Dołącz do czytelników
Brak wyników

Podróże w głąb siebie

22 sierpnia 2022

NR 9 (Wrzesień 2022)

Zadanie szoku

0 310

Lubię zadać szoku. Szyku przy okazji też. A w gruncie rzeczy: szoku szykiem. Brzmi dość tajemniczo? I o to, oczywiście, chodzi. A dokładnie: o chodzenie w określone miejsca w kostiumie bezwstydnie te miejsca negującym, rzucającym się w oczy jak do gardła, wyzywającym i wyzwalającym. Pierwszy lepszy, och, możliwe, że najlepszy przykład z brzegu: wieczór upalnego lata, brudny squat urządzony w jakiejś pofabrycznej ruderce. Wszystko na wskroś punkowe – stroje, napoje, nastroje. I wtedy wchodzę ja, cały na elegancko. Szyty na miarę garnitur, kłująca jakością koszula, wypastowane na błysk buty z cielęcej skórki, nabłyszczająca, dyskretnie perfumowana mgiełka na włosach, spektakularny zegarek ze srebrną bransoletą, sygnet, tym razem złoty, do tego zapach od Frederica Malle. Sobie to wyobrażacie? Miny tych wszystkich obszarpanych anarchodemoralistów? Ich nieskrywane zgorszenie obecnością kogoś takiego w świątyni pogo i nieakcyzowanej popijawy? Możecie mi wierzyć na słowo – zatkało ich wszystkich. Nawet zespół przestał rzępolić. Stali oniemiali przez chwilę, szybko się jednak zreflektowali, muzyczny chaos uderzył po bębenkach, towarzystwo wróciło do punkowych czynności, ale nic już nie było takie samo. I o to, oczywiście, chodziło. 
Filharmonia, dla odmiany. Śmietanka ubita na sztywno gorsetem konwenansów. Suknie, garsonki, fraki, ę, ą, panie przodem, z olejem flaki. Drzwi odskakują z impetem i wchodzę ja. Tym razem cały na metalowo. Czarne utapirowane włosy, czarny makijaż, czarna skórzana kurtka, takież spodnie, wysokie glany. Wszystko nabite dwunastoma kilogramami ćwieków. Do tego obroża na szy...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy