Dołącz do czytelników
Brak wyników

inne , Laboratorium

22 stycznia 2016

Mój przyjaciel robot

37

Roboty zabawki zachowują się jak domowe zwierzątka: są samodzielne, przywiązują się do człowieka i potrzebują miłości. Ich czarowi ulegają nie tylko dzieci – kochają je także dorośli.

Najpierw spacerował z zaciekawieniem po mieszkaniu. Potem podszedł i zaczął się łasić. Wyraźnie chciał, by go podrapano po grzbiecie. W końcu przeciągnął się i ułożył do drzemki. Zakasłał przez sen. „Jeszcze nigdy tego nie zrobił!” – powiedział z ożywieniem jego pan i zaczął go głaskać. Pieścił dinozaura-zabawkę, by ją uspokoić!

Dinozaur-zabawka? Oglądając filmy wideo, których bohaterem jest dinozaur o imieniu Pleo, naprawdę trudno sobie wyobrazić, że pod zieloną gumową skórą znajduje się aż 14 różnych mechanizmów, a nie ma nic, co generowałoby autentyczną ciekawość, ostrzegało o niebezpieczeństwie czy zmęczeniu. Pleo – tak brzmi oficjalna handlowa nazwa zabawki – reaguje na sygnały z otoczenia jedynie dzięki wbudowanej kamerze, mikrofonowi oraz detektorom podczerwieni i ruchu.
Ta zaawansowana technologicznie maszyna podbiła serca wielu dzieci i dorosłych na całym świecie. Podobne urządzenia są produkowane właśnie po to, aby wchodziły w interakcje z człowiekiem. Cieszą się popularnością jako wykwalifikowani domowi pomocnicy – przykładem jest tu „samodzielny” odkurzacz Roomba, ale też jako pomocnicy terapeutów – robot-
-foka o imieniu Paro, stworzony przez Takanori Shibata w National Institute of Advanced Industrial Science and Technology w Tokio, który jest wykorzystywany do terapii prowadzonej w domach seniora. Robotów-przyjaciół pełno jest w sklepach z zabawkami – w zależności od formy nadanej im przez producenta szczekają, miauczą, mruczą czy nawet płaczą.

Relacje ze sztuczną inteligencją
Tak naprawdę nikt nie wie, jakie relacje ludzie nawiązują z robotami. Aby to zbadać, w 2008 roku uruchomiono projekt badawczy LIREC (Living with Robots and Interactive Companions). Bierze w nim udział 10 zespołów naukowców, szukają odpowiedzi na szereg pytań dotyczących cyberzabawek. Chcą się dowiedzieć m.in., jak długo ich właściciele okazują im zainteresowanie; czy nie obawiają się, że zabawki staną się dla nich w pewnym momencie ciężarem; jak musi wyglądać i co musi umieć robot, aby mógł zostać przyjacielem? Projekt zakończy się w 2013 roku; Unia Europejska przeznaczyła na ten cel prawie 8 milionów euro.

W badaniu bierze udział m.in. Grupa Psychologii Interdyscyplinarnej (GRIP) z Uniwersytetu w Bambergu. – Staramy się porównać, jak to, co wiadomo o relacjach międzyludzkich, odnosi się do relacji człowiek – robot – wyjaśnia psycholog Carsten Zoll.

W relacjach szczególnie istotna jest zdolność wczuwania się w drugą osobę. Gdy jakiś człowiek stoi naprzeciw nas, intuicyjnie wiemy, że ma on własne, niezależne od naszych myśli, uczucia i zamiary. Zazwyczaj potrafimy także prawidłowo ocenić wewnętrzny stan innych i wyciągnąć z tego odpowiednie wnioski dotyczące ich zachowania. Ta zdolność leży u podstaw koncepcji, którą naukowcy nazywają teorią umysłu. Wykształca się u człowieka około czwartego roku życia.
Neuronalne podstawy tej umiejętności były wielokrotnie badane, m.in. przy pomocy metod neuroobrazowania, takich jak funkcjonalny rezonans magnetyczny (fMRI). Metoda ta pozwala określić zawartość tlenu, a tym samym ilość świeżo wpompowanej krwi, w określonych obszarach organizmu. Silniejsze ukrwienie konkretnych obszarów mózgu oznacza, że pracują one w danym momencie, że dana sytuacja spowodowała ich aktywację.

W ramach projektu LIREC badanych podłączonych do fMRI proszono, by wczuli się w położenie robotów bądź ludzi pokazywanych na zdjęciach. Okazało się, że w obu przypadkach najbardziej aktywne stawały się dwa obszary: strefa przejściowa z płatów potylicznych do płatów skroniowych – nazywana skrzyżowaniem skroniowo-potylicznym (TPJ) – oraz środkowa kora przedczołowa w płacie czołowym. Badani reagowali na zdjęcia robotów podobnie jak na zdjęcia ludzi – choć wiedzieli przecież, że nie mają one własnych myśli i odczuć.

Robot jak człowiek?
Skrzyżowanie skroniowo-potyliczne i środkowa kora przedczołowa aktywują się zarówno, gdy mamy do czynienia z ludźmi, jak i z maszynami. W 2008 roku zespół naukowców kierowany przez Sörena Kracha z Rhei[-]nisch-Westfälische Technische Hochschule (RWTH) w Aachen wykazał, że ta zbieżność jest tym mocniejsza, im bardziej robot przypomina człowieka.
W ramach eksperymentu 20 osób wzięło udział w grze przeciwko 4 różnym partnerom: komputerowi, abstrakcyjnie wyglądającemu robotowi, androidowi oraz człowiekowi. Zasady zabawy były podobne do dylematu więźnia. Dwaj gracze, nie ustalając nic wcześniej między sobą, mieli wi...

Dalsza część jest dostępna dla użytkowników z wykupionym planem

Przypisy