Dołącz do czytelników
Brak wyników

Style życia

3 lipca 2019

NR 7 (Lipiec 2019)

A jednak chłodno...

135

Przekwitają już kasztany, te białe i różowe. Zniknęli z ulic i kawiarni maturzyści w białych bluzkach i koszulach. Podekscytowani, radośni, z nieokreślonym blaskiem w oczach.

Egzamin dojrzałości to ważny egzamin, początek nowego, dorosłego życia. Dyrektorka mojego dawnego liceum, wręczając nam świadectwa maturalne, powiedziała, że wszyscy zdali egzamin z przedmiotów maturalnych, ale to nie oznacza, że wszyscy zdali egzamin dojrzałości. W tej materii, stwierdziła, wszystko jeszcze przed nami. Pamiętam te słowa do dzisiaj i wydaje mi się, że egzamin dojrzałości, o którym mówiła, zdaję na różnych etapach swojego życia. Zapamiętałam także, jak bardzo w naszą maturę angażowali się nasi nauczyciele – dosłownie trzymali nas za rękę i zachowywali się tak, jakby byli związani z nami jedną liną nad przepaścią. Czuliśmy się dobrze przygotowani, dobrze asekurowani i w ogóle czuliśmy się bezpiecznie. Mieliśmy do nich zaufanie chyba większe niż oni do naszej wiedzy. Ale wszyscy się starali­śmy i byliśmy razem. I nasza świetna, inspirująca polonistka, która uczyła tylko kilka lat, bo z zawodu była kostiumologiem i potem do zawodu wróciła, i nasza 
matematyczka, która robiła, co mogła, w sprawie rachunku prawdopodobieństwa, i nasz historyk, który na ustnym egzaminie tak stawiał pytania, żeby od razu zawrzeć w nich odpowiedź. Pofrunęliśmy w świat.

POLECAMY

Pamiętam również, jak przez długie lata do mojej mamy, która była nauczycielką historii, przychodzili jej uczniowie – absolwenci, aby porozmawiać o tym, co dzieje się z Polską i pokazać swoje małe dzieci. Z kolei nasza klasa maturalna, IV a, przez dwadzieścia kilka lat po maturze spotykała się u wychowawczyni. Przynosiliśmy zaproszenia na śluby, zdjęcia z chrzcin, wydane książki, płyty, obronione doktoraty. Pani p...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy