Dołącz do czytelników
Brak wyników

Praktycznie

26 kwietnia 2018

Bez początku. Bez końca. Intymne serce zen

19

Pewnego dnia Ummon (wielki patriarcha zen z południowych Chin, zamieszkały w pobliżu świątyni VI Patriarchy) przemawiał do sangi. „Nie pytam was o dzień wczorajszy – rzekł. – Ani o jutrzejszy. Dacie radę coś powiedzieć?”.

W takim właśnie stylu zwykle nauczał. Całe zgromadzenie zamilkło i mózgi zaczęły pracować na pełnych obrotach, co było akurat najgorszym z możliwych rozwiązań. Chcąc wszystkim ulżyć, Ummon oświadczył: „Każdy dzień jest dobry”. Ten koan ma już ponad tysiąc lat. Jak go rozumiesz? Wedle objaśnień Suzuki-rosziego wcale nie znaczy on, że po ciężkim dniu nie masz prawa się poskarżyć, tylko musisz udawać, że wszystko poszło świetnie. Owszem, nie zaszkodzi trochę sobie ponarzekać, jeśli po drodze borykałeś się z trudnościami i chcesz zwierzyć się przyjacielowi, jak ciężki miałeś dzień. Może obarczono cię nadmiarem pracy, może szef był w złym humorze albo ty sam czegoś nie dopatrzyłeś. Nic się nie stanie, jeśli powiesz: „Dzisiaj było pod górkę, ale nie szkodzi. Dam radę”.

To oczywiście całkiem co innego, niż gdy ktoś mówi: „Przez ciebie miałem ciężki dzień”. Ale nawet narzekanie na upał czy ziąb nie jest niczym złym. To całkiem naturalny odruch. Zdanie „Każdy dzień jest dobry” zwraca naszą uwagę w zupełnie innym kierunku. Znaczy, że nie należy trwonić czasu. Wymaga to wiedzy, jak go używać – i jak on używa ciebie. Jeśli będziesz o tym świadomie pamiętał, zdołasz na nowo odkryć całą jakość istnienia, która w tobie tkwi.

Obserwujmy w skupieniu, jak spędzamy czas. Coraz częściej słyszę, że ludzie mówią, jacy są zajęci. Nawet kiedy nie siedzą w pracy, wciąż są zajęci. Ale jeśli ich spytasz, czy marnują czas, odpowiedzą: „Nie! Stale jestem zajęty!”. Co dowodzi, że mówią prawdę, bo gdy pozwalasz czasowi mijać i sam przemijasz wraz z czasem, możesz się w ogóle nie odzywać. Niczego nie musisz udowadniać ani usprawiedliwiać: zwyczajnie, po prostu – pracujesz. W zdaniu „Jestem zajęty” akcent pada na „jestem” – całkiem niepotrzebnie. Nawet jeśli tylko w duchu sobie powiesz: „Ciężko pracuję. Służę sprawie zen. Działam na rzecz ochrony środowiska. Pracuję, żeby wyzwolić wszystkie istoty czujące” – daruj sobie to gadanie. T y l k o p r a c u j. Nic więcej.

Większość ludzi wpada w pułapkę, kiedy wydaje im się, że wiedzą, co robią, jaki mają przed sobą cel, do czego dążą. Możesz mieć wrażenie, że naprawdę to wszystko wiesz, a jednak robić rzeczy daremne, bo ludzie przeważnie pojmują cel w kategoriach przeciwieństw, wedle własnej oceny tego, co dobre, a co złe, co skuteczne, co opłacalne, co pożyteczne, a co szkodliwe, co duże, a co małe. Dajemy się zwieść takim etykietkom, całemu temu nazewnictwu, i nasze działania stają się przez to wymuszone. Dzieje się tak między innymi dlatego, że chcemy być dobrzy. Chcemy przeistoczyć się w nieskazitelnie dobrych ludzi. Lecz już teraz jesteś dobry – przecież po to medytujesz, żeby dostrzec tę fundamentalną dobroć, którą w sobie masz. Nikt nie musi ci mówić, że jesteś dobrym człowiekiem, ojcem, matką, siostrą czy bratem. Roszi Suzuki mawiał:

„Jeśli robisz coś dlatego, że powinieneś, jest to autentyczna praktyka”. Słysząc coś takiego, możesz się zdziwić: „Naprawdę? Mam robić coś dlatego, że powinienem, i to będzie autentyczna praktyka?”. Ale myśl sobie, co chcesz: tak właśnie jest.
Zazwyczaj mieszamy do naszych działań całe swoje dualistyczne myślenie, zaabsorbowanie dążeniem i sukcesem. Ale w ten sposób jedynie odgradzamy się od tego, co robimy, i stwarzamy sobie wiele problemów. Pracujmy jak deszcz. On po prostu pada. Nie pyta: „Czy aby ładnie pluszczę tam w dole?

Czy rośliny ucieszą się na mój widok? Będą mi wdzięczne?”. Deszcz po prostu pada, kropla za kroplą. Miliony, miliardy kropli nic nie robią, tylko padają. Oto jawna tajemnica zen. Kiedy siedzimy, tylko siedzimy. Kiedy gotujemy, tylko gotujemy. W przeciwnym razie nasza praca i poświęcony jej czas idą na marne. Mniejsza o t...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy