Dołącz do czytelników
Brak wyników

Ja i mój rozwój , Praktycznie

3 sierpnia 2016

Mordercy dusz

51

Swoim dzieciom nie zezwalają na psychiczne i fizyczne usamodzielnienie się, a partnerów wykorzystują do rozgrywania własnych stanów emocjonalnych.

Mają skrzydła, charakterystyczne zęby i żywią się ludzką krwią. Jak podają legendy, wampiry można rozpoznać również po tym, że nie posiadają odbicia w lustrze. Zasiedlają nie tylko horrory i baśnie – są naszymi sąsiadami, rodzicami, partnerami. To ludzie, którzy wysysają z nas chęć życia, choć wcale
nie wyglądają jak Dracula... Psychologowie od dawna zajmują się wampiryzmem psychicznym (emocjonalnym). Tak potocznie określa się zjawisko polegające na notorycznym eksponowaniu otoczeniu lub bliskim swoich kompleksów, wad, niepowodzeń czy złego samopoczucia oraz wykorzystywaniu wywołanego w ten sposób uczucia litości.

W rozumieniu tego zjawiska istotną rolę odgrywa koncepcja separacji – indywiduacji, której autorką jest urodzona na Węgrzech psychiatra i psychoanalityczka Margaret Mahler. Koncepcja ta zakłada, że osobowość człowieka, sposób, w jaki radzi on sobie z zagrożeniem, stosowane przez niego strategie obronne (np. zdolność do samouspokajania w sytuacji dys[-]komfortu) tworzą się w najwcześniejszym okresie życia, w jego relacji z opiekunem. Każdy z nas we wczesnym rozwoju odbył drogę od symbiozy w relacji z drugą osobą do autonomii, niezależnego istnienia.
Według Mahler, separacja oznacza różnicowanie, dystansowanie się, tworzenie granic i zmniejszenie zaangażowania w relacji małego dziecka z matką. Indywiduacja zaś to przede wszystkim rozwój wewnętrznej autonomii, rozwój spostrzegania, pamięci, myślenia oraz testowania rzeczywistości ze[-]w[-]nętrznej. To wtedy tworzą się granice – także granice własnego ciała.

Około 6. roku życia dziecko potrafi odróżnić i opisywać siebie na poziomie zarówno cielesnym, jak też psychicznym i staje się autonomiczną jednostką.

Są jednak dzieci, które psychicznie, a niekiedy także fizycznie nie separują się od opiekunów. Rodzice nieświadomie nie zezwalają na to, aby się od nich oddzieliły. Tacy rodzice to najczęściej osoby o poważnych zaburzeniach osobowości, przede wszystkim osoby narcystyczne oraz takie, które mają strukturę psychiczną z pogranicza psychozy i nerwicy (borderline). Funkcjonują w kontakcie ze swymi dziećmi w charakterystyczny sposób, który moim zdaniem można okreś[-]lić właśnie mianem wampiryzmu psychicznego. Żyją, a niekiedy też rozwijają się kosztem dziecka. Ta metafora o dość pejoratywnej konotacji służy wyłącznie temu, aby ujawnić istotę dramatu relacji wampira psychicznego z dzieckiem – nie obarcza winą rodziców za to, że funkcjonują w określony sposób albo „uszkadzają” własne dzieci (bardzo niewielki procent rodziców w ogólnej populacji krzywdzi dzieci w sposób celowy i świadomy – zauważa m.in. Tatiana Sivik, wybitna szwedzka specjalistka medycyny psychosomatycznej).

Raz przyjaciel, raz wróg
Świat psychiczny osób z cechami wampiryzmu psychicznego funkcjonuje w oparciu o pierwotne mechanizmy obronne, takie jak rozszczepienie i projekcja. Jest to świat czarno-biały. Nie ma w nim zróżnicowanych odcieni uczuciowych, występują jedynie skrajne przeżycia. Zarówno ludzie, jak i zjawiska społeczne odbierane są albo jako idealne, albo jako prześladowcze. Wampiry psychiczne przypisują innym osobom własne stany emocjonalne, najczęściej negatywne (złość, nienawiść), dzięki czemu „ja” może być przeżywane jako wyłącznie dobre. Doświadczają bardzo silnych uczuć, ale nie potrafią ich nazwać i odróżnić. Swoje stany wewnętrzne często „ewakuują” na zewnątrz, a inni ludzie służą jedynie jako swoisty kontener na te wyrzucane emocje. Relacje z nimi mają charakter instrumentalny. Wampir emocjonalny interesuje się inną osobą wyłącznie wtedy, gdy jest mu do czegoś potrzebna, ale jej obraz często i nieoczekiwanie zmienia się – raz odbierana jest jako przyjaciel, raz jako wróg. Ta nagła zmiana reprezentacji psychicznej – czyli obrazu – drugiego człowieka, nie ma związku z jego zachowaniem ani ze specyfiką relacji z nim.

Wampir psychiczny ma trudności z utrzymaniem bliskości z dwiema osobami naraz, choć czasem sprawia wrażenie, że potrafi być z nimi w relacji. W rzeczywistości wykorzystuje często innych do rozgrywania własnych stanów emocjonalnych. Zazdrości im i niejednokrotnie chce zniszczyć to, co posiadają. Cudze sukcesy ujawniają i boleśnie podkreślają towarzyszące mu poczucie wewnętrznej pustki. Osoba z cechami wampiryzmu psychicznego nie potrafi doświadczać ani wyrażać wdzięczności, bo przeżycie tego, że coś od kogoś otrzymała (i że jest to wartościowe, przydatne) uruchamia natychmiast myśl o wewnętrznym braku i relacji zależności. Wampir psychiczny niekiedy jedynie naśladuje zachowania społecznie oczekiwane, odgrywa – jak w teatrze – okazywanie wdzięczności.

Wszystko to sprawia, że nie czerpie przyjemności z własnej aktywności. Podejmowane działania traktuje przede wszystkim jako znaczący element swojego wizerunku, który ma spełniać realne lub wyobrażone oczekiwania otoczenia i zbudować idealne „ja”.

Rozwój moralny osoby z cechami wampiryzmu psychicznego jest zahamowany. Dominuje w niej specyficzny rodzaj lęku – boi się kary i tego, że jej niegodziwość zostanie wykryta. Co prawda niekiedy doświadcza wstydu, nie jest natomiast zdolna do dojrzałego przeżywania poczucia winy i chęci zadośćuczynienia za wyrządzoną krzywdę. Nie potrafi więc „naprawiać” relacji.

Wampir psychiczny często sprawia wrażenie bardzo zainteresowanego kontaktem z ludźmi – nieraz prze[-]kracza nawet granice intymności, zlewa się psychicznie z innymi, co może być błędnie interpretowane jako zdolność (gotowość) do bliskości w relacji. Wampir psychiczny poznaje świat wewnętrzny drugiego człowieka tylko po to, by zdobyć i utrzymać nad nim przewagę, by móc go kontrolować. Chce utrzymywać innych w stanie zależności psychicznej, a czasem również egzystencjalnej. Amerykański psychiatra Leonard Shengold określa taką osobę mianem „mordercy duszy”, zaś Jay Carter w książce Wredni ludzie nazywa ją „umniejszaczem”, którego trudno rozpoznać, bo „działa z ukrycia, a jego ofiara niczego nie podejrzewa, wie tylko, że nie czuje się dobrze. Umniejszacz w rzeczywistości czuje się gorszy od kogoś innego, więc robi, co może, by ten ktoś poczuł się jeszcze mniejszy. W ten sposób może sprawować kontrolę nad swoją ofiarą”.

Walka o „przeżycie”
Albert Bernstein, autor popularnonaukowej książki pt. Emocjonalne wampiry, stawia znak równości między dojrzałością i zdrowiem psychicznym. Badacz wylicza następujące elementy świadczące o dojrzałości człowieka: poczucie kontroli nad sobą i światem, przekonanie, że to, co robi, prowadzi do jakichś zmian, poczucie więzi z innymi, przestrzeganie reguł społecznych oraz poszukiwanie wyzwań, czyli przekraczanie własnych lęków i poszerzanie obszaru działalności. Zdolność do bycia w relacji z drugim człowiekiem to, według Bernsteina, uznanie między innymi tego, że sprawiedliwość łączy się z zasadą wzajemności, że dostaje się tyle, ile się daje oraz że inni mają własne prawa i mogą się sprzeciwiać. Dla osób z cechami wampiryzmu emocjonalnego inni ludzie istnieją po to, żeby zaspokajać ich potrzeby – sprawiedliwe jest to, czego one chcą, w relacjach społecznych nie dają, a jedynie biorą, nie widzą też żadnych granic pomiędzy tym, co należy do nich, a tym, co jest własnością kogoś innego. W opinii Bernsteina s...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy