Dołącz do czytelników
Brak wyników

Mózg i umysł , Praktycznie

13 lipca 2018

Na tropie przestępcy

70

Rozwiązywanie zagadek kryminalnych jest pasjonujące. Każdy, kogo wciągnął jakiś kryminał, wie, co mam na myśli. Profiler zajmuje się prawdziwymi historiami, więc jego przeżycia są jeszcze silniejsze.

Daria Grabda: Lubi Pan kryminały?
Jan Gołębiowski: Jako nastolatek przeczytałem wszystkie powieści kryminalne Joe Alexa oraz te o Sherlocku Holmesie Artura Conana Doyle’a. Jednak przełomem był Czerwony Smok Thomasa Harrisa, wtedy pierwszy raz pomyślałem, że chciałbym zajmować się tym, czym główny bohater – profiler z FBI. Od lat już nie czytam kryminałów, nie mam takiej potrzeby ani czasu. Czytam akta spraw, więc po co jeszcze czytać fikcyjne historie na ten sam temat. W ramach rozrywki sięgam po inny rodzaj literatury.

Dlaczego zdecydował się Pan zostać profilerem?
Najpierw chciałem być psychiatrą, potem psychologiem klinicznym, a na końcu psychologiem kryminalnym. Już w liceum fascynowałem się psychopatologią, interesowało mnie, co się dzieje w głowach ludzi, którzy popełniają zbrodnie. Pod koniec studiów psychologicznych, czytając Seryjnych morderców Kacpra Gradonia i Arkadiusza Czerwińskiego, przypomniałem sobie o profilowaniu, które opisywał Harris w Czerwonym Smoku, i chciałem zająć się tym tematem na poważnie. Po spotkaniu z doktorem Maciejem Szaszkiewiczem z Instytutu Ekspertyz Sądowych w Krakowie stwierdziłem, że zostanę zawodowym psychologiem kryminalnym. Rozwiązywanie zagadek kryminalnych jest pasjonujące. Każdy, kogo wciągnął jakiś kryminał, wie, co mam na myśli. Profiler zajmuje się prawdziwymi historiami, więc jego przeżycia są jeszcze silniejsze.

W filmach, serialach, książkach z zapartym tchem śledzimy działania profilerów, którzy mają wyjątkowe zdolności, niemalże nadprzyrodzoną moc, do wnikania w umysły morderców. Rozpracowują groźnych przestępców samotnie, często sami balansują na granicy prawa, uczestniczą w brawurowych pościgach i strzelaninach. Jak to wygląda naprawdę?
Żaden z profilerów, których znam, nie jest takim outsiderem. Wszyscy to normalni, fajni ludzie. Oczywiście każdy z nas pasjonuje się swoją pracą i wykonuje ją z dużym zaangażowaniem. Nie można kogoś zmusić, żeby został profilerem, bo to się nie uda. Profilerem można zostać wyłącznie z pasji. Rzeczywistość bardzo różni się od tego, jak praca profilera pokazywana jest w filmach. Najwięcej czasu spędzam, przeglądając akta, więc jest to mało sensacyjne. Profiler nie uczestniczy w pościgach, nie biega z bronią, wcale tak często nie pojawia się na „gorącym” miejscu zdarzenia. Zajmuje się też różnymi sprawami – rozbojami, zgwałceniami – nie tylko zabójstwami, chociaż rzeczywiście ich jest najwięcej. Teraz na przykład zajmuję się wymuszeniem i groźbami.

Co się dzieje, gdy okazuje się, że praca profilera nie wygląda tak jak na filmach? Czy Pana współpracownicy czują się zawiedzeni?
Część mojej działalności to walka ze stereotypami na temat profilowania. Obecnie większość śledczych wie, jakie są zalety i ograniczenia profilowania. Oczywiście profiler nie poda PESEL-u sprawcy i aktualnego miejsca przebywania, ale zbuduje prawdopodobne wersje przestępstwa i może na przykład stwierdzić, czy ofiara i sprawca się znali. Wielu zamawiających profil mówi, że pomogła im moja analiza – osoby „z zewnątrz”, kogoś, kto „świeżym okiem” ocenił materiał zebrany w śledztwie.

Kiedy powstał pierwszy profil psychologiczny przestępcy?
Pierwszym profilem psychologicznym była najprawdopodobniej charakterystyka Kuby Rozpruwacza, sporządzona w 1888 roku przez lekarzy współpracujących z policją. Za pierwszy współczesny profil uważa się ten wykonany przez Jamesa Brussela na przełomie lat 40. i 50., dotyczący działania „Szalonego Zamachowca” (patrz aplikacja poniżej). W Polsce pierwsze profile powstawały już pod koniec lat 60., chociaż profilowanie w naszym kraju zaczęło się na dobre na przełomie
XX i XXI wieku.

Od czego zaczyna Pan tworzenie profilu przestępcy? Na jakie pytania odpowiada Pan na początku?
Sporządzanie profilu sprawcy zaczynam od studium ofiary, czyli analizy wiktymologicznej. Ofiarą może być człowiek, ale może też być instytucja, np. bank, na który dokonano napadu. Nie znam sprawcy, ale znam ofiarę, która z jakiegoś powodu została przez niego wybrana. Z punktu widzenia psychologii można stwierdzić, że ofiara zaspokaja jakieś potrzeby sprawcy. Zadanie profilera polega na odkryciu, jakie to potrzeby. Oczywiście ofiara nie musi być starannie wybrana, często sprawca kieruje się jej dostępnością, czyli można powiedzieć, że pokrzywdzony znalazł się w złym miejscu i czasie. Po analizie ofiary „pod lupę” biorę ślady, jakie zostawił sprawca i staram się zrekonstruować jego zachowanie. W kryminalistyce mówi się o modus operandi (patrz słowniczek). Wszystko rozpatruje się we wzajemnym kontekście i wtedy pojawiają się pierwsze hipotezy względem sprawcy.

POLECAMY

Na jakich materiałach pracuje profiler? Na co zwraca uwagę?
Jak wspomniałem wcześniej, najwięcej czasu zajmuje analiza akt sprawy. To, czego można się z nich dowiedzieć, zależy od śledczych i etapu, na jakim profiler został włączony do pracy. Czasami są to bardzo „cienkie” akta, a czasami wiele opasłych tomów. Dzieje się tak w przypadku spraw z tzw. Archiwum X, w których zebrano przez lata wiele materiałów. W aktach zazwyczaj są zdjęcia, czasami film z oględzin miejsca zdarzenia, przesłuchania świadków, analizy innych biegłych, np. z zakresu medycyny sądowej czy kryminalistyki. Dobrze jest jednak pojechać na miejsce zdarzenia i spojrzeć na okolicę własnymi oczami. Można też poprosić o kontakt z rodziną ofiary i przeprowadzić wywiad wiktymologiczny.

Profilerzy stosują także tzw. hipotezę projekcyjną, która mówi, że wszystkie zachowania, jakie można zaobserwować u człowieka, ujawniają jego osobowość. Co można wyczytać z zachowania i wyglądu przestępcy?
Rzadko znamy dokładny wygląd sprawcy, częściej jest to rysopis lub mało wyraźne zdjęcie z monitoringu. W XIX wieku wierzono, że przestępcy mają specyficzny wygląd. Takie poglądy wygłaszał Cesare Lombroso i jego uczniowie. Jednak to zachowanie najlepiej oddaje nasze stany wewnętrzne – i te stałe, jak osobowość, i te chwilowe, jak opanowanie emocji. Wygląd też mówi nam trochę o zachowaniu sprawcy i przygotowaniu się do przestępstwa. Jeśli ktoś zakłada kominiarkę przed dokonaniem rozboju, to zazwyczaj planuje takie przestępstwo, przygotowuje się do niego.

Na co jeszcze zwraca Pan uwagę, przygotowując profil przestępcy?
Przyglądam się, w jaki sposób działa przestępca – na ile jest zorganizowany i metodyczny, a na ile chaotyczny i impulsywny. Ważna jest też motywacja popełnienia przestępstwa – czy jest seksualna, finansowa, czy chorobowa, np. wynika z urojeń. Staram się ocenić umiejętności sprawcy i jego doświadczenie jako przestępcy. Kiedyś pracowałem przy serii napadów na banki. Były to zawsze małe oddziały, gdzie pracowało kilka osób i nie było ochrony. Sprawca najpierw przechodził przed bankiem dwa razy i zaglądał przez witrynę, sprawdzając, czy w środku są jacyś klienci. To przemawiało za hipotezą, że działa s...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy