Dołącz do czytelników
Brak wyników

Style życia

5 maja 2019

NR 5 (Maj 2019)

Bilety wyprzedane

139

Nie wiem, czy spotkam jeszcze kiedyś tę małą w czerwonej spódniczce, lecz jeśli spotkam, na pewno jej nie rozpoznam. Ale podziw zostanie ze mną na zawsze.

Widziałam kiedyś na plaży kilkuletnią dziewczynkę, która walczyła po swojemu z żywiołem. Kiedy ogromna fala podpływała pod jej stopy, mała w czerwonej spódniczce cofała się, a potem odważnie robiła trzy kroki naprzód i próbowała wejść w morze. Obserwowała to jej mama, gotowa w każdej chwili chwycić małą na ręce i zamknąć w opiekuńczych objęciach. Ale nie zrobiła tego. Dzisiaj mój pies przestraszył na spacerze chłopczyka. Wiem, psy powinny chodzić na smyczy, ale Murik jest niezwykle łagodny, kocha dzieci i wolność, więc czasami biega po trawniku bez smyczy. Na szczęście mama chłopczyka wzięła syna zaraz na ręce i powiedziała, żeby się nie przejmować, bo chłopiec najchętniej oglądałby świat wyłącznie wtulony w jej ramiona. I faktycznie przytulony do matki mały zaczął wesoło zagadywać do Murika. 

POLECAMY

Pomyślałam, że w każdym z nas jest i potrzeba wolności, i potrzeba przynależności, ale w różnych proporcjach. Według piramidy Maslowa potrzeba miłości i przynależności jest większa niż potrzeba wolności i samorealizacji. Ale – jak to bywa z piramidami – odzwierciedlają rzeczywistość w sposób przekrojowy, typowy dla większości. Wielu z nas nie zmieściłoby się w piramidzie Maslowa, bo potrzeba wolności i samorealizacji u wielu osób jest dużo silniejsza niż potrzeba przynależności i bezpieczeństwa. Sam Maslow zastrzega, że ludzki umysł jest na tyle skomplikowany, iż różne potrzeby z różnych poziomów hierarchii na jego piramidzie mogą nastąpić w tym samym czasie. Oznacza to, że potrzeba przynależności może wejść w konflikt z potrzebą wolności. No i wtedy mamy konflikt tragiczny – znowu uśmiechają się do nas mądrzy autorzy mitów, ci anonimowi narratorzy, pisarze, którzy niczego nie zapisywali nawet na tabliczkach pismem klinowym. Ot, słowa rzucane na wiatr. A jednak dotarły przez stulecia do naszych uszu, weszły w naszą podświadomość. Dzięki nim czujemy się mniej samotni, gdy szarpiemy się w matni uczuć. Przecież bywa i tak, że dzieci, które mają zbyt wielką potrzebę przynależności i miłości, pozwalają się krzywdzić dorosłym, kt...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy