Dołącz do czytelników
Brak wyników

Mózg i umysł , Praktycznie

10 września 2018

Nie wszystko naraz

217

Zwykle robimy kilka rzeczy naraz. Prowadzimy samochód, rozmawiając przez telefon. Podczas negocjacji z klientem odbieramy maile i serfujemy w sieci. Wydaje się, że nasz mózg kocha takie podniety. Okazuje się jednak, że płaci za to wysoką cenę.

Zawrót głowy od nadmiaru możliwości staje się codziennością. Wystarczy przesunąć kciukiem po ekranie, by uruchomić kolejne okienko, kolejną aplikację... Jak z takim przerzucaniem się między zadaniami radzi sobie nasz mózg? Wydaje się, że dostosowuje się do wymagań i jeszcze na tym korzysta. Multitasking jawi się wręcz odżywką dla neuronów, utrzymując ich sieci w prężności. Czy na pewno?

Multiukładanka

Wielozadaniowość to wyzwanie. Musimy dokonać selekcji zadań i nie tracąc z pola świadomości głównych ich celów, pokonywać kolejne etapy, czyli podcele, zbliżające nas do finalnych rezultatów. To skomplikowane działanie, dlatego też powiązana jest z nim znacząca struktura w największej, ewolucyjnie najmłodszej i najpóźniej dojrzewającej części mózgu, czyli w korze przedczołowej. Chodzi o jej najbardziej wysunięty do przodu grzbietowo-boczny biegun, nazywany też, ze względu na swą jednorodną budowę, polem Brodmanna 10 (BA 10). Wydaje się, że właśnie dzięki niemu możemy realizować kilka zadań naraz.

Potwierdzają to badania, jakie przed kilku laty przeprowadził zespół pod przewodnictwem neurobadaczki Marii Roci z Buenos Aries. Wzięły w nich udział zarówno osoby neurologicznie zdrowe, jak i pacjenci z uszkodzeniami różnych części płata czołowego, w tym także wspomnianego pola Brodmanna 10. Jedni i drudzy dostali zadanie poprowadzenia hotelu – w ciągu 15 minut musieli wykonać kilka zadań naraz: segregować rachunki, rejestrować płatności, sprawdzać numery telefonów etc. Oceniano, ile zadań podjęli i ile czasu poświęcili każdemu z nich. Okazało się, że osoby z uszkodzeniem w obrębie BA 10 wypadły istotnie gorzej. Nie potrafiły przerzucać się pomiędzy zadaniami i skupiały się na mniejszej liczbie zadań. Co ciekawe, pacjenci z uszkodzeniami innych części płata czołowego nie odbiegali w wykonaniu tego zadania od osób zdrowych.

POLECAMY

Biegun przedczołowy wydaje się zatem umożliwiać nam wykonywanie wielu rzeczy naraz. Nie jest jednak jedynym elementem mózgowej multiukładanki. Wielozadaniowość to nie tylko monitoring celów i przemieszczanie się pomiędzy wymaganiami różnych zadań, ale też ciągłe śledzenie bodźców z zewnątrz, ważenie ich, zestawianie z reprezentacjami wewnętrznymi i dostosowywanie się do nich. Byłoby dziwne, gdyby jeden ośrodek mózgu odpowiadał za to wszystko.

Nowsze badania, przeprowadzone z wykorzystaniem funkcjonalnego rezonansu magnetycznego (fMRI) przez naukowców kalifornijskich, którym przewodził Omar Al-Hashimi, wskazują, że wykonywanie wielu zadań jednocześnie powiązane jest z górnym płacikiem ciemieniowym – w tylnym górnym płacie ciemieniowym. Im większa była aktywność w tym ośrodku, tym lepiej badani radzili sobie w znanej grze NeuroRacer, w której wcielali się w kierowcę samochodu, który musi utrzymać pojazd na drodze, a jednocześnie reagować na pojawiające się na ekranie znaki. Badacze zauważyli, że gdy uczestnicy wykonywali oba zadania (jazda i reagowanie na znaki), aktywność w obrębie ich płatów czołowych i ciemieniowych była większa, niż gdy zajmowali się tylko jednym z nich.

Ten wynik wpasowuje się we współczesne mózgowe modele systemu uwagowego. Zgodnie z nimi jeden podsystem uwagi – tzw. wykonawczej – i naczelny jej „koordynator” umiejscowiony jest w korze czołowej i przedczołowej (także w jej przyśrodkowych częściach, tj. w przednim zakręcie obręczy); on decyduje o kierowaniu uwagi na poszczególne elementy zadania, a także przechowuje ważne w danym momencie reprezentacje umysłowe i modyfikuje je w trakcie działania zależnie od okoliczności. Innymi słowy jest to siedziba uwagi odgórnej, związanej z nastawieniami, reprezentacjami wewnętrznymi i wymogami zadania.

Drugi zaś podsystem uwagi – tym razem oddolnej – zajmuje tylne obszary płata ciemieniowego; tu integrowane są informacje napływające ze zmysłów, bodźce i zdarzenia są stale monitorowane, analizowane i przekazywane czołowemu koordynatorowi do oceny. Współpraca tych systemów uwagi, zwłaszcza należyty nadzór „naczelnika”, jest niezbędna w wykonywaniu trudnych i angażujących zadań, szczególnie jeśli jest ich wiele.

W istocie wielozadaniowość zakłada ciągły monitoring i modyfikację zarówno reprezentacji wewnętrznych, jak i sygnałów z zewnątrz, a także nieustanne przerzucanie się pomiędzy elementami każdego z wykonywanych zadań. Oczywiste, że nie może odpowiadać za to pojedynczy ośrodek, potrzebny jest cały skoordynowany system uwagowy, który można nazwać czołowo-ciemieniowym (od położenia w mózgu). On wyznacza zdolność do wielozadaniowości. Czy u wszystkich działa równie sprawnie?

Dwanaście zdyszanych godzin

Dominuje przekonanie, że kobiety lepiej radzą sobie z wykonywaniem kilku rzeczy jednocześnie. Może ono wynikać z codziennych obserwacji, zwłaszcza tych „dwunastu zgonionych, zdyszanych godzin z życia kobiety”, o których pisał Wojciech Młynarski. Opinii tej jednak nie potwierdzają wyniki badań.

Być może nie wystarczy być kobietą, trzeba jeszcze być matką. Badania na samicach szczurów dowodzą bowiem, że w zadaniach wymagających dla zdobycia pożywienia równoczesnego monitorowania różnych bodźców (zapachów, dźwięków) i obecności innych zwierząt, zdecydowanie najlepiej wypadały samice, które... przynajmniej dwa razy były w ciąży, w porównaniu z tymi, które potomstwa nie miały lub rodziły tylko raz. Być może hormony płciowe działające podczas ciąży i macierzyństwa w jakiś sposób oddziałują na mózg i predestynują system uwagowy do podejmowania wielu działań naraz. W końcu tego wymaga zajmowanie się potomstwem. U ludzi jednak nie dowiedziono takiej zależności – badania laboratoryjne wskazuj...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy