Dołącz do czytelników
Brak wyników

Psychologia w działaniu

29 czerwca 2020

NR 6 (Czerwiec 2017)

Myśli na liściach

64

Gdy utrzymujemy myśli w świadomości i obserwujemy je, stopniowo tracą one swoją moc.

Pewien człowiek spytany, jak się czuje, odpowiedział: Jak ten, który obudził się rano, ale nie wie, czy dożyje wieczora. Usłyszał: Czyż nie jest to sytuacja wszystkich ludzi? Odrzekł: Tak, ale jak wielu z nich naprawdę to czuje!? 

POLECAMY

Ta przypowieść obrazuje różnicę między wiedzą a doświadczeniem, albo inaczej mówiąc, między wiedzą zimną, intelektualną, a tą gorącą, popartą doświadczeniem. Nawiasem mówiąc, z tych samych powodów jako terapeuci słyszymy od pacjentów, że podczas sesji coś wydało im się proste i łatwe do zmiany (zimna wiedza), ale po wyjściu z gabinetu, w realnej sytuacji (aktywacja gorącej wiedzy) pojawiały się emocje i powrót do starych nawyków. 

Pułapki myślenia

Przyzwyczajeni jesteśmy traktować myślenie jako główny, jeśli nie jedyny, sposób bycia w świecie. Wyraził to Rene Descartes słynnym: Cogito ergo sum (myślę, więc jestem). Tymczasem mamy też inną możliwość bycia, i to taką, która nie sprowadza nas tak łatwo na manowce – możemy doświadczać i być tego świadomi! 

Często nadmiernie polegamy na myślach, utożsamiamy je z faktami. To zlanie się w umysłach myśli i rzeczywistości nazywa się fuzją poznawczą – ma ona groźne konsekwencje. Nie tylko rodzi zamęt w umysłach, lecz również jest jednym ze źródeł takich problemów psychicznych, jak lęk uogólniony, zaburzenia obsesyjno-kompulsywne, a nawet depresja. W przypadku zaburzeń obsesyjno-kompulsywnych, jeśli pomyślę, że mam na rękach ślady krwi, czuję lęk i przymus mycia rąk. A jeśli nasunie mi się, że jestem beznadziejny – jawi mi się to jako prawda o mnie. Jak wydostać się z pułapki myśli? Czy jedyne, co możemy zrobić, to tłumić je lub próbować zastąpić innymi, np. pozytywnymi? Żaden z tych sposobów nie działa na dłuższą metę. 

Warto zdać sobie sprawę ze znaczenia świadomości. Nie jest ona tożsama z myśleniem; uznaje jego wagę, ale je przekracza. Można porównać ją do naczynia, które zawiera myśli obok innych przeżyć, takich jak odczucia i wrażenia zmysłowe. Dzięki utrzymywaniu ich w świadomości i obserwowaniu myśli stopniowo tracą swą moc. Przestają być odwzorowaniem rzeczywistości, a stają się tym, czym są – ulotnymi fenomenami w naszej głowie. Nie musimy się w nie wplątywać ani traktować śmiertelnie poważnie. To daje ogromną ulgę i wolność. 

Jak można rozwijać tę zdolność obserwowania myśli bez utożsamiania się z nimi? Poprzez praktykowanie medytacji, a w efekcie uważności. Zgodnie z koncepcją meta-poznawczą, którą opracowaliśmy z dr. Tomaszem Jankowskim z KUL-u, uważność jest najwyższym stanem meta-świadomości, w którym stajemy się świadomi całokształtu przeżyć – nie tylko doznań, myśli i emocji, ale również naszych reakcji na nie.

Na pośrednim poziomie monitorujemy i oceniamy doznania – jeśli zauważymy, że są niezgodne ze stanem pożądanym bądź idealnym, pojawiają się negatywne emocje i uruchamiane są strategie myślenia, takie jak ruminowanie czy zamartwianie się, które mają temu zaradzić. Niestety, zwykle przynoszą odwrotny skutek. 

Nie utożsamiając się z myślami

Stan uważności natomiast pozwala nam zaobserwować, jak reaguje nasz um...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy