużywanie alkoholu usprawiedliwia stresem lub traktuje jako nagrodę. Po trzecie, HFA cieszy się szacunkiem w swoim środowisku, odnosi sukcesy, potrafi utrzymać relacje towarzyskie, otacza się jednak ludźmi, którzy nadużywają alkoholu.

Młodzi, zdolni alkoholicy prowadzą „podwójne życie”...
– Tak, to kolejna charakterystyczna cecha HFA. W przekonaniu otoczenia świetnie sobie radzi, w rzeczywistości jednak jego życie jest rozbite – rozdziela życie zawodowe, osobiste i alkoholowe. Inna ważna cecha HFA, to fakt, że doświadcza on niewielu namacalnych strat i konsekwencji picia. Myśli, że skoro nie stracił wszystkiego, to znaczy, że nie sięgnął dna. Często jednak już jest na dnie, tyle że nie jest w stanie tego zauważyć.

Czym HFA różni się od „typowego” alkoholika?
– Jak wspomniałam, oba typy cierpią na tę samą chorobę, tyle że różnie się ona u nich objawia i rozwija, inaczej też jest odbierana przez ich otoczenie. W 2007 roku National Institute on Alcohol Abuse and Alcoholism przeprowadził badanie, które pozwoliło podzielić osoby nadużywające alkoholu na pięć podtypów. Okazało się, że 20 procent osób to alkoholicy „funkcjonalni”, 32 procent – „młodzi dorośli”, 21 procent – „młodzi antyspołeczni”, 19 procent – osoby w średnim wieku cierpiące na zaburzenia psychiczne, a tylko 9 procent to osoby cierpiące na ciężki alkoholizm chroniczny. Ta ostatnia kategoria odpowiada stereotypowemu alkoholikowi niskofunkcjonującemu. Niektórzy eksperci zajmujący się uzależnieniami podają, że ponad
75 procent alkoholików to wysokofunkcjonujący alkoholicy: młodzi, zdolni, dobrze zarabiający, robiący świetne kariery.

Czy pewne cechy osobowości wiążą się z większym ryzykiem stania się HFA?
– Pewne cechy osobowości pomagają wysokofunkcjonującym alkoholikom zachować pozory, tak ważne w ich przypadku. To przede wszystkim przywiązanie do zewnętrznego sukcesu, perfekcjonizm, potrzeba sprawdzania się, dobre radzenie sobie w sytuacjach stresujących. HFA są osobami towarzyskimi i sympatycznymi, z łatwością porozumiewają się z innymi ludźmi i dobrze funkcjonują w grupie. Mają dużo energii fizycznej, w pracy są skrupulatni, często są pracoholikami, pragną odnieść sukces materialny, lubią współzawodniczyć.

[nowa_strona] I nie lubią myśleć o sobie jako alkoholiku?
– Stosują więc różne mechanizmy obronne, np. mechanizm zaprzeczenia. Jestem pracownikiem roku, jeżdżę drogim autem, więc jaki ze mnie pijak? W przekonaniu HFA i ich bliskich, alkohol...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy