Dołącz do czytelników
Brak wyników

Na temat , Ja i mój rozwój

7 listopada 2016

Nienawiść, siostra miłości

46

My wybieramy emocje, a nie one nas. Tam, gdzie jest strach, tam kryje się potencja odwagi. A tam, gdzie odwaga - kryje się zagrożenie, strach. Miłość jest bardzo blisko nienawiści, a stan euforii łatwo zmienia się we frustrację - mówi Józef Augustyn SJ. Józef Augustyn SJ jest jezuitą, rekolekcjonistą, redaktorem naczelnym kwartalnika „Życie Duchowe”. Autor wielu książek, m.in.: O krzywdzie, przebaczeniu i o spowiedzi, O uczuciach i innych trudnych ludzkich sprawach, Świat naszych uczuć.

Dorota Krzemionka: – Bóg stworzył nas razem z emocjami. Nie są one grzechem?

Józef Augustyn SJ: – Emocje same w sobie nie są ani dobre, ani złe. One po prostu są, także w Biblii. Jezus był pełen emocji: radował się, wpadał w gniew, w Ogrójcu odczuwał lęk i trwogę. To ważne przypomnienie, ponieważ w dziewiętnastowiecznej ascetyce emocje były mocno zaniedbane. Rozwinął się swoisty kult silnej woli, dzięki której rozum miał zdominować emocje. Pamiętam, że kiedy w wieku 17 lat wychodziłem z nowicjatu, jeden z wychowawców powiedział: „Teraz już wszystko od was zależy”. Nie wszystko od nas zależy.

W jakim stopniu jesteśmy odpowiedzialni za swoje emocje?

– W takim, w jakim jesteśmy wolni. Święty Ignacy Loyola, mistrz w traktowaniu emocji, zakłada, że człowiek winien stawać się wolnym, a przez to czynić siebie odpowiedzialnym za własne emocje. Ignacjańskie ćwiczenia służą temu, by uporządkować świat uczuć, a po ich uporządkowaniu szukać woli Bożej. W świecie ludzkich emocji nie stosuje się chirurgii – niczego z naszych emocji nie można usunąć, zniszczyć. Wszystko trzeba akceptować i porządkować.

Jak porządkować emocje?

– Najpierw trzeba zobaczyć swoje emocje, docenić je, uznać: one są moje. Podkreśliłbym „moje”. To jest mój gniew, mój żal, mój wstyd. Nie tylko on jest we mnie, lecz on jest mój. Niektórzy mówią: diabeł mnie kusi – czyli diabeł jest we mnie i coś tam kombinuje, a ja nie mam nad tym żadnej władzy. Człowiek musi być uczciwy wobec swych emocji, czyli wobec siebie. Emocje mają zawsze interpersonalny charakter: zbliżają nas do ludzi lub też od nich izolują.

Czy poznajesz swoje emocje?

Lubomira Szawdyn – psychiatra i psychoterapeutka uzależnień, prekursorka lecznictwa odwykowego w Polsce: – Te same emocje mogą być kreatywne albo destruktywne. Gdyby ktoś się nie zezłościł, że jest ciemno na świecie, do tej pory nie mielibyśmy elektryczności. Ale równie dobrze ze złości można zabić. My o tym decydujemy. Osoba zdrowa ma dystans do emocji. Swoją złość bierze do ręki, jak jabłko, i sprawdza, czy nie jest robaczywa. Wiele osób nie rozpoznaje swoich emocji. Mylą je i źle nazywają. Nie każdy wie, że żal składa się ze smutku i złości. Tkwi u podstaw wielu destrukcyjnych zachowań wobec siebie i innych osób. Emocje są często oparte na popędach, do których nie przyznajemy się przed samym sobą, jakby nasza płciowość, łakomstwo, chęć dogodzenia sobie stanowiły jakieś tabu. A przecież tak jak jesteśmy głodni, tak pragniemy ciepła pieszczot i rozkoszy. „Katastrofy starannie obmyślane”, „Charaktery”, 9/2003

Które emocje nas izolują?

– Strach, złość, agresja. W tych emocjach inni jawią się nam jako wrogowie. Ale izolują nas także uczucia wyniosłości, euforii, ponieważ zniekształcają nasze pojęcia o nas samych. Kiedy na przykład z powodu sukcesu uwierzymy, że jesteśmy wielcy, łatwo zamykamy się w sobie, wynosimy się nad innych, pogardzamy nimi.

Izoluje też uczucie krzywdy doznanej od męża, rodzica, dzieci. Oczekujemy od życia, żeby dokonała się sprawiedliwość...

– Trafia Pani w sedno. Przez 17 lat dawałem rekolekcje z prowadzeniem indywidualnym i odkryłem, że poczucie skrzywdzenia i chore poczucie winy, to dwa najbardziej destrukcyjne uczucia w naszym życiu. Poczucie krzywdy sprawia, że codziennie szpikujemy się trucizną, jadem. Niedawno dzwoni do mnie ktoś, pytam: „Co u ciebie słychać?”, a on płaczliwym głosem: „Wszystko dobrze. Może kiedyś ci opowiem”. Po dwóch miesiącach dzwoni i opowiada o konflikcie w rodzinie, przez który poczuł się skrzywdzony. Opowiada to tak, jakby zdarzenie miało miejsce wczoraj. Przez dwa miesiące zatruwał się głębokim poczuciem krzywdy. Doznana krzywda jest złem – za nią kryje się grzech krzywdziciela i dotyka skrzywdzonego.

Co może więc z tym zrobić?

– Wypluć, wyrzucić z siebie, proszę wybaczyć język: zwymiotować. Aby to zrobić, trzeba najpierw nazwać nasze emocje. W Edenie Bóg kazał Adamowi dawać imiona wszystkim stworzeniom, tak stawał się panem świata. My stajemy się powoli panami naszych emocji, kiedy nadajemy im nazwy. Tę pracę trzeba wykonać w samotności serca. Dopiero po nazwaniu emocji możemy je zakomunikować. Opowiedzieć o tej truciźnie, by ją wyrzucić. Kiedy jednak gwałtownie i bezrefleksyjnie przelewamy bolesne emocje na innych, to my z kolei kog...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy