Dołącz do czytelników
Brak wyników

Psychologia w działaniu

14 czerwca 2020

NR 2 (Luty 2018)

Lubiani mają lepiej

0 761

Osoby lubiane często lepiej sobie radzą w szkole, w pracy, w związkach, a nawet żyją dłużej. Drzwi stoją przed nimi otworem przez całe życie. Mitch Prinstein

Agnieszka Chrzanowska: Każdy z nas pamięta z czasów szkolnych koleżanki i kolegów, którzy byli przez wszystkich podziwiani. Zabiegaliśmy o ich uwagę i marzyliśmy, by znaleźć się w kręgu ich znajomych. Czym jest popularność? 

Mitch Prinstein: Tak naprawdę istnieją dwa rodzaje popularności. Pierwszy to bycie lubianym. Wiąże się z życzliwością wobec innych, odzwierciedla to, na ile potrafimy sprawić, że inni ludzie czują się mile widziani, wysłuchani i szczęśliwi. Najbardziej lubiana osoba to taka, z którą każdy lubi spędzać czas. Dobrze czujemy się w jej towarzystwie. Drugi rodzaj popularności odzwierciedla status, pozycję. Odnosi się zatem do tego, w jakim stopniu ktoś jest widoczny i dominujący, jaką ma władzę i wpływ. Wiąże się z agresywną postawą wobec innych. Lubiane są te osoby, które potrafią dobrze odczytywać to, co się dzieje wokół, zwracają uwagę na normy społeczne i potrafią spajać grupę. Z kolei te, które upokarzają innych, by podkreślić swoje znaczenie i zaznaczyć władzę, często uzyskują większy status.

POLECAMY

Osoby, które jako nastolatki były najbardziej popularne w szkole średniej, prawdopodobnie raczej miały wysoki status niż były lubiane. W rzeczywistości ludzie o wysokim statusie często są nienawidzeni przez innych...

Już wiem, dlaczego spośród bohaterów serialu „Beverly Hills 90210” najbardziej lubiłam Andreę, pomocną okularnicę, nie tak popularną jak jej koleżanki. Dlaczego jednak dla nastolatków status i pozycja w grupie są tak ważne?

Zabieganie o popularność przez nastolatki jest odbiciem zmian w mózgu, jakie zachodzą w okresie dojrzewania. Sprawiają one, że młode osoby poszukują społecznych nagród, zależy im na uwadze rówieśników, chcą być widoczne i przejmują się tym, jak postrzegają je inni. Tak rodzi się nasze zaab­sorbowanie statusem. I jeśli nie będziemy ostrożni, możemy się angażować w zabieganie o taki rodzaj popularności dłużej, niż jest to dla nas dobre. 

To znaczy, że dążenie do popularności nie zawsze wychodzi nam na zdrowie? 

Ludziom zależy na popularności od tysięcy lat. Często jednak mylimy jeden rodzaj z drugim, co może prowadzić do wielkiego rozczarowania. Skutki popularności odczuwamy przez dziesięciolecia po tym, jak ukończymy szkołę.

Jakie to konsekwencje? 

Bycie lubianym stwarza mnóstwo możliwości. Osoby lubiane często lepiej sobie radzą w szkole, w pracy, w związkach, a nawet żyją dłużej. Drzwi stoją przed nimi otworem przez całe życie. Uzyskują więcej szans, które dają im możliwość nabycia nowych umiejętności. 

Lubiane dziecko jest na przykład częściej zapraszane na przyjęcia czy inne wydarzenia i w ten sposób ma okazje uczyć się i trenować umiejętności społeczne.

I w efekcie staje się jeszcze bardziej lubiane... 

Co daje jeszcze więcej okazji, by uczyć się nowych umiejętności. A co z osobami, dla których ważniejszy jest status?

Ich dotyczy większe ryzyko trudności w relacjach, lęku, depresji i uzależnień.

Czy ktoś, kto nie był lubianym dzieckiem, może jeszcze coś zmienić w dorosłości, czy już jest za późno? 

Niektórzy myślą, że jeśli w życiu dorosłym osiągną wysoką pozycję, to poczują się lepiej, poradzą sobie z bólem odrzucenia, którego doświadczyli w dzieciństwie. To jednak błąd, ostatecznie bowiem status wcale nie daje szczęścia. Zamiast tego ludzie powinni starać się być bardziej lubiani. Gdy sobie uświadomimy, że w dzieciństwie mógł ukształtować się pewien filtr, który teraz, w życiu dorosłym, zniekształca nasze postrzeganie świata, nie będzie nam tak trudno zmienić zachowanie i w efekcie stać się bardziej lubianym. 

A czy status i bycie lubianym muszą się wykluczać? Nie można być lubianym i jednocześnie mieć wysoką pozycję? 

Można, jednak – jak pokazują badania – tylko 30 procent osób o wysokim statusie jest też bardzo lubianych. Łatwiej być lubianym niż osiągnąć wysoki status... 

Czy sława daje szczęście? 

Aby to sprawdzić, Donna Rockwell i David Giles przeprowadzili wywiady ze znanymi ludźmi.

Okazało się, że ich historie układały się podobnie.
Faza 1. Euforia. Uzyskaniu pozycji towarzyszy uwaga i uwielbienie otoczenia. 
Faza 2. Poczucie przytłoczenia. Osoba czuje, że wzrost popularności staje się trudny do zniesienia, nie radzi sobie z tym.
Faza 3. Niezadowolenie. Uwaga ze strony otoczenia staje się irytująca. 
Faza 4. Uzależnienie. Osobę z jednej strony męczy popularność,
jednocześnie jednak jest uzależniona od sławy, nie może przestać o nią zabiegać. 
Faza 5. Wiele ról. Osoba zdaje sobie sprawę, że jej popularność nie opiera się wcale na tym, kim naprawdę jest. Czuje się zmuszona grać przed publicznością kogoś innego.
Faza 6. Samotność i depresja. Osoba traci przyjaciół, nie ma już nikogo, kto znałby ją taką, jaka naprawdę jest. 
Faza 7. Pragnienie czegoś innego. Osoba czuje, że brakuje jej tego, 
czego pragnie najbardziej: autentycznej relacji z innymi. 

Oprac. na podst. Mitch Prinstein, Popular, Vermilion, 2017

 

Mimo to wydaje się, że dziś ludziom bardziej zależy na statusie. Nadają mu większą wartość, bo czują, że daje im większą władzę i więcej możliwości. 

Zawsze zależało nam na statusie i byciu lubianym, jednak dawniej nasza kultura bardziej ceniła w świecie dorosłych to drugie. Polegaliśmy na sobie wzajemnie, potrzebowaliśmy siebie nawzajem, by utrzymać spójność grupy. Dziś niejako nigdy nie wyrastamy z wieku nastoletniego. Status wydaje się w zasięgu każdego i wielu pożąda tej formy popularności przez całe życie. 

Niektórzy zakładają, że dwa tysiące znajomych na Facebooku to oznaka popularności. 

Media społecznościowe mogą być bardzo pomocne w poznawaniu ludzi czy odbudowaniu kontaktu ze starymi znajomymi. Dzięki nim możemy być też na bieżąco z tym, co dzieje się w życiu innych ludzi. Ale mogą one też podsycać uzależnienie od poszukiwania statusu mierzonego wejściami na profil, lajkami, udostępnianiem postów itd. Owszem, poszukiwanie statusu w mediach społecznościowych może – jeśli robimy to z umiarem – dostarczać dobrej zabawy. To jednak ważne, by dzieci i dorośli mieli świadomość, że staje się ono niebezpieczne, jeśli zaczyna pochłaniać zbyt dużo czasu i uzależniamy się od niego. 

Przypisy