Dołącz do czytelników
Brak wyników

Style życia , Otwarty dostęp

4 sierpnia 2019

NR 8 (Sierpień 2019)

iGen: dzieci, które nie chcą dorosnąć

102

Nastolatki z iGenu – pokolenia, które dorastało ze smartfonami – rzadziej umawiają się na randki i uprawiają seks, rzadziej też prowadzą auto, pracują i piją alkohol. 

W wieku licealnym pokolenie iGen zdecydowanie rzadziej doświadcza tych momentów przełomowych wieku młodzieńczego, które kiedyś były niemal uniwersalne. Mowa tu o pierwszych, zapierających dech doświadczeniach niezależności od rodziców, które sprawiają, że po raz pierwszy czujemy się dorośli. Nawet jeśli przedstawiciele iGenu doświadczają tych rzeczy, dzieje się to później niż kiedyś. Dotyczy to zarówno dorosłych przyjemności, takich jak seks czy alkohol, jak też odpowiedzialności, np. praca czy prowadzenie samochodu. Abstrahując od tego, czy to dobrze, czy źle – iGen nie spieszy się z dorastaniem. Dzisiejsze osiemnastolatki wyglądają jak niegdyś czternastolatki, a czternastolatki jak dziesięcio- czy dwunastolatki. (...) 

Pozwólmy się nami zaopiekować

Nastolatki przyjęły strategię powolnego życia, prawdopodobnie z powodu mniejszych rodzin i wymogów narzucanych przez rosnące różnice dochodów. Rodzice mają czas, by opiekować się każdym dzieckiem do momentu odniesienia przez nie sukcesu w środowisku wymuszającym nowe sposoby rywalizacji (...). 

Zmiana kulturowa w kierunku indywidualizmu również może odgrywać tu rolę: dzieciństwo i wiek dojrzewania to okres skupienia się na sobie, tak więc wydłużenie go pozwala lepiej rozwinąć indywidualną osobowość. Kiedy dzieci jest mniej i z każdym z nich można spędzić więcej czasu – każde zostaje dostrzeżone i docenione. Indywidualizm kulturowy wiąże się oczywiście z wolniejszym tempem rozwoju. Na całym świecie młodzi dorośli wolniej dojrzewają w krajach nastawionych indywidualistycznie niż w krajach nastawionych kolektywnie. 

Jest jeszcze inny czynnik – w kilku głośnych badaniach nad rozwojem mózgu wykazano, że kora przedczołowa, odpowiedzialna za ocenę sytuacji i podejmowanie decyzji, rozwija się do około 25. roku życia. Stąd wziął się pomysł, że nastolatki nie są jeszcze całkiem gotowe na dorosłość i dlatego potrzebują dłuższej opieki. Na fali odkryć dotyczących nie w pełni rozwiniętych mózgów nastolatków powstało wiele książek, artykułów i mnóstwo internetowych porad dla rodziców. Co ciekawe, interpretacja tych badań wydaje się zupełnie ignorować fundamentalną prawdę na temat mózgu – to, że zmienia się on, w miarę jak nabywamy doświadczenia. Może u dzisiejszych nastolatków i młodych dorosłych kora przedczołowa jest słabo rozwinięta, ponieważ nie powierzono im obowiązków, jakie mają dorośli? (...)

Partnerzy, nie więźniowie

Czy nastolatki wolniej dojrzewają z własnej woli, czy zmuszają ich do tego rodzice? Łatwo wyobrazić sobie młodych ludzi, którzy się złoszczą, bo są traktowani jak dzieci. Ale jeśli powolne dojrzewanie jest naturalną formą adaptacji do kultury, możliwe, że nastolatki godzą się na to dobrowolnie.

Rodzice rzeczywiście pilnują teraz dzieci uważniej. Więcej nastolatków przyznaje, że rodzice zawsze wiedzą, gdzie są oraz z kim, jeśli wychodzą wieczorem. Nadzór ten prawdopodobnie ułatwiają aplikacje pozwalające śledzić telefony, dzięki którym rodzice mogą zobaczyć, gdzie znajdują się ich nastoletnie dzieci. Wprawdzie aplikacje nie są w stanie powiedzieć, z kim dzieci przebywają, lecz nastolatki twierdzą, że to rodzice również wiedzą. Mamy do czynienia z kolejną oznaką powolnego dojrzewania: podobnie jak mama na placu zabaw, która dobrze wie, czy jej pięcioletnie dziecko biega przy huśtawkach, współcześni rodzice nastolatków orientują się, gdzie i z kim są ich dzieci.

Większość dorosłych pamięta, jak w wieku nastoletnim buntowała się przeciwko podobnym oznakom wtrącania się rodziców: „Kto będzie na imprezie? Nie wiem – ludzie...”. Albo jak po powrocie z miasta, najprawdopodobniej po wypiciu jednego czy dwóch piw, twierdzili: „Poszliśmy na kręgle. Tak, naprawdę, na kręgle”.

Biorąc pod uwagę skłonność nastolatków do sprzeciwiania się przymusowi, można by pomyśleć, że częściej będą się kłócić z rodzicami. Najprostszy sposób na wywołanie kłótni z nastolatkiem to zabranie mu kluczyków do samochodu, racja? Ale w wypadku iGenu można rzec, że zabranie kluczyków dokonało się na skalę masową, na prośbę młodych... 

Gdyby nastolatki z pokolenia Internetu rzeczywiście nie mogły znieść ograniczeń, powinny kłócić się z rodzicami częściej niż poprzednie pokolenia. Jednak dzisiejsze nastolatki kłócą się z rodzicami rzadziej – odsetek młodych osób, które kłócą się poważnie z rodzicami trzy razy w roku lub częściej, spadł z 66 proc. w 2005 do 56 proc. w 2015 roku. A więc z jednej strony rodzice trzymają nastolatki na krótszej smyczy, a z drugiej to same nastolatki kłócą się z rodzicami rzadziej – co jest sprzeczne z założeniem z czasów baby boomers i generacji X, że nastolatki automatycznie walczą z ograniczeniami wprowadzanymi przez rodziców. Nastolatki z iGenu i ich rodzice grają w tej samej drużynie – w drużynie dojrzewania grają wolniej.  (...)

Ja nie chcę „doroślić”

W przeprowadzonym niedawno badaniu wykazano, że studenci z pokolenia Internetu w porównaniu ze studentami z lat 80. i 90. XX wieku znacznie bardziej boją się dorastania. Przedstawiciele iGenu częściej zgadzają się ze stwierdzeniami: „Chciałbym móc wrócić do bezpieczeństwa, jakie daje dzieciństwo” i „Dzieciństwo to najszczęśliwszy okres w życiu”, natomiast rzadziej ze stwierdzeniami: „Wolałbym być dorosłym niż dzieckiem” lub „Cieszę się, że nie jestem już dzieckiem”. Zamiast irytować się, że są traktowani jak dzieci, chcieliby dłużej dziećmi pozostać.

Wygląda na to, że wiele osób utożsamia teraz dzieciństwo (w przeciwieństwie do dorosłości) z mniejszą ilością stresów i większą ilością zabawy. W 2014 roku pojawił się nawet neologizm „doroślić” (ang. adulting), co oznacza „zająć się swoimi obowiązkami”. Adulting School, szkoła w amerykańskim stanie Maine, oferuje nawet młodym dorosłym kursy, które mają ich nauczyć wykonywania takich zadań, jak zarządzanie finansami czy składanie prania. Na Twitterze można znaleźć następujące posty z hashtagiem „#doroślić”: „Doroślić to znaczy płacić rachunki... nienawidzę tego”, „Położę się do łóżka... nie mam dzisiaj ochoty doroślić”, „Pamiętasz, jak byłeś dzieckiem i liczyłeś dni do wakacji? #doroślić potrzebuje takich klimatów”. 

iGen

Dlaczego dzieciaki dorastające w sieci są mniej zbuntowane, bardziej tolerancyjne, mniej szczęśliwe i zupełnie nieprzygotowane do dorosłości, i co to oznacza dla nas wszystkich?

W książce iGen Jean Twenge maluje portret nowego pokolenia, które choć dojrzewa wolniej, wyrasta na bardziej znerwicowane; którego przedstawiciele są bardziej tolerancyjni, stronią od seksu, używek i w większym stopniu dbają o swoje bezpieczeństwo.

 

Nawet rzeczownik „dorosły” (ang. adult) doczekał się teraz użycia czasownikowego i oznacza mniej więcej koniec wszelkiej frajdy: „Kiedy budzisz się pijany o 4:00 rano i wiesz, że #dorosły za 5 godzin” albo „Kiedy wszyscy śpią opatuleni w swoich łóżeczkach, a ty wychodzisz z domu, żeby iść do pracy. Nie chcę już doroślić”. Wiele osób podziela pogląd, że dorastanie to nic fajnego. Jeden z użytkowników Twittera napisał: „CZEMU LUDZIE SIĘ CIESZĄ, ŻE KOŃCZĄ 18 LAT??? JESTEM PRZERAŻONY, ŻE BĘDĘ MUSIAŁ DOROŚLIĆ”. Ktoś inny zatweetował: „Brakuje mi błahych, szczeniackich zmartwień, jakie miałem w dzieciństwie, tęsknię za kredkami i zabawą z innymi dzieciakami. Do dupy jest doroślić. Jak się to rzuca?”. No właśnie, w jaki sposób można porzucić dorosłość? Tego nikt nie wyjaśnia. (...).

Abstrahując od przyczyn, nastolatki dorastają obecnie wolniej, odsuwając zajęcia dla dorosłych na później. Rodzi to logiczne pytanie: skoro mniej pracują, mniej czasu spędzają na odrabianiu lekcji, mniej wychodzą i mniej piją – to co w takim razie robią? 

W przypadku pokolenia o nazwie „iGen” odpowiedź jest oczywista: wystarczy popatrzeć na smartfony w ich rękach. 

Przypisy