Dołącz do czytelników
Brak wyników

Mózg i umysł , Praktycznie

13 kwietnia 2016

Nie bierz na wiarę

101

Internet lub reklamy w popularnych czasopismach co rusz informują nas o cudownych metodach usprawniania mózgu lub nawet leczenia ze skutków jego uszkodzeń i chorób. Zachowajmy ostrożność, bo możliwe, że ktoś próbuje nam sprzedać „kota w worku”.

1. Access Bars, czyli 32 punkty na głowie
Dyskusyjną metodą jest z pewnością „Access Bars”. Potencjalnym klientom obiecuje „wyzbycie się negatywnych myśli, depresyjnych nastrojów, czy uprzedzeń blokujących (...) kreatywność”. W jaki sposób można dokonać tak znacznych zmian w psychice człowieka? Jak się okazuje, jest to stosunkowo proste. Na głowie znajdują się 32 punkty, w których „zlokalizowane są nasze przekonania, osądy, opinie i uprzedzenia dotyczące różnych aspektów życia: szczęścia, kreatywności, pieniędzy, zdrowia, starzenia się, i innych”. Podczas specjalnej sesji, ekspert „manualnie dotyka” tych 32 punktów i w efekcie, oprócz kilkuset złotych z portfela, „pozbywamy się wszelkich punktów widzenia [sic!] na otaczającą nas rzeczywistość, depresji, lęków, chaotycznych myśli”. Bez punktów widzenia? Brzmi to trochę niepokojąco. Czyżby po sesji BARS ludzie zamieniali się w bezwolne zombi?

POLECAMY


Dlaczego nasza aktywność umysłowa miałaby się znajdować na powierzchni głowy? Tego eksperci metody „Access Bars” nie wyjaśniają. Odwołują się natomiast do doktora Bruce’a Liptona, naukowca specjalizującego się w biologii komórki, który dokonał odkrycia, że „naszym życiem silne sterują opinie oraz przekonania”. Cóż, może dla biologa komórki jest to przełomowe odkrycie, natomiast student psychologii dowiaduje się takich rzeczy na już na pierwszym roku.
Z dostępnego w sieci opisu sesji „Access Bars” można wywnioskować, że jest to rodzaj techniki relaksacyjnej, prowadzącej do redukcji napięcia emocjonalnego, a także jego fizjologicznych efektów w ciele. Niewykluczone, że w trakcie sesji stosowane są rozmaite sugestie, polepszające samopoczucie osoby poddawanej zabiegom. Wydaje się jednak, że – prawdopodobnie w celach marketingowych – metoda „Access Bars” została „ubogacona” pseudo-naukowymi twierdzeniami, które zapewne mają uatrakcyjnić ją w oczach potencjalnych klientek i klientów.

2. Platforma Schumanna, czyli prawoskrętny wzorzec drgań
Inną dyskusyjną metodą jest tzw. platforma Schumanna. To wibrująca platforma, na której można stanąć albo położyć się na plecach. Na stronach internetowych reklamujących gabinety, gdzie jest stosowana, możemy dowiedzieć się, że częstotliwość drgań platformy wynosi 7,83 Hz, co pozwala utrzymać mózg w „neutralnym stanie”, a ponadto wprowadza „prawoskrętny wzorzec drgań, wg którego funkcjonuje każdy organizm”. Jesteśmy zapewniani, że platforma może pomóc w blisko trzydziestu rodzajach schorzeń: od nietrzymania moczu, przez zaburzenia krążenia i artretyzm, aż po syndrom wypalenia.

Na stronach gabinetów trudno jednak znaleźć odwołania do konkretnych badań klinicznych, które potwierdzałyby skuteczność tej metody w leczeniu wymienionych zaburzeń. Trudno także znaleźć badania naukowe potwierdzające efekt prawoskrętnych drgań każdego organizmu –ale trzeba przyznać, że brzmi to frapująco. Aktywność mózgu w pasmie oscylacji alfa rzeczywiście odpowiada stanom obniżonego pobudzenia, ale wiadomo, że ich zakres wynosi od 8 do 13 Hz, a między ludźmi występują istotne różnice co do konkretnej wartości tej częstotliwości. Wydaje się więc, że częstotliwość 7,83 Hz jest trochę nietrafiona. Co ciekawe, informacje zamieszczone na stronie producenta sprzętu obejmują dużo skromniejszy zakres zastosowań Platformy Schumanna: „profilaktyka zdrowotna, wzmacnianie organizmu, poprawa ruchliwości, masaż czy relaksacja”.

Tak więc – podobnie jak w przypadku Access Bars – potencjalnemu klientowi oferuje się metodę zasadniczo polegającą na wprowadzeniu w stan większej relaksacji, mamiąc go jednocześnie rozlicznymi pseudonaukowymi twierdzeniami oraz deklaracjami bez pokrycia.

3. Floating, czyli zanurzenie na słono
Jeśli kogoś męczy stanie na dwóch nogach, może skorzystać z metody „floatingu”. Doprowadzi go ona do stanu świadomości, który osiągają „jogini po latach medytacji” i w którym „synchronizuje się aktywność lewej (bardziej racjonalnej) i prawej (intuicyjnej, kreatywnej) półkuli mózgowej”. Podczas sesji floatingu osoba zanurza się w specjalnej zamkniętej komorze wypełnionej słoną wodą i przez godzinę unosi się swobodnie na jej powierzchni, a więc jest to rodzaj deprywacji sensorycznej. Niewykluczone, że efektem takiego zabiegu może być odprężenie, ale uzasadniająca go teza o podziale funkcjonalnym półkul mózgowych na racjonalną i kreatywną połówkę ma status pseudo-naukowego mitu niemającego żadnego poparcia w aktualnym stanie wiedzy.

4. Refleksologia, czyli przez stopy do mózgu
Refleksologia to metoda oparta na holistycznym założeniu, że nasz organizm działa jako całość, a zaburzenia w jednej jego części mogą przejawiać się w innych regionach ciała, szczególnie w stopach i dłoniach. Ich odpowiedni masaż – jak jesteśmy zapewniani – może doprowadzić do poprawy stanu zdrowia w bardzo szerokim zakresie schorzeń (m.in. problemy z płodnością, stwardnienie rozsiane czy nowotwory) lub też może „odblokować stłumione moce naszego mózgu”.

W 2009 roku na łamach „The Medical Journal of Australia” Edzard Ernst dokonał przeglądu 18 badań...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy