Dołącz do czytelników
Brak wyników

Ja i mój rozwój , Praktycznie

27 stycznia 2016

Zastanów się, by nie zapłakać

0 285

Emocje powodują, że szybko i bez marnowania energii możemy wybrać jeden wariant spośród wielu innych. Refleksja uchroni nas przed płaczem z powodu impulsywnej decyzji - wyjaśnia prof. Fritz Strack.

Magdalena Nowakowska: – Znów ostatnio poszalałam na zakupach, wydałam mnóstwo pieniędzy. A teraz martwię się, za co przeżyję do końca miesiąca. Można inaczej?
Fritz Strack:
– Oczywiście, że można. Opisuje to model decyzyjny, jaki opracowałem z Rolandem Deutschem. Wyjaśnia on, w jaki sposób podejmujemy decyzje, również dotyczące tego, co kupić. Możemy formułować je w jednym z dwóch systemów: refleksyjnym bądź impulsywnym. Najogólniej mówiąc, system refleksyjny wiąże się z przemyślanymi, rozważnymi wyborami, natomiast impulsywny związany jest z decyzjami podejmowanymi szybko, pod wpływem emocji. Tak pewnie było w przypadku pani zakupów.

Nie sposób być w sklepie rozważną i ulegającą emocjom zarazem.
– To prawda. Na przykładzie zachowań konsumpcyjnych dobrze widać tę dychotomię.

Które decyzje są lepsze?
– Z jednej strony kupując coś, powinniśmy kierować się rozumem. Kiedy działamy w trybie refleksyjnym, porównujemy produkty, patrzymy na ceny, analizujemy skład, bierzemy pod uwagę producentów. Chcemy zebrać jak najwięcej informacji, żeby dokonać jak najlepszego wyboru. Z drugiej jednak strony takie podejście zabiera nam czas i jest męczące, w związku z czym staramy się nieco uprościć proces decyzyjny. Podążamy zatem za emocjami i uczuciami. Widzimy jakiś produkt – rower czy buty – i pojawia się pragnienie posiadania. Zamiast analizować, czujemy, że chcemy mieć te buty, bo... są piękne, modne, bo wyobrażamy sobie, jak koleżanki będą nam zazdrościć. I wierzymy, że w tych butach poczujemy się naprawdę bosko. Działamy impulsywnie i od razu kupujemy piękne, ale drogie buty. Oszczędzamy w ten sposób sporo czasu i energii, zyskujemy też dobre samopoczucie. Choć czasem okazuje się, że kupione w ten sposób buty są niepraktyczne, leżą w szafie, bo chodzić się w nich nie da.

Dlaczego nie korzystamy z systemu refleksyjne[-]go? Jakie są wady i zalety każdego z systemów?

– System refleksyjny ma tę zaletę, że szybko się uczy. Wystarczy jedna próba, jedno skojarzenie bodźca i reakcji, aby następnym razem, gdy bodziec się pojawia, z dużym prawdopodobieństwem wystąpiła ta sama reakcja. Dzięki temu możemy szybko reagować. I, co ważne, nie musimy sami błądzić – system refleksyjny umożliwia nam uczenie się na cudzych pomyłkach. Niestety, ma też wadę: wymaga wiele uwagi i łatwo ulega zakłóceniom. W przypadku systemu impulsywnego jest odwrotnie: dzięki niemu szybko podejmujemy decyzję, ale potrzebujemy wielu prób i często wielu błędów, by nauczyć się czegoś nowego, ponieważ ten system bazuje na skojarzeniach. Tak powstają nasze przyzwyczajenia i nawyki. Niestety, tworzą się one i utrwalają dość powoli – to główna wada tego systemu. Natomiast jego zaletą jest to, że nie potrzebuje tak wiele uwagi i skupienia. Dzięki temu możemy działać wręcz automatycznie. Doświadczony kierowca polega na systemie impulsywnym – może spokojnie rozmawiać z pasażerem, zamiast zastanawiać się nad tym, jak wrzucić kolejny bieg. Ten, kto dopiero zaczyna przygodę z samochodem, skupia całą swoją uwagę na kolejnych ruchach... Jeśli niewłaściwa decyzja może nas wiele kosztować, wówczas lepiej korzystać z systemu refleksyjnego.

Czy w kwestii pieniędzy lepiej zdać się na namysł? Nie słuchać intuicji?

– To zależy. Teorie ekonomiczne mówią, że refleksyjne działanie jest korzystne, ale wymaga sporo energii i czasu, aby zebrać jak najwięcej informacji. W niektórych przypadkach to się po prostu nie opłaca. Proszę sobie wyobrazić, że kupuje pani pastę do zębów. Ma pani dwie możliwości: albo czyta pani mnóstwo artykułów na jej temat i przez całe popołudnie porównuje ją z innymi pastami, albo po prostu idzie do sklepu i sięga po pastę, która akurat wpadła pani w oko.

Zwykle przed półką z pastami dostaję zawrotu głowy od nadmiaru. Nawet najprostsze decyzje, przy takiej liczbie możliwości, stają się trudne. Można je uprościć?

– W tym celu posługujemy się heurystykami, czyli nieświadomie stosowanymi, uproszczonymi regułami wnioskowania. Stale wykorzystujemy je w codziennym życiu. Daniel Kahneman i Amos Tversky opisali różne rodzaje heurystyk i inne strategie, które umożliwiają nam szybkie podjęcie decyzji przy mniejszym nakładzie energii. Jednakże trzeba pamiętać, że wiąże się z nimi ryzyko popełnienia błędu. Istotne jest więc, czy zastosujemy odpowiednią strategię w odpowiednim momencie. Kiedy wybieramy pastę do zębów, możemy zdać się na intuicję albo zasugerować reklamą, ponieważ koszty złej decyzji są niewielkie – jeśli pasta nie będzie nam odpowiadać, bez problemów kupimy nową. Natomiast przy zakupie samochodu takie podejście nie zda egzaminu. Jeśli pod wpływem impulsu kupimy wyścigowy kabriolet, zupełnie niedostosowany do naszych potrzeb, trudno będzie to odkręcić i zapewne stracimy. Dlatego w tego typu sytuacjach należałoby podążać za rozsądkiem, przemyśleć wszystkie opcje i zdać się na procesy refleksyjne. Optymalny sposób podejmowania decyzji zależy od tego, na ile jest kosztowna.

Jakie decyzje możemy uznać za „kosztowne”?
– Koszt decyzji możemy rozumieć dwojako. W pierwszym przypadku chodzi o koszty, które musimy ponieść, jeśli popełnimy błąd. W drugim przypadku zaś „kosztowność” polega na tym, że decyz...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy