Dołącz do czytelników
Brak wyników

Małpa w kąpieli

29 lipca 2021

NR 8 (Sierpień 2021)

Macierzyńskie wsparcie

22

Idę czytać do wanny – nie z wygody, ale z zagonienia. Planuję się ukryć w łazience przed mężem i dziećmi i złapać (mały) oddech. Wiadomo, że w łazience można się nie tylko ukryć, ale i zachować godność, udając konieczność przeprowadzenia skomplikowanych zabiegów higienicznych. No więc, wanna jest moim szampanem i truskawką z czekoladą, ale bez wyrzutów sumienia. Jest już późno, nikt nie powinien mieć żadnych potrzeb koniecznych do zrealizowania tu i teraz. Zamierzam czytać w wannie również z innego powodu – podobno w kąpieli nie można zasnąć, więc może uda mi się trochę podgonić lekturę.

Czasem literatura służy do tego, żeby pokazać nam inne światy – jednak nie zawsze w takich sytuacjach chodzi o światy fantastyczne, groteskowe, wyśnione w głowie autora. Czasem jest to świat jak najbardziej realny, jakiś wycinek rzeczywistości, do którego nie mamy dostępu, jakiś rodzaj ludzki, z którym nie mamy żadnego kontaktu. I jednocześnie jest to świat jak najbardziej bliski, sąsiedzki, położony gdzieś niedaleko. 
Taką właśnie rzeczywistość obcą, archipelag zagubionych dusz pokazuje w swoich reportażach Paweł Piotr Reszka, autor niedawno opublikowanego zbioru Białe płatki, złoty środek. Historie rodzinne. Reszka, reporter „Dużego Formatu”, w ubiegłym roku opublikował Płuczki, wstrząsającą historię kilku polskich wiosek, których mieszkańcy od 1943 r. wyprawiali się na połów złota na tereny po obozie koncentracyjnym. To jest wstrząsająca historia kilku pokoleń, które przegrzebywały popioły i ziemię po zniszczonych obozach w Sobiborze i Bełżcu. Teraz powraca z 22 opowieściami o polskim życiu współczesnym, połączonymi jednym wątkiem: rozpadającym się życiem rodzinnym, dysfunkcją na poziomie absolutnym. Reszka nie jest psychologiem, nie próbuje snuć opowieści o konfliktach pokoleniowych, wypaleniu, nie. On idzie tam, gdzie pojawia się paragraf i wyrok, gdzie przyjeżdża pomoc społeczna i policja. 
To nie jest książka dla ludzi o słabych nerwach, ale właściwie jest to książka dla wszystkich, bo autor pracuje w imię współczucia, uwagi, zainteresowania bliźnim. Bo za dużo obowiązków zrzucamy na pomoc społeczną i policję, pozostajemy głusi na krzyki za ścianą, na ślady przemocy. Ruch, tłum, chaos życiowy sprawiają, że przestajemy widzieć (albo pamiętać) o głodnych dzieciach, dzieciach porzuconych, tułających się. I o ich rodzicach, często dysfunkcyjnych w kolejnym pokoleniu, wychowanych w rodzinach tzw. patologicznych, bez wzorców postępowania, reprodukujących przemoc, bo nie znają innego wzorca postępowania. I pokazuje Reszka ekstremalne konsekwencje takiego układu: samobójstwo nastolatka, który zabił się prawdopodobnie z głodu, bo w je...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy