Dołącz do czytelników
Brak wyników

Zdrowie i choroby , Praktycznie

23 września 2016

DDA, czyli historia osobista

37

Zrozumienie, że ojciec był alkoholikiem, i pogodzenie się z tym pomogło mi ujrzeć w nowym świetle wiele bolesnych przeżyć. Przełamanie zaprzeczania alkoholizmowi rodziców pomaga DDA trafniej interpretować własne doświadczenia z dzieciństwa - przekonuje Timmen L. Cermak.

ALEKSANDER KRÓL, PIOTR ŻAK: – Jak traktować syndrom DDA: jak chorobę, zaburzenie emocjonalne czy jeszcze inaczej?

TIMMEN L. CERMAK: – Najpierw należy ustalić, co rozumiemy pod pojęciem dorosłego dziecka alkoholika. Mnie służy ono do stwierdzenia faktu, że ktoś ma rodzica, który spełnia kryteria uzależnienia od alkoholu. Nie ma żadnych podstaw, aby traktować syndrom DDA jako zaburzenie, a tym bardziej jako chorobę. To ta część osobistej historii, która odcisnęła swój wyraźny i często bolesny ślad. Niektóre DDA przeżycia pogruchotały. Inne zahartowały jak ostrze miecza. Ogień takiej próby jedne spalił, inne oczyścił. Jednak pogodzenie się z faktem, że któreś z rodziców jest alkoholikiem, stanowi zaledwie mało konkretny punkt wyjścia do zrozumienia czyjejś psychologii. Podam pewną analogię: ludzi, którzy dorastali w Polsce w czasie II wojny światowej, kształtowało co innego niż tych, którzy dorastali w Polsce komunistycznej, a jeszcze inne były doświadczenia dorastających w Polsce postkomunistycznej. Im lepiej zrozumiemy świat, z którego się wywodzimy, tym swobodniej będziemy dążyć do tego, żeby go zmienić.

Czy można samodzielnie zdiagnozować u siebie syndrom DDA, czy też może to zrobić wyłącznie wyspecjalizowany terapeuta?

– Wielu ludzi samodzielnie uświadamia sobie, że ich rodzice są alkoholikami, ale tylko nieliczni są w stanie samodzielnie w pełni zrozumieć skutki uzależnienia. W USA mieliśmy przywilej w postaci programu Al-Anon (bazującego na Dwunastu Krokach Anonimowych Alkoholików), który prowadził DDA do uzdrowienia. Podobnie jak to się dzieje w przypadku zdrowiejących alkoholików, Dwanaście Kroków umożliwia DDA zgłębienie i zrozumienie tego, co się dzieje z ich możliwościami sprawowania kontroli, oraz uświadamia im, czego potrzebują, na czym muszą się oprzeć, aby móc skorzystać z pomocy z zewnątrz.

Ważne też jest przebywanie z ludźmi, którzy za sprawą własnych doświadczeń w pełni rozumieją bolesne i gwałtowne zmiany, czyniące tak trudnym życie w rodzinach alkoholowych. Kiedy widzimy ludzi kiwających ze zrozumieniem głowami, gdy opowiadamy własną historię, często po raz pierwszy czujemy, że nasze dotychczasowe reakcje nie były niczym nadzwyczajnym, że reagowaliśmy w normalny sposób na nienormalne sytuacje.

Niestety, „specjaliści” mało doświadczeni w leczeniu uzależnień albo ukrywający własne problemy z alkoholem często niewłaściwie diagnozują DDA. Wiele z nich ma rozpoznane zaburzenia psychiatryczne, co przeszkadza w radzeniu sobie z wysoce stresującymi doświadczeniami, z którymi zupełnie same musiały zmagać się jako dzieci.

Czy syndrom DDA można pomylić z jakimś innym syndromem?

– Bardzo często diagnozuje się DDA na podstawie tego, co widać na pierwszy rzut oka. Wiele z nich jest pełnych lęku – czują się odpowiedzialne za wszelkie niepowodzenia albo ciągle spodziewają się jakiejś katastrofy, więc stosuje się wobec nich terapię zaburzeń lękowych. Wiele jest w depresji – żałują tego, co straciły, gdy rodzic stał się alkoholikiem, albo czego nigdy nie miały, bowiem rodzic zawsze pił, więc leczy się je z powodu zaburzeń depresyjnych. Duża część cierpi na skutek zaburzeń somatycznych spowodowanych stresem; leczą się u internistów, którym po prostu nie przyjdzie do głowy, by skierować je na konsultację psychiatryczną.

Porwanie w Chowchilla

15 lipca 1976 roku w niewielkim kalifornijskim miasteczku Chowchilla trzej sprawcy uprowadzili szkolny autobus z 26 dziećmi i kierowcą. Autobus ukryli, zaś zakładników wsadzili do dwóch furgonów, przez 11 godzin wozili po okolicy, po czym wszystkich zamknęli w busie, zakopanym wcześniej w starym kamieniołomie. Po 16 godzinach uwięzionym udało się uwolnić. Sprawców porwania, synów zamożnych mieszkańców okolic miasta, policja zatrzymała między 23 a 29 lipca. Prawie półtora roku później, w grudniu 1977 roku, wszyscy zostali skazani na kary dożywotniego więzienia. Wciąż przebywają w kalifornijskich więzieniach. Władze penitencjarne odrzuciły wszystkie ich wnioski o zwolnienie warunkowe.

W książce Czas na wyleczenie [która w listopadzie 2010 roku ukazała się nakładem Wydawnictwa Charaktery – dop. red.] wskazywał Pan na podobieństwa między syndromem DDA a PTSD, czyli zespołem stresu pourazowego. Czy nadal uważa Pan, że takie zbieżności is...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy