Katastrofa

Podróże w głąb siebie

Palę śmieciami w piecu, ponieważ wierzę w katastrofę klimatyczną. W przeciwieństwie do moich sąsiadów. To znaczy, oni też palą śmieciami w piecach, ale w katastrofę nie wierzą. Nie wierzą ostentacyjnie, gromadnie i na każdym kroku. Ostatnio, gdy spadł pierwszy (i wszystko wskazuje na to, że ostatni) śnieg, pielgrzymowali do mnie wesołymi orszakami, by zagadać: Co tam, sąsiad? Śnieg pada, gdzie ta twoja katastrofa? 
Wszyscy przyszli, licząc niemowlęta i dziadka Jaremka, którego przyciągnęli na wózku. Nie wszyscy zdążyli przyjść po śniegu, gdyż ten na drugi dzień stopniał i zrobiło się szesnaście stopni na plusie. Spóźnialscy miny mieli mniej wyraźne, ale w rozpiętych kurtach, z czapkami w dłoniach, z potem ściekającym po czerwonych licach zagadywali przez płot: Gdzie ta ka...

Pozostałe 80% artykułu dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.



POLECAMY

Przypisy