Dołącz do czytelników
Brak wyników

Małpa w kąpieli

17 marca 2021

NR 4 (Kwiecień 2021)

Dziewczę idzie do miasta

103

Idę czytać do wanny – nie z wygody, ale z zagonienia. Planuję się ukryć w łazience przed mężem i dziećmi i złapać (mały) oddech. Wiadomo, że w łazience można się nie tylko ukryć, ale i zachować godność, udając konieczność przeprowadzenia skomplikowanych zabiegów higienicznych. No więc, wanna jest moim szampanem i truskawką z czekoladą, ale bez wyrzutów sumienia. Jest już późno, nikt nie powinien mieć żadnych potrzeb koniecznych do zrealizowania tu i teraz. Zamierzam czytać w wannie również z innego powodu – podobno w kąpieli nie można zasnąć, więc może uda mi się trochę podgonić lekturę.

Gdyby pozwalała na to konwencja tej rubryki, napisałabym, cytując moich studentów, że jaram się jak pochodnia. Ale ponieważ „Charaktery” to pismo dla osób kulturalnych, mogę napisać jedynie, że ukazała się bardzo dobra powieść i że się nią trochę ekscytuję. Otóż na Pomorzu, w Czersku powstało nowe wydawnictwo – Drzazgi, które jako pierwszą swą produkcję wydało jedną z najlepszych polskich powieści po 1945 roku – Najadę Zyty Oryszyn, zupełnie zapomniane arcydzieło. Ale nie chcę Państwa zanudzać edytorskimi fascynacjami, chodzi mi raczej o to, że Oryszyn w 1970 roku napisała powieść, która przewyższa swym poziomem artystycznym sporą część polskiej literatury, wyprzedza ją także, jeśli chodzi o odwagę obyczajową oraz ostrość formułowanych sądów. 
Najada opowiada o wsi nad złym jeziorem, w którym przed wojną zniknęła młoda dziewczyna z zamożnego domu. Sama „najada” to grecka nazwa wodnej boginki, syrenki czy rusałki. Marychnę, główną bohaterkę powieści, matka chce wydać za mąż za dobrze urodzonego wiejskiego gospodarza. Marychna się go jednak lęka, bo wyczuwa, że za zalotami czai się wyrachowanie, że przyszły pan młody widzi w niej głównie dziedziczkę przedwojennego lasu, świetnie nadającego się już na wycinkę. Nie przeszkadza mu też raczej jej młode, sprężyste ciało, bonus do tej biznesowej transakcji. Ona sama jednak nie chce być towarem w podwójnym znaczeniu – zwłaszcza że wie, iż Leon ma już we wsi kochankę, co raczej nie rokuje dobrze małżeńskiemu oddaniu. Zakochuje się w chłopaku spoza swojej grupy, sierocie Sawce, ale czuje też, że nie ma siły na walkę o ten związek. Tak naprawdę marzy jej się odejście do miasta – podobnie jak wcześniej zrobił to jej brat. Oryszyn opowiada o wsi, którą młode pokolenie opuszcza, bo śni PRL-owski sen o awansie społecznym, o tym, żeby już nie pracować na roli, ale wieść życie miejskie, wolne od cyklicznych obowiązków i ciężkiej harówki. Dziewczyna musi jedn...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy