Dołącz do czytelników
Brak wyników

Ja i mój rozwój , Praktycznie

4 października 2016

Sztuka łączenia i spójności

15

Podejmowanie decyzji to połączenie emocji i myślenia. Jedno i drugie mieszka w naszym mózgu. Jedno i drugie jest nam potrzebne, aby działać i być. Podejmowanie decyzji to nie wybór albo–albo. To sztuka łączenia i spójności.

Karol Darwin to jeden z najbardziej znanych i cenionych przyrodników na świecie, twórca słynnej i kontrowersyjnej teorii ewolucji. Postrzegany był jako osoba niezwykle pracowita i racjonalna. Do swoich zawodowych obowiązków podchodził z niemal koronkową precyzją. Mało kto jednak wie o dylematach, jakie Darwin przeżywał na płaszczyźnie prywatnej… W 1838 roku, mając 29 lat i karierę zawodową w rozkwicie, zaczął rozmyślać, czy ożenić się, czy też nie.

Jak głosi anegdota, aby pomóc sobie podjąć decyzję, sporządził listę argumentów za i przeciw. W rubryce sprzyjającej zmianie stanu cywilnego znalazły się m.in.: chęć przedłużenia linii rodziny Darwinów, potrzeba, by ktoś zajął się domem i nim, chęć posiadania dzieci, które można kochać, bawić się z nimi, a które będą się opiekować rodzicami na starość („w każdym razie są lepsze niż pies” – pisał uczony). Po przeciwnej stronie z dużą starannością zaznaczył, że rodzina i żona mogą mu jednak utrudnić uczestnictwo w „konwersacjach w klubie mądrych ludzi”, po ożenku ewidentnie zmniejszy się jego dostępność czasowa, na czym z pewnością ucierpią badania. Być może grozi mu nawet zamieszkanie na prowincji, jeśli przyszła wybranka nie wyrazi chęci przyjazdu do Londynu...

Każdy argument na „nie” w tabeli Darwina posiadał swoje odbicie w uzasadnieniu na „tak”. Po wielu godzinach pracy uczony wreszcie napisał: „Ożenić się, ożenić się, ożenić się”. I kilka miesięcy później był mężem, a potem ojcem.

Co się takiego stało, że Darwin zdecydował się ożenić, założyć rodzinę? Czy misternie przygotowana przez niego tabela argumentów za i przeciw tak bardzo ułatwiła mu wybór, czy, w gruncie rzeczy, nie miała większego wpływu na jego decyzję? Wreszcie, jaki argument przechylił szalę? Czy decyzję podjął rozum naukowca, czy serce?

Przemyśl to jeszcze raz
Pamiętam dokładnie, jak w obliczu różnych życiowych decyzji słyszałam od swoich bliskich: „tylko nie działaj pochopnie”, „nie podejmuj decyzji pod wpływem emocji”, „przeanalizuj wszystkie fakty” i – to moja ulubiona wskazówka – „podejmij decyzję świadomie”. Nie miałam wrażenia, abym dzięki takim ostrzeżeniom zbliżała się do decyzji. W pewnym sensie takie słowa zakładają, że wyboru dokonuje tylko rozum na poziomie analizy logicznej i myślenia przyczynowo-skutkowego. Kant, Platon i Kartezjusz mogliby być z nas dumni. To oni hołdowali idei podejmowania decyzji wolnego od emocji i namiętności.

Mówili, że naszym głównym celem jest analizowanie różnorakich scenariuszy, dokonywanie przeglądu zysków i strat.
Jednak wiele problemów dopuszcza więcej niż jedno rozwiązanie. Analiza danych robi się wtedy trudniejsza niż niejedno zadanie z matematyki. Do tego nie jesteśmy w stanie przewidzieć wszystkich zdarzeń w przyszłości, a prawdę mówiąc, przewidujemy ich mniej niż więcej. Myślę, że i przywoływany wcześniej Darwin miałby spory problem, aby dokonać tych wszystkich „racjonalnych obliczeń”, które bardziej przypominają matematyczne kalkulacje niż głębokie procesy psychologiczne. Duża część owych „kalkulacji” opiera się bowiem na kreowaniu kolejnych scenariuszy, tworzeniu do tego narracji, która jest niezbędna, aby pamiętać i zachować logiczne wnioskowanie.

Podjęcie jakiejkolwiek decyzji na bazie tylko i wyłącznie logicznego myślenia zajmowałoby ogromną ilość czasu. Nasza pamięć, która ma niestety ograniczoną pojemność, nie byłaby w stanie przetrzymywać tych wszystkich faktów, danych i rozlicznych porównań. Dodatkowo, jak pisze w książce Błąd Kartezjusza znakomity neurolog António Damásio: „Jeśli podejmowane przez ciebie decyzje opierasz faktycznie tylko na racjonalnych kalkulacjach, to popełniwszy błąd, będziesz żył, stale go rozpamiętując, lub zrezygnowawszy w ogóle z dalszych tego rodzaju prób, pogrążysz się we frustracji”.

To jest zapewne powód, dlaczego metoda Darwina nie zdaje egzaminu. Pokazuje raczej życzenia, wyobrażenia, ale i obawy związane z możliwą przyszłością. Tak ważnych decyzji, jak choćby założenie rodziny, nie da się przecież zamknąć w tabeli na kartce papieru. Życie i my sami jesteśmy dużo bardziej skomplikowani. W rzeczywistości zapewne argument związany z lękiem przed śmiercią bez pozostawienia po sobie „śladów” był przeważający i zmiótł inne z szali decyzji. Holenderski naukowiec Ap Dijksterhuis powiedział, że największym oszustwem jest mówienie, że tylko rozum podejmuje decyzje… Bo jest jeszcze intuicja i emocje.

Racjonalne emocje
Gdy kilka tygodni temu spotkałam się ze znajomą na kawie, cała nasza rozmowa ograniczyła się właściwie do roztrząsania dylematów związanych z tym, że ona chciałaby zmienić pracę. Jej historia pełna była soczystych opisów związanych z trudnościami dotyczącymi obecnej pracy oraz z nadziejami dotyczącymi przyszłości. Z każdą kolejną minutą w mojej głowie pojawiała się coraz większa jasność, a wręcz radość, że koleżanka wreszcie podjęła decyzję i zaczyna wprowadzać zmiany do swojego życia, przynajmniej zawodowego. Historia o nowych szansach układała się jak po sznurku, kolejne kroki wydawały się takie oczywiste i stosunkowo proste do osiągnięcia... Jakież było moje zdziwienie, gdy pod koniec naszego spotkania usłyszałam jednak: – Wiesz, ja już wiem, że powinnam zmienić firmę, ale się boję. Na głowę to wszystko rozumiem, ale coś nie pozwala mi odejść, jeszcze nie teraz. Jak pomyślę, że może nie wyjść, to aż mnie ściska w żołądku.

Jej słowa zostały mi w myślach na długo: wiem, że lepsza dla mnie jest zmiana, ale tak bardzo się boję... Strach, złość, radość czy gniew to tylko garstka emocji, jakie towarzyszą nam w procesie podejmowania decyzji. Sygnalizują one ważne, racjonalne, ale często ukryte przed logiką przesłanki naszych wyborów. To właśnie emocje powodują, że tak często zmieniamy swoje postanowienia czy też nie słuchamy i nie stosujemy się do logicznego wywodu. Przywoływany już António Damásio powiedział wręcz, że to, co wyprzedza procesy rozsądkowe, to właśnie specjalne rodzaje uczuć generowane na podstawie wtórnych emocji, czyli tzw. markery somatyczne. Damásio wyjaśnia: „Te emocje i uczucia zostały połączone w procesie uczenia się z przewidywalnymi przyszłymi skutkami pewnych scenariuszy rozwoju wypadków”. To właśnie rzeczone markery somatyczne pomagają nam w procesie zawężania potencjalnych rozwiązań. Dzięki temu nie gubimy się w plątaninie możliwych wyjść i rozwiązań. Za ich sprawą jesteśmy w stanie podejmować decyzje znacznie
szybciej.

Znane są przypadki pacjentów, u których w wyniku guza doszło do uszkodzenia przedczołowej okolicy mózgu. Schorzenie takie wywołuje zaburzenie lub wręcz niemoc podjęcia decyzji oraz spłycenie emocjonalności i uczuciowości. Co więcej, stwierdzono, że wraz ze spadkiem odczuwania emocji spadają siły intelektualne pacjentów. Mniej czuję, mniej wiem, mniej rozumiem. Trudniej jest mi odnaleźć się w grupie, która przecież tak istotnie wpływa na nasze decyzje. Jeden z pacjentów nie był nawet w stanie podjąć decyzji, kiedy chce przyjść na kolejną wizytę kontrolną do szpitala. Jedyne, co był w stanie robić, to sucho analizować argumenty za i przeciw wizycie nawet kilka godzin… bez jakiejkolwiek konkluzji.
W pewien sposób można się pokusić o stwierdzenie, że emocje są bardzo racjonalne. To one między innymi dają nam informację, czy warto w ogóle analizować pewne wybory, angażować się w nowe działania, ale też ostrzegają, że może warto jeszcze poczekać.

Są jak „układ automatycznego przewidywania i selekcji, który działa, czy tego chcesz, czy nie, aby dokonać oceny skrajnych scenariuszy wypadków” – to znów António Damásio. Oczywiście uczucia – czy, jak mówił słynny neurolog, markery somatyczne – nie mogą nas we wszystkim wyręczyć, zwolnić z rozważania, korzystania z mechanizmów poznawczych. Obserwowania sytuacji i innych ludzi.

Moja znajoma dostała bardzo silne znaki...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy