Dołącz do czytelników
Brak wyników

Nałogi i terapie , Praktycznie

15 lutego 2016

Boimy się ze sobą być

31

Jestem DDA. Odkąd pamiętam w mojej rodzinie był alkohol i przemoc. Ojciec wykręcał mamie ręce i wlewał w nią alkohol, więc mama też się uzależniła. Najpierw ją bił, bo nie piła, a później – bo piła.

Kiedy byłam starsza, zaczęłam stawać między nimi, próbowałam ich rozdzielić i nie dopuścić, by mama piła. Nie dało to żadnych efektów.

Mało tego, wyszłam za mężczyznę, który też pił. Co prawda obiecał mi, że przestanie, ale nie dotrzymał słowa. Ściągnął mnie na samo dno. Dopiero gdy miałam 38 lat poszłam na terapię dla współuzależnionych, wystąpiłam też o alimenty. Założyłam sprawę o rozwód, ale nim go dostałam, związałam się z nieco młodszym ode mnie mężczyzną.

Na początku ukrywaliśmy się, bo nie chciałam, żeby sąsiedzi plotkowali, że mam kogoś. Jednak potem, gdy byłam już wolna, po rozwodzie, to Arek nie chciał, żebyśmy byli oficjalną parą. Odtrącał mnie, a po jakimś czasie wracał. Gdy czekałam na poważną operację, wrócił i pomógł mi się zmierzyć z chorobą, ale potem zostawił mnie i wyjechał za granicę.

Po powrocie bardzo chciał znów być ze mną, ale tym razem to ja nie chciałam się nawet z nim spotkać, w rozmowie telefonicznej powiedziałam mu, żeby sobie poszukał innej, zdrowej i pięknej kobiety. Dał mi więc spokój, ale ja bardzo za nim tęsknię. Kocham go i jednocześnie robię wszystko, żeby go do siebie zniechęcić. Nie wiem, czemu tak się zachowuję. Pewnie już zawsze będę sama, bo nie chcę być z Arkiem, skoro on nie potrafi przyznać się do związku ze mną. Czy jest sens, żebym w ogóle się z nim spotykała? Może uciąć tę znajomość?
 

Krystyna

Marzenna Kucińska jest psychologiem, psychoterapeutą Polskiego Towarzystwa Terapii Poznawczej i Behawioralnej, trenerem Polskiego Towarzystwa Psychologicznego. W Instytucie Psychologii Zdrowia pr...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy