Dołącz do czytelników
Brak wyników

Style życia

5 lutego 2019

NR 2 (Luty 2019)

Ucieczka

Wystarczy, że pod wpływem wielkiego stresu coś nam się w głowie „przełączy” i stajemy się zupełnie inni, jak Alicja, dotknięta fugą dysocjacyjną. Fascynująca i zarazem przerażająca perspektywa – mówi Agnieszka Smoczyńska.

DAREK KUŹMA: Gabriela Muskała napisała scenariusz do „Fugi” dekadę temu, a potem przez lata wspólnie rozwijałyście ten projekt. Co cię zafascynowało w historii kobiety pozbawionej pamięci i zmuszonej do powrotu do domu i bliskich?

AGNIESZKA SMOCZYŃSKA: Pamiętam jak dziś chwilę, kiedy Gabrysia opowiedziała mi o kobiecie, którą zobaczyła w programie telewizyjnym „Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie...”. W trakcie programu ktoś zadzwonił do studia i poinformował, że jest jej sąsiadem, a kobieta ma męża i dzieci. Tymczasem ona nie była tego świadoma, nie pamiętała ani rodziny, ani swojego dawnego życia. Gabrysia powiedziała mi, że bardzo poruszyła ją emocjonalna pustka bijąca z twarzy bohaterki programu, która powtarzała: „Ja mam męża...? Ja mam dzieci...?”. Mnie też to zszokowało, nie potrafiłam wyobrazić sobie, że można zapomnieć własne dzieci. Jak to jest, że kochający się całymi latami ludzie nagle stają się sobie kompletnie obcy, a budowane przez lata więzi przestają mieć jakiekolwiek znaczenie... Gabrysia pracowała nad scenariuszem filmu opowiadającego podobną historię, a ja od razu zapaliłam się do tego projektu.

Film przedstawia historię fikcyjną, ale stworzoną na kanwie kilku prawdziwych życiorysów. Opowiada o zaburzeniu nazwanym fugą dysocjacyjną.

To rodzaj dysocjacji, która sprawia, że zapominasz, kim jesteś i skąd pochodzisz. Może trwać dzień, tydzień, miesiąc, pół roku, a nawet całe lata. Ludzie dotknięci fugą dysocjacyjną często błąkają się po ulicach, dworcach, nie wiedząc, dlaczego się tam znaleźli i co robią. Trafiają do przytułków i domów opieki. Ta straszna dysocjacja nie jest tak rzadka, jak mogłoby się wydawać. Poprosiłyśmy producentów programu „Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie...” o nagrania archiwalne – wynika z nich, że takich osób jest znacznie więcej, niż nam się wydaje. Przed rozpoczęciem zdjęć spotkałam się z panią psycholog, która opowiedziała mi o ludziach dotkniętych tym zaburzeniem. Pierwszym krokiem na drodze do terapii jest zawsze odszukanie bliskich osoby z fugą dysocjacyjną – ludzi, z którymi łączyły ją mocne więzi. Kiedyś zamieszczano ogłoszenia w prasie, dzisiaj wykorzystuje się w tym celu telewizję i Internet. 

Fuga dysocjacyjna jest skutkiem nagłej emocjonalnej traumy?

Niekoniecznie. Może być rezultatem długotrwałego obciążenia psychiki stresującymi sytuacjami. Trudno jednoznacznie zdefiniować źródła emocjonalnej traumy. To, co starszemu, doświadczonemu człowiekowi będzie wydawać się normalne, dla młodszego może być traumatycznym przeżyciem. Podczas zdjęć do „Fugi” usłyszałam historię młodego mężczyzny, którego nagiego znaleziono na torach. Tonął w długach, więc sprzedał mieszkanie z babcią, by spłacić zadłużenie. Wyszedł z domu i coś w nim pękło, nie wiedział, kim jest, gdzie mieszka, co robi. Doświadczył fugi. Te zdarzenia ze swojego życia przypominał sobie stopniowo, dopiero po dwóch latach spędzonych w szpitalu.

Nagła utrata pamięci to taki desperacki mechanizm obronny organizmu?

W pewnym sensie. Jedną z kobiet, których losy były inspiracją do zbudowania opowieści o naszej głównej bohaterce, odnaleziono w Warszawie. Nie pamiętała niczego ze swojego dawnego życia. Dzięki programowi „Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie...” udało się dotrzeć do jej rodziny. Okazało się, że pewnego dnia kobieta wyszła z domu z zamiarem popełnienia samobójstwa, ale ktoś zaczął z nią rozmawiać i zmieniła zdanie, postanowiła wrócić do rodziny. Dotarło do niej jednak, że będzie musiała zmierzyć się z tym, od czego uciekała. Usiadła na ławce i... straciła pamięć. 

Jeśli osoby cierpiące na fugę dysocjacyjną nie przejdą terapii, to myśli samobójcze powrócą. Albo ponownie dojdzie do amnezji. Terapia nie gwarantuje powrotu do zdrowia, ale jej brak może skutkować tragedią.

Odzyskanie pamięci to dopiero początek drogi. Trzeba przepracować tę traumę czy trudne emocje, które doprowadziły do fugi.

Czy właśnie dlatego starasz się dowiedzieć, co siedzi w głowie głównej bohaterki, ukazujesz dręczące ją koszmary?

W jednej ze scen śni jej się, że została przysypana ziemią i wygrzebuje się na powierzchnię. Nie wie, gdzie jest, kim jest – jakby narodziła się ponownie. W filmie odnosi się to metaforycznie do jej podświadomych lęków, ale zainspirował mnie rzeczywisty przypadek mężczyzny, który zaginął. Został po nim tylko samochód, w którym było pełno ziemi. Przerażające, prawda? Zniknąć w ten sposób! W „Fudze” starałam się oszczędnie posługiwać dialogiem, operowałam przede wszystkim obrazem. Senne wizje bohaterki symbolizują niewystarczające przepracowywanie traum. Chciałam, żeby widzowie mogli poczuć namiastkę tego, co dzieje się w jej głowie.

FUGA CHRONI

Podłożem zaburzenia nazywanego fugą dysocjacyjną jest lęk związany z traumą lub przemocą. Zaburzenie objawia się częściową lub całkowitą utratą prawidłowej integracji między wspomnieniami, poczuciem własnej tożsamości, wrażeniami i ruchami ciała. 

Osoba dotknięta fugą może na jakiś czas utracić pamięć ważnych bieżących spraw – w efekcie wyjeżdża poza miejsce...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy