Dołącz do czytelników
Brak wyników

Ja i mój rozwój , Praktycznie

9 sierpnia 2016

Gdy do uszu płynie Amadeusz... 

40

Jeśli chcesz mieć wyższe IQ, słuchaj muzyki Mozarta - zachęcają popularne poradniki. Powołują się na badania nad tzw. efektem Mozarta, ale czy prawidłowo interpretują ich wyniki?

Termin „efekt Mozarta” od siedemnastu lat robi oszałamiającą karierę. Zapoczątkował ją artykuł Frances Rauscher, Gordona Shawa i Katherine Ky opublikowany w 1993 roku w prestiżowym czasopiśmie „Nature”, opisujący zbawienne skutki słuchania Mozarta dla wykonywania jednego z podtestów testu inteligencji. Media natychmiast podchwyciły wątek i przekonywały, że wystarczy słuchać muzyki Mozarta, aby stać się inteligentniejszym. Pojawiły się głosy, że dzieci kobiet, które w ciąży słuchały utworów tego słynnego kompozytora, są inteligentniejsze i szybciej się uczą. Mało tego: „udowodniono”, że krowy słuchające Mozarta dają więcej mleka, kury znoszą więcej jajek, rośliny lepiej rosną...
Niestety, prawda jest mniej malownicza. Większość publicystów i popularyzatorów efektu Mozarta nie uwzględnia wszystkich wyników badań, a nawet dokonuje daleko idących uogólnień, nie przejmując się wcale tym, co tak naprawdę stwierdzili Rauscher, Shaw i Ky. Frances Rauscher w licznych późniejszych publikacjach wypowiada się zresztą jednoznacznie na temat swojego odkrycia i to w innym duchu niż popularna prasa...
Efekt Mozarta wciąż ma wśród naukowców zarówno zagorzałych zwolenników, jak i przeciwników. Przeprowadzono wiele badań, a ich wyniki są rozbieżne.
Co stwierdziła Rauscher i jakie inne dane uzyskano, próbując powtórzyć jej badania? Pierwszym eksperymentem, którego wyniki wskazywały na pozytywny wpływ muzyki Mozarta na zdolności przestrzenno-czasowe, było badanie
wykonane w 1993 roku przez Frances Rauscher i jej współpracowników na Uniwersytecie Kalifornijskim w Irvine. W eksperymencie wzięło udział 36 studentów, których podzielono na dwie grupy. Jedna otrzymała polecenie zrelaksowania się i przez dziesięć minut pozostawała w ciszy, druga zaś wysłuchała dziesięciominutowego fragmentu sonaty D-dur Mozarta na dwa fortepiany (utwór oznaczony w Katalogu Köchla jako KV 448). Po dziesięciu minutach obie grupy przystąpiły do rozwiązywania zadań przestrzennych ze Skali IQ Stanford-Bineta – Paper Folding and Cutting (PF[&]C – Składanie i cięcie papieru). Studenci z grupy, która słuchała Mozarta, uzyskali wyniki średnio wyższe o 8 punktów niż grupa kontrolna. Właśnie to badanie zainspirowało część badaczy do dyskusji nad zjawiskiem określanym jako efekt Mozarta.
Dwa lata później ten sam zespół naukowców w badaniu z udziałem 79 studentów potwierdził wpływ sonaty Mozarta na wyniki uzyskiwane w tych samych zadaniach. Również tym razem muzyka Mozarta najlepiej stymulowała zdolności przestrzenne. Po wnikliwej analizie okazało się jednak, że wyniki tego badania były mniej jednoznaczne niż wyniki pierwszego eksperymentu. Badania trwały przez kolejne pięć dni. W pierwszej grupie wykonanie zadania było każdorazowo poprzedzane muzyką Mozarta, w drugiej ciszą, natomiast w trzeciej grupie każdego dnia stosowano inną stymulację (m.in. muzykę Philipa Glassa, czytanie opowiadań, słuchanie muzyki tanecznej...). Drugiego dnia we wszystkich grupach zanotowano wzrost osiągnięć, najsilniejszy w grupie słuchającej muzyki Mozarta. W pomiarach od trzeciego do piątego dnia grupa ta także miała najwyższe wyniki, jednak różnice nie były istotne statystycznie. Wniosek? Owszem, muzyka Mozarta, której słuchanie poprzedzało wykonanie zadania, dawała korzyści, ale głównie za pierwszym razem.

Rytmy na pobudzenie
Zespół badaczy pod kierunkiem Kennetha Steele’a dążył do replikacji i rozszerzenia rezultatów Rauscher i współpracowników. Jedno z ich pierwszych badań dotyczyło jednak nie zadań przestrzenno-czasowych, ale pamięci. Zadanie uczestników badania – 36 studentów psychologii – polegało na powtarzaniu wspak usłyszanych ciągów cyfr. Przed wykonaniem zadania badani słuchali sonaty Mozarta, dźwięków łagodnego deszczu lub siedzieli przez chwilę w ciszy. Każdy z badanych wykonywał zadanie we wszystkich trzech wariantach, których kolejność była zmieniana. Okazało się, że muzyka nie miała wpływu na poziom wykonania zadania, natomiast zaobserwowano silny efekt wyćwiczenia.
Kilka innych badań przeprowadzonych przez Steele’a i współpracowników nie potwierdziło występowania efektu Mozarta – zaobserwowano natomiast inne efekty, jak efekt wyćwiczenia, ale także zmiany nastroju. Zdaniem Steele’a, uzyskiwana w niektórych badaniach poprawa wykonania zadania po wysłuchaniu muzyki Mozarta wynika z tego, że muzyka wpływa na nastrój, nastrój powoduje wzrost pobudzenia, co z kolei ułatwia funkcjonowanie poznawcze.
Wpływ muzyki na nastrój i tym samym na pobudzenie był testowany w kilku badaniach przez Glenna Schelleberga i współpracowników, którzy wykazali, że za lepsze efekty rozwiązywania zadań przestrzennych przez grupę słuchającą muzyki Mozarta odpowiadają wyłącznie nastrój i pobudzenie. Inaczej mówiąc, słuchanie muzyki Mozarta nie wiązało się z żadnymi dodatkowymi korzyściami, poza tymi, które wynikały ze zmiany nastroju i pobudzenia.
A. Twomey i Anthony Esgate sformułowali hipotezę, że efekt Mozarta ujawnia się w zadaniach przestrzenno-czasowych głównie (a może nawet wyłącznie) u osób niebędących muzykami, natomiast u muzyków powinien dotyczyć zadań werbalnych ze względu na odmienny schemat lateralizacji odbioru muzyki w tych dwóch grupach. W badaniu z udziałem 20 mężczyzn i 20 kobiet (w wieku 17–44 lata) poprzedzenie zadania przestrzenno-czasowego słuchaniem muzyki Mozarta dało pozytywne rezultaty u nie-muzyków, jednak w stosunku do zadań werbalnych nie odnotowano pozytywnych efektów słuchania muzyki w żadnej z grup. Dodać jednak należy, że w jednym z zadań werbalnych (generowanie rymów) muzycy mieli znacząco wyższe osiągnięcia, które zdają się być skutkiem długotrwałego treningu muzycznego.
W jednym z badań analizowano też rolę płci, stawiając hipotezę, że wystąpienie efektu Mozarta jest bardziej prawdopodobne u kobiet, gdyż mają one na ogół niższe osiągnięcia w zadaniach przestrzennych niż mężczyźni, a zatem zakres możliwej poprawy wyników jest u nich większy. Badacze uzyskali częściowe potwierdzenie tej hipotezy.

Na dzieci nie działa
Większość badań nad efektem Mozarta przeprowadzono na osobach dorosłych, przede wszystkim studentach. Znacznie mniej jest badań z udziałem dzieci. Ken Hui weryfikował hipotezę, czy muzyka Mozarta (koncert fortepianowy nr 23 A Dur, K. 488) i muzyka dziecięca, poprzedzająca wykonanie zadań (np. szukanie wyjścia z labiryntu), poprawi osiągnięcia dzieci w wieku od trzech do pięciu lat. Okazało się, że oba rodzaje muzyki nie różnicują osiągnięć w porównaniu do sytuacji, gdy wykonywanie zadań było poprzedzane ciszą. Pippa McKelvie i...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy