Dołącz do czytelników
Brak wyników

inne , Laboratorium

22 stycznia 2016

Mój przyjaciel robot

59

Roboty zabawki zachowują się jak domowe zwierzątka: są samodzielne, przywiązują się do człowieka i potrzebują miłości. Ich czarowi ulegają nie tylko dzieci – kochają je także dorośli.

Najpierw spacerował z zaciekawieniem po mieszkaniu. Potem podszedł i zaczął się łasić. Wyraźnie chciał, by go podrapano po grzbiecie. W końcu przeciągnął się i ułożył do drzemki. Zakasłał przez sen. „Jeszcze nigdy tego nie zrobił!” – powiedział z ożywieniem jego pan i zaczął go głaskać. Pieścił dinozaura-zabawkę, by ją uspokoić!

POLECAMY

Dinozaur-zabawka? Oglądając filmy wideo, których bohaterem jest dinozaur o imieniu Pleo, naprawdę trudno sobie wyobrazić, że pod zieloną gumową skórą znajduje się aż 14 różnych mechanizmów, a nie ma nic, co generowałoby autentyczną ciekawość, ostrzegało o niebezpieczeństwie czy zmęczeniu. Pleo – tak brzmi oficjalna handlowa nazwa zabawki – reaguje na sygnały z otoczenia jedynie dzięki wbudowanej kamerze, mikrofonowi oraz detektorom podczerwieni i ruchu.
Ta zaawansowana technologicznie maszyna podbiła serca wielu dzieci i dorosłych na całym świecie. Podobne urządzenia są produkowane właśnie po to, aby wchodziły w interakcje z człowiekiem. Cieszą się popularnością jako wykwalifikowani domowi pomocnicy – przykładem jest tu „samodzielny” odkurzacz Roomba, ale też jako pomocnicy terapeutów – robot-
-foka o imieniu Paro, stworzony przez Takanori Shibata w National Institute of Advanced Industrial Science and Technology w Tokio, który jest wykorzystywany do terapii prowadzonej w domach seniora. Robotów-przyjaciół pełno jest w sklepach z zabawkami – w zależności od formy nadanej im przez producenta szczekają, miauczą, mruczą czy nawet płaczą.

Relacje ze sztuczną inteligencją
Tak naprawdę nikt nie wie, jakie relacje ludzie nawiązują z robotami. Aby to zbadać, w 2008 roku uruchomiono projekt badawczy LIREC (Living with Robots and Interactive Companions). Bierze w nim udział 10 zespołów naukowców, szukają odpowiedzi na szereg pytań dotyczących cyberzabawek. Chcą się dowiedzieć m.in., jak długo ich właściciele okazują im zainteresowanie; czy nie obawiają się, że zabawki staną się dla nich w pewnym momencie ciężarem; jak musi wyglądać i co musi umieć robot, aby mógł zostać przyjacielem? Projekt zakończy się w 2013 roku; Unia Europejska przeznaczyła na ten cel prawie 8 milionów euro.

W badaniu bierze udział m.in. Grupa Psychologii Interdyscyplinarnej (GRIP) z Uniwersytetu w Bambergu. – Staramy się porównać, jak to, co wiadomo o relacjach międzyludzkich, odnosi się do relacji człowiek – robot – wyjaśnia psycholog Carsten Zoll.

W relacjach szczególnie istotna jest zdolność wczuwania się w drugą osobę. Gdy jakiś człowiek stoi naprzeciw nas, intuicyjnie wiemy, że ma on własne, niezależne od naszych myśli, uczucia i zamiary. Zazwyczaj potrafimy także prawidłowo ocenić wewnętrzny stan innych i wyciągnąć z tego odpowiednie wnioski dotyczące ich zachowania. Ta zdolność leży u podstaw koncepcji, którą naukowcy nazywają teorią umysłu. Wykształca się u człowieka około czwartego roku życia.
Neuronalne podstawy tej umiejętności były wielokrotnie badane, m.in. przy pomocy metod neuroobrazowania, takich jak funkcjonalny rezonans magnetyczny (fMRI). Metoda ta pozwala określić zawartość tlenu, a tym samym ilość świeżo wpompowanej krwi, w określonych obszarach organizmu. Silniejsze ukrwienie konkretnych obszarów mózgu oznacza, że pracują one w danym momencie, że dana sytuacja spowodowała ich aktywację.

W ramach projektu LIREC badanych podłączonych do fMRI proszono, by wczuli się w położenie robotów bądź ludzi pokazywanych na zdjęciach. Okazało się, że w obu przypadkach najbardziej aktywne stawały się dwa obszary: strefa przejściowa z płatów potylicznych do płatów skroniowych – nazywana skrzyżowaniem skroniowo-potylicznym (TPJ) – oraz środkowa kora przedczołowa w płacie czołowym. Badani reagowali na zdjęcia robotów podobnie jak na zdjęcia ludzi – choć wiedzieli przecież, że nie mają one własnych myśli i odczuć.

Robot jak człowiek?
Skrzyżowanie skroniowo-potyliczne i środkowa kora przedczołowa aktywują się zarówno, gdy mamy do czynienia z ludźmi, jak i z maszynami. W 2008 roku zespół naukowców kierowany przez Sörena Kracha z Rhei[-]nisch-Westfälische Technische Hochschule (RWTH) w Aachen wykazał, że ta zbieżność jest tym mocniejsza, im bardziej robot przypomina człowieka.
W ramach eksperymentu 20 osób wzięło udział w grze przeciwko 4 różnym partnerom: komputerowi, abstrakcyjnie wyglądającemu robotowi, androidowi oraz człowiekowi. Zasady zabawy były podobne do dylematu więźnia. Dwaj gracze, nie ustalając nic wcześniej między sobą, mieli wielokrotnie decydować, czy chcą współpracować, czy nie. Jeśli obaj decydowali się na współpracę, obaj zyskiwali; jeśli tylko jeden z graczy decydował się na kooperację, zyskiwał ten, który w danej rozgrywce nie chciał iść na współpracę. Jeśli żaden nie decydował się na współpracę – obaj przegrywali. Chodziło o to, by możliwie jak najczęściej przewidzieć posunięcie partnera – podobnie jak w znanej zabawie dziecięcej „Nożyce, kamień, papier”.

Podczas eksperymentu badani znajdowali się w cylindrze funkcjonalnego rezonansu magnetycznego. Swojego partnera w rozgrywce oglądali dzięki specjalnym wideookularom – mieli więc wrażenie bezpośredniej rywalizacji. Decyzje o współpracy, lub jej braku, podejmowane przez komputer, robota, androida czy podstawionego człowieka nie miały żadnego klucza, były przypadkowe. Mimo to badani różnie oceniali współgraczy. Ankieta przeprowadzona na zakończenie eksperymentu pokazała, że najwięcej przyjemności czerpali z gry z człowiekiem oraz androidem. W takich rozgrywkach cieszyli się bardziej ze zw...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy