Dołącz do czytelników
Brak wyników

Style życia

3 lipca 2019

NR 7 (Lipiec 2019)

Zaśmiecanie

76

Nienawidzę amatorszczyzny, ubolewam, że sprzyja jej Internet. Zaśmiecamy planetę, ale i własne głowy.

Polacy polubili wakacyjne wyjazdy do Grecji, Hiszpanii, Włoch czy Egiptu. Zdaje się, że większości chodzi nie tylko o prawie gwarantowane ciepło nad wielką wodą, ale o cudowne poczucie, że nie jesteśmy gorsi od Niemców czy Francuzów i możemy tak samo wygrzewać się na egzotycznych plażach. Niewątpliwie robi wrażenie, że na przykład na Ibizę przyjeżdża aż 1,5 miliona turystów. Ten wysyp rozpoczął się w latach pięćdziesiątych, kiedy dzieci kwiaty i hippisi zakochali się w słońcu, morzu i naturze. Dziś morze „połyka” coraz więcej ton plastiku, a turyści nie tylko pływają i opalają się, ale także balują i… hałasują. Stale i wciąż.

Oto typowy nadmorski obrazek: grupka (oczywiście tych, którym nogi nie odmawiają jeszcze posłuszeństwa) kiwa się w rytm muzyki nagłośnionej przez dotargany nad morze sprzęt. Hektolitry piwa zwiększają adrenalinę i hałas. Także wieczorem i nocą. 

Kto by się zastanawiał, jak całodobowy harmider znoszą miejscowi, którzy przecież tu pracują i o piątej czy szóstej rano wstają, żeby obsłużyć turystów! Ledwo to wytrzymują. W mediach pojawiają się informacje o demonstracjach rodowitych mieszkańców miast i wysp obleganych przez turystów. Mają dość dewastacji i zakłócania ciszy do rana, a także drożyzny. Turyści z grubymi portfelami płacą, rosną więc ceny dosłownie wszystkiego, także mieszkań. Przybywa apartamentów, ale to nie są mieszkania dla miejscowych – „sezonowi” mieszkają w garażach albo nieukończonych budynkach. Inwestorzy gdzie indziej płacą podatki, więc nie ma co liczyć, że wystarczy ich na oczyszczenie morza, zanieczyszczonego nie tylko plastikowymi butelkami. To wszystko tłumaczyła...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy