Dołącz do czytelników
Brak wyników

K.Szymański z Novae Res – Opinie motywują nas do dalszej pracy

Artykuł | 8 czerwca 2020 |
113

Przedstawiamy wywiad z Krzysztofem Szymańskim, sekretarzem konkursu „Literacki Debiut Roku” z wydawnictwa Novae Res, w którym opowiada nam dlaczego to opinie czytelników są największą motywacją do dalszej pracy.

Wywiad z Krzysztofem Szymańskim – sekretarzem Kapituły Konkursu Literacki Debiut Roku i jednocześnie dyrektorem zarządzającym Wydawnictwa Novae Res. „Opinie czytelników motywują nas do dalszej pracy”

POLECAMY

Przed nami siódma już edycja konkursu „Literacki Debiut Roku”. Dlaczego pańskim zdaniem warto wziąć w nim udział i czy jest to rzeczywista szansa dla autorów, którzy chcą zadebiutować na polskim rynku literackim?

Agnieszka Opolska, jedna z laureatek konkursu, gdy dowiedziała się o nominacji do nagrody, stwierdziła, że bardzo potrzebowała „takiego głosu z zewnątrz”, który potwierdzi, że warto było poświęcić czas na pisanie. Te słowa doskonale obrazują wartość „Literackiego Debiutu Roku” i konkursów dla pisarzy w ogóle – dają one twórcom niezwykle wartościową informację zwrotną: „tak, to, co robisz, robisz dobrze i rób to dalej”. Dzięki temu, że członkami kapituły konkursu obok przedstawicieli Wydawnictwa Novae Res są autorytety z zewnątrz – profesorowie, dziennikarze czy doświadczeni pisarze – opinie o tekstach, które otrzymują ich autorzy, są pogłębione i wielowymiarowe. Natomiast o tym, czy konkurs stanowi rzeczywistą szansę dla debiutantów, dobitnie świadczy zasięg, jaki osiągają zwycięskie powieści. Doświadczenie pokazuje bowiem, że zainteresowanie czytelników i mediów tymi książkami, jak i spektrum możliwości ich promowania, są dzięki udziałowi w konkursie zdecydowanie większe.

Jak zatem promowane i dystrybuowane są książki, które zwyciężyły w konkursie?

Dzięki patronom konkursu zwycięskie książki otrzymują bogate wsparcie w tym zakresie. W obecnej edycji promocję książki, która zajmie pierwsze miejsce, wspomogą Onet i magazyny: Magazyn Literacki Książki, Charaktery, Książki. Magazyn do czytania oraz Pocisk. Na nagrodzone powieści konstruujemy specjalne oferty dla dystrybutorów, aby szczególnie zachęcić ich do zatowarowania się. Tradycyjnie planujemy, w ramach możliwości nagradzanych autorów, spotkania autorskie, w tym jedno szczególnie ważne spotkanie premierowe na Międzynarodowych Targach Książki w Krakowie. Nie zapominamy również o zaangażowaniu w promocję blogosfery, która książki konkursowe recenzuje szczególnie chętnie, czy o podstawowych, ale przydatnych działaniach, jak na przykład tworzeniu plakatów i zakładek promujących zwycięską powieść.

Organizatorem konkursu jest Wydawnictwo Novae Res, ale od samego początku działa on pod honorowym patronatem Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Kto zatem finansuje to przedsięwzięcie?

Głównym sponsorem Literackiego Debiutu Roku jest Wydawnictwo Novae Res. Co roku pozyskujemy również zewnętrznych sponsorów i fundatorów nagród, którzy pomagają nam w tworzeniu konkursu. Patronat honorowy Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego nie wiąże się z dofinansowaniem konkursu ze strony ministerstwa, wspiera natomiast konkurs wizerunkowo.

Przy okazji chciałabym zapytać o samo wydawnictwo. Wydajecie wielu poczytnych autorów, chociażby bestsellerowego Piotra C., ale jesteście mocno kojarzeni również z debiutami. Czy w Polsce opłaca się inwestować w debiuty? Wielu wydawców omija początkujących pisarzy szerokim łukiem.

Zrozumiałym jest, że część wydawnictw buduje swoją ofertę wokół autorów z dorobkiem, natomiast w naszej ocenie rozwój rynku i w ogóle literatury leży właśnie w wydawaniu debiutantów. Warto pamiętać, że każdy bestsellerowy autor kiedyś nim był. Trzeba mieć świadomość, że czynników decydujących o ewentualnym sukcesie wydawniczym jest wiele, zaś decyzja wydawcy o wydaniu lub niewydaniu debiutanta opiera się w głównej mierze na opiniach i przeczuciach zespołu redakcyjnego, które mają charakter subiektywny. W związku z tym, że potencjału sprzedażowego nie można precyzyjnie określić w liczbach, pojawia się ryzyko i to właśnie zarządzanie nim jest najtrudniejsze. Dlatego też w przypadku debiutów zazwyczaj stosujemy model wydawania subsydiowanego.

Właśnie. Wśród komentarzy internautów można niekiedy napotkać opinie, że Novae Res to wydawnictwo typu vanity. Wikipedia z kolei podaje, że publikujecie w modelu tradycyjnym i subsydiowanym. Czy mógłby pan wyjaśnić, czym różni się publikowanie vanity od sybsydiowanego i w jakiej formule działa Novae Res?

Wydawcy vanity wydają książki dla autorów, zaś my je wydajemy dla czytelników. Starannie wybieramy teksty, które publikujemy i dajemy autorom realną szansę na zaistnienie na rynku. Zależy nam na budowaniu sprzedaży każdej książki, bo z tego czerpiemy zyski, a tych autorów, którzy dofinansowali debiut i okazał się on udany, staramy się zatrzymać w wydawnictwie na dłużej już bez dofinansowywania przez nich kolejnych książek. Można więc powiedzieć, że autorzy dofinansowują u nas książki po to, żeby nie musieć ich dofinansowywać w przyszłości. Natomiast wydawcy vanity realizują na rzecz autora usługi wydawnicze – nie interesuje ich ani treść, ani dalsze losy gotowych publikacji. Już po samej ofercie takich firm, które nierzadko oferują autorom tantiemy przekraczające 50% (co stanowi krotność przeciętnego rynkowego wynagrodzenia autorskiego), widać, że nie mogą one angażować się w promocję i sprzedaż wydawanych utworów. Dla osoby nieznającej rynku te liczby mogą wyglądać atrakcyjnie, natomiast takiej firmie w zasadzie powinno zależeć, aby książki sprzedało się jak najmniej, ponieważ nie pozostawia sobie wystarczającego przychodu na pokrycie kosztów promocji, dystrybucji i utrzymania książki w sprzedaży.

Niemniej jednak, korzystając z okazji, chciałbym podkreślić, że niezależnie od tego, w jaki sposób dany tekst zostanie opublikowany, czy będzie to model tradycyjny, subsydiowany czy też wydrukowany na życzenie autora („vanity”) powinno się wyraźnie oddzielać sposób finansowania publikacji od jej literackiej wartości. Za skrajnie niesprawiedliwe, a przede wszystkim pozbawione logiki, uważam pojawiające się na grupach i forach internetowych tezy, jakoby książki, których autorzy w taki czy inny sposób finansują ich wydawanie, były tak „złe”, że nie zasługują na to, aby ujrzeć światło dzienne. Życie zna dziesiątki przypadków, gdzie wydawcy odrzucali książki, które autorzy wydawali własnym sumptem i odnosiły sukces oraz odwrotnych, gdy wydawcy inwestowali środki w książki, które nigdy wysokiej sprzedaży nie osiągnęły.

Pomijam już samo używanie wielkich kwantyfikatorów typu „książka dobra”, „książka zła”, bo jaka to jest „dobra” książka? Taka, która się dobrze sprzedaje? Taka, która zachwyci najbardziej wymagających literaturoznawców? Taka, która spodoba się każdemu? Taka, którą wszyscy wydawcy chcą wydać? Czy może taka, z której jest zadowolony czytelnik? W Novae Res wychodzimy z założenia, że to opinie czytelników są kluczowe. Ale żeby książki debiutantów mogły trafić do czytelników, często potrzebne jest zewnętrzne finansowanie, ponieważ wydawcy, który będzie wydawał tylko debiuty wyłącznie z własnych środków, najprawdopodobniej szybko skończą się pieniądze. W Novae Res ten problem rozwiązaliśmy za pomocą unikatowego połączenia tradycyjnego modelu wydawniczego z modelem subsydiowanym.

A jaki procent książek wydawanych jest w modelu tradycyjnym?

Wskaźnik ten rokrocznie rośnie, obecnie około 15-20% tytułów finansujemy w pełni samodzielnie. Tutaj można odnaleźć prostą zależność – reakcje i opinie czytelników motywują nas do dalszej pracy i im więcej mamy udanych debiutów, tym większą liczbę autorów staramy się przejąć na wyłączność, aby nie zakontraktowały ich inne wydawnictwa.

Wracając do konkursu – do kiedy można zgłaszać utwory i kto opiniuje nadesłane teksty?

Na zgłoszenia czekamy do 13 kwietnia 2018. Mimo trzynastki w dacie wierzymy, że poziom nadesłanych tekstów po raz kolejny pozytywnie nas zaskoczy. W składzie kapituły konkursu zasiądą te same osoby, co w zeszłorocznej edycji, to jest prof. UG, dr hab. Anna Ryłko-Kurpiewska, prof. UG, dr hab. Marcin Całbecki, dr Paweł Kozielski, redaktor Radia Gdańsk Marzena Bakowska, bestsellerowa autorka Agnieszka Lingas-Łoniewska, a z ramienia Wydawnictwa Novae Res ja oraz redaktor naczelny Wojciech Gustowski.

Jakie w tym roku nagrody czekają za zwycięstwo?

Na laureata pierwszego miejsca czeka nagroda pieniężna w wysokości 5000 zł oraz opublikowanie zwycięskiego utworu drukiem, jego dystrybucja oraz promocja przez Wydawnictwo Novae Res oraz patronów i partnerów konkursu. Na autorów, którzy zajmą kolejne miejsca czekają pobyty w luksusowym SPA. Ponadto dla wszystkich laureatów przewidziane są kursy pisarstwa oraz zestawy książek.

Czy pana zdaniem łatwo jest w obecnych czasach zadebiutować na rynku literackim? Czy wydawnictwa otrzymują odpowiednie wsparcie ze strony państwa na promocję młodych twórców?

Na pewno łatwo jest obecnie na rynku doprowadzić do wydania swojego dzieła drukiem, natomiast zadebiutować – w rozumieniu profesjonalnego wydania i promocji – już nie. W mojej opinii jest sporo obszarów, w których Państwo mogłoby skuteczniej pomagać wydawcom początkujących autorów i to w pośredni sposób. Przede wszystkim debiutantom sprzyja promowanie czytelnictwa w ogóle – jeśli będziemy więcej czytać, to będzie można w Polsce wydawać więcej książek, a to wykreuje więcej miejsca na różnorodną ofertę wydawniczą, w tym dla debiutantów. Obecnie niski poziom czytelnictwa w Polsce determinuje niski popyt na książki, a ten z kolei wpływa na podaż tytułów, dla których jest miejsce na rynku. Polska na tle krajów europejskich nadal plasuje się nisko w kategorii liczby nowych tytułów per capita, co mocna uderza właśnie w tę szczególną grupę autorów początkujących, zamykając im nierzadko wejście na rynek. Ponadto niepokojący z punktu widzenia debiutantów jest w mojej ocenie projekt ustawy o tzw. jednolitej cenie książki, który zmierza do ograniczenia konkurencyjności księgarni internetowych względem księgarni stacjonarnych. Upatruję w tym niestety dalszej hermetyzacji rynku wydawniczego, bowiem to właśnie księgarnie internetowe, nieograniczone miejscem na regałach, mogą sprzedawać szeroką, niszową ofertę, do której zdecydowanie zaliczają się debiuty.

Czy dzięki konkursowi „Literacki Debiut Roku” odnajdziemy następców Mickiewicza, Żeromskiego czy Pilcha?

Myślę, że należy tę tezę odwrócić – bez inicjatyw wspierających debiutantów takich jak „Literacki Debiut Roku” jest to znacznie mniej prawdopodobne. Natomiast na pewno szanse na wielkie odkrycia literackie w Polsce będą większe, jeśli jako społeczeństwo dołożymy starań do stymulowania czytelnictwa. Stephen King powiedział kiedyś, że jeśli ktoś chce być dobrym pisarzem, powinien czytać tyle, ile tylko zdoła.

 

Przypisy