Dołącz do czytelników
Brak wyników

Psychologia w działaniu

14 czerwca 2020

NR 2 (Luty 2018)

Droga do wypalenia

62

Niektórzy myślą, że praca, którą wykonują, jest najważniejszą sprawą w życiu. Ciężko pracują i w końcu zapominają, po co właściwie to robią. Praca staje się głównym punktem odniesienia w ich życiu, a to ślepa uliczka. 

MIKOŁAJ SZWARC: Wydaje się, że wypalenie zawodowe to znak naszych czasów. Czy rzeczywiście tak jest? Nasi dziadkowie go nie znali?

JACEK GIENTKA: Sam termin jest stosunkowo nowy, liczy sobie niewiele ponad 40 lat. O wypaleniu zawodowym jako pierwsi mówili amerykańscy psychologowie Herbert Freudenberger i Christina Maslach. Ale to nie znaczy, że zjawisko to wcześniej nie istniało. Po prostu niewiele się o tym mówiło, może też ludzie wstydzili się przyznać, że nie dają sobie rady? Przypuszczam, że kiedyś syndrom wypalenia zawodowego dotykał mniejszej liczby ludzi, bo nasi dziadkowie nie żyli w tak konsumpcyjnym świecie, w jakim dzisiaj funkcjonujemy. Relacje między ludźmi były wtedy bardziej autentyczne, mieli więcej czasu dla siebie, liczyło się bardziej „być” niż „mieć” – i to podejście nie ograniczało się, tak jak współcześnie, do publikowania na Facebooku memów z mądrymi cytatami.

Kto jest szczególnie narażony na wypalenie zawodowe?

Kwestia wypalenia zawodowego dotyczy w bardzo dużym stopniu osób pracujących z ludźmi: dziennikarzy, nauczycieli, pracowników socjalnych, psychologów i terapeutów, kuratorów, pielęgniarek, pracowników call center, wszelkich punktów obsługi klienta… Zaczynamy pracę z wielką ambicją naprawiania świata. Myślimy, że rezultaty będą niesamowite, że wszyscy będą nas podziwiać. Może nawet na początku tak jest. Ale po drodze pojawia się wiele nieoczekiwanych zdarzeń – okazuje się, że klienci, pacjenci, podopieczni, uczniowie nie są wcale wdzięczni za naszą pomoc, a czasem okazują nawet niezadowolenie. Oprócz tego pieniądze, jakie dostajemy, okazują się niewspółmierne do zaangażowania. Ktoś, kto nie ma zapewnionego wsparcia bliskich bądź doświadczonych kolegów, może sobie nie radzić w takiej sytuacji.

Czy można się zabezpieczyć przed wypaleniem? O co warto zadbać?

Niezbędna jest uważność na siebie, na własne potrzeby. Dbanie o to, co się teraz modnie nazywa work-life balance – czyli o równowagę między życiem zawodowym a prywatnym. Bardzo łatwo o tym zapomnieć.

Niektórzy myślą, że praca, którą wykonują, jest najważniejszą sprawą w życiu. Ciężko pracują i w końcu zapominają, po co właściwie to robią. Praca staje się głównym punktem odniesienia w ich życiu, a to ślepa uliczka. To ciekawe, że w Polsce tak pielęgnowany jest kult pracy ponad siły. Ludzie chwalą się swoim pracoholizmem. Kto dziś pracuje tylko 40 godzin? 

Spójrzmy na nauczycieli, którym zarzuca się, że mają tyle wakacji i wolnego. Tymczasem dobry nauczyciel jest w pracy od rana do wieczora. W szkole nie ma czasu na sprawdzanie klasówek i wypracowań, dlatego zabiera pracę do domu. Musi też przygotować się do zajęć. Do tego zebrania, rady, wycieczki z uczniami… To jest ciężki kawałek chleba. 

Brak równowagi między życiem zawodowym a prywatnym to główna przyczyna wypalenia zawodowego. Czy są jeszcze inne? 

Trudność w przyjęciu, że nie na wszystko mamy wpływ. A nawet jeśli na coś możemy wpływać, to rezultaty są bardzo odległe w czasie. Na przykład w pracy z dzieckiem efekty mogą być widoczne nie po jednej rozmowie z psychologiem, ale dopiero po kilku miesiącach lub latach; oczywiście przy założeniu, że otoczenie będzie współpracowało przy realizacji planu pomocy. Tymczasem rodzice, przełożeni, nauczyciele oczekują, że psycholog ma „naprawić” dziecko. Taka zmiana jest nierealistyczna, a jeśli na oczekiwania ze strony innych nałoży się wewnętrzne przekonanie, że trzeba być skutecznym, i poczucie winy z powodu braku natychmiastowych rezultatów – mamy prostą drogę do wypalenia.

Ale przecież nie każdy jest tak samo na nie podatny…

Ważnym czynnikiem jest rodzaj konstrukcji psychicznej pracownika. Perfekcjonista przekonany o wyjątkowości tego, co robi, i jednocześnie wrażliwy emocjonalnie i mający niską samoocenę – będzie dążyć do tego, żeby właśnie poprzez sukcesy w pracy potwierdzać swoją wartość w oczach innych, coraz bardziej się spalając, bo nie na wszystko ma wpływ, i obarczając się winą za porażki. Początkowo podporządkowuje się własnym wysokim wymaganiom, gdy jednak okazuje się, że nie da się tak funkcjonować na dłuższą metę, zaczyna unikać zadań i odkładać je na później. W konsekwencji narasta jego niezadowolenie z siebie, pracuje coraz gorzej i ma coraz mniejszą satysfakcję z pracy. Koło się zamyka… Czynnikiem sprzyjającym wypaleniu jest też nieumiejętność zadbania o swoje zdrowie. Jeśli ktoś się nie wysypia, nie uprawia żadnej aktywności fizycznej poza wychodzeniem na kawę albo papierosa, niezdrowo się odżywia, spędza całe dni przed komputerem, to nie będzie miał siły i wytrwałości, by zmagać się z trudnościami w pracy.

Czy życie w dużym mieście zwiększa ryzyko wypalenia?

Nie dysponuję żadnymi statystykami, ale przypuszczam, że może tak być. Pęd dużego miasta, klimat korporacyjny – pracownicy zamknięci w boksach biurowych pod ciągłą presją terminów i wyników. Często słyszę od klientów, którzy pochodzą spoza Warszawy, że w ich rodzinnych miejscowościach życie toczy się wolniej, bez presji. Może to tylko ich wyobrażenie, arkadia lat dziecięcych, opowiadają jednak, że ilekroć wyjeżdżając ze stolicy przekroczą rogatki miasta, schodzi z nich napięcie, czują się swobodniej. I odwrotnie, im bliżej Warszawy w drodze powrotnej, tym większe napięcie i nerwowość.

Co się kryje za tym napięciem, co jest jego źródłem?

Osoby, które przyjeżdżają z małej miejscowości lub wyjeżdżają do pracy za granicę, czują presję, by odnieść sukces i tym samym udowodnić innym, że podjęły dobrą decyzję. Presja – rzeczywista lub wyobrażona – jest jednak tak silna, że z czasem niektórzy zaczynają traktować swoje zadania jak przykry obowiązek, który trzeba odbębnić. Dzień w dzień to samo, a po pracy zostaje tylko tyle siły, by dojechać do domu, włączyć telewizor i otworzyć piwo. To zresztą częsty scenariusz u osób doświadczających wypalenia zawodowego. 

Alkohol łagodzi ten stres?

Je...

Dalsza część jest dostępna dla użytkowników z wykupionym planem

Przypisy