Dołącz do czytelników
Brak wyników

Style życia

12 maja 2019

NR 5 (Maj 2019)

Piękna praca

75

Oklaski? Lubię je, ale przecież nie one są celem. Chętnie cytuję słowa Norwida z Promethidiona: „Bo piękno na to jest, by zachwycało / Do pracy (…)”.

Kocham nuty. To zachwycające, że pod zwykłymi kropkami ukrywa się piękno. Słyszę je już patrząc na partyturę. Słyszę osobno i jako złożoną całość. To początek drogi, która czeka mnie i orkiestrę, by ta zapisana muzyka zabrzmiała możliwie najpiękniej, najciekawiej. Da Bóg, że zjawiskowo. Jest przecież wiele wykonań tych samych utworów, ale tylko nieliczne zasługują na miano wspaniałych. Czasem zdarza się coś niezwykłego, gdy wraz z muzykami odczuwam, że zahipnotyzowana publiczność niemal przestaje oddychać.

Lubię, gdy w granej muzyce słychać równocześnie kilka warstw – to jak z najlepszymi perfumami: jeśli odjęlibyśmy jeden element, powiedzmy zapach piżma, to cudowne perfumy stałyby się banalne. Pożądany efekt zależy od składników, ale i proporcji. Także w muzyce. Można powiedzieć, że w partyturze wszystko jest zapisane, ale to niezupełnie prawda. Jednak to dyrygent decyduje o wielu odcieniach, niuansach i stara się wydobyć je z orkiestry. Na przykład piękne solo klarnetowe w II Symfonii Rachmaninowa otoczone jest ruchliwą muzyką. Zachwyca mnie piękna linia melodyczna i jej rozwój pozostawiam soliście, ale jednocześnie chcę wydobyć tę otaczającą tkankę, ponieważ wydaje mi się, że bez niej piękno tego fragmentu nie byłoby pełne.

Dbam też o właściwe, wspaniałe piano, bo tak zagrana muzyka sprawia wrażenie, jakby dźwięki otulały nas kolorem, lekkim powiewem. Szczególnie jest to ważne w muzyce Debussy’ego. Chcę, żeby publiczność nie tylko dostrzegła, ale i głęboko pocz...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy