Dołącz do czytelników
Brak wyników

Style życia

8 kwietnia 2020

NR 4 (Kwiecień 2020)

Pakty z diabłem

133

Paktując ze złem, ludzie mają wiecznie nadzieję, że je przechytrzą. Jak Twardowski.

Najbardziej chyba znanym uczonym, który zawarł z diabłem pakt zapewniający wiedzę, młodość i miłość kobiety, był doktor Johann Faustus. W wędrówkach po świecie dotarł on także do Krakowa. Tak przynajmniej utrzymywał, na podstawie zapisu w pierwszych drukowanych wydaniach opowieści o Fauście, twórca Muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego Karol Estreicher. Jego następca, Stanisław Waltoś, nie znalazł innych, poza mitem, potwierdzeń obecności Fausta w tym mieście, jak twierdzi w swojej książce Na tropach doktora Fausta i inne szkice.

POLECAMY

Faust wszedł do literatury wpierw za sprawą anonimowej opowieści szesnastowiecznej, potem dramatu Christophera Marlowe’a, a następnie dzięki najgłośniejszemu z dzieł o nim napisanemu przez Wolfganga Goethego, w końcu za sprawą Doktora Faustusa autorstwa Tomasza Manna. Pewnie to nie koniec, bo postać wraca i w muzyce, i w studiach nad nowymi mitami. Mann zarzucił naukowe dążenia Fausta, a problem paktu ze złem ulokował w osobie artysty. 

Niezależnie od tego, czy doktor Faustus był w Krakowie, czy nie, opowieść głosi, że żył w tym mieście nasz rodzimy odpowiednik Fausta – mistrz Twardowski. Na życzenie Zygmunta Augusta przywoływał ducha Barbary Radziwiłłówny. Dzieciom opowiada się, jak na tarczy Księżyca dosiada koguta. W powieści Doktor Twardowski Jerzy Broszkiewicz opisał zmiany sposobu przeżywania w depresji i w manii. Obrazuje powiązania między szaleństwem a twórczością. 

Twardowski pojawia się też w bajce Adama Mickiewicza, rubasznie rozbawiony. W wesołym towarzystwie raczy się alkoholem i wykorzystuje moce piekielne do płatania uciesznych figli. Nie zgłębia istoty rzeczy, nie wywołuje duchów, nawet nie uwodzi niewinnych Małgorzatek, jak Faust u Goethego, nie zaraża się chorobą weneryczną, aby poznać obłęd tworzenia, jak bohater Manna. Siedzi w karczmie, pije, pali i hula. Diabeł miał go porwać do piekła w Rzymie, a z Krakowa do Rzymu daleko. Do czasu jednak. Diabeł, wykorzystując zbieżność nazwy karczmy z miejscem, gdzie miał zabrać na potępienie duszę Twardowskiego, zjawia się po nią, jak po swoje. Twardowskiemu zostały trzy życzenia, które według cyrografu diabeł musiał spełnić. Jednego nie spełnił i w ten sposób Twardowski uniknął mąk piekielnych. Chodziło o trwające rok małżeństwo!

O miłość d...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy