Dołącz do czytelników
Brak wyników

Style życia

7 kwietnia 2019

NR 4 (Kwiecień 2019)

Zabójcza słodycz cytryn

86

Pierwszą słodką cytryną Basia nakarmiła swoją córkę, gdy ta miała czternaście lat i zakochała się bez wzajemności w najprzystojniejszym chłopaku w szkole.

Basia już po czterdziestce przypominała cytrynę, która zbyt długo leżała w lodówce. Centrum jej jestestwa stanowił żołądek i to, co może mu zaszkodzić, na co musi uważać. Szkodziło jej ostre i nerwy. Kiedy żaliła się na swoje wrzody, przykładając dłoń do brzucha, można było odnieść wrażenie, że ich obecność, wprawdzie kłopotliwa, nie jest Basi do końca niemiła. Gdyby nie te moje wrzody, mówiła, tobym może pojechała, gdyby nie one, też bym tego i owego chętnie spróbowała. A kiedy inni wyjeżdżali, próbowali, jej najpierw odbijało się kwaśno, coś ją trochę kłuło i dusiło, ale po chwili mówiła sobie: w sumie to po co jeździć, taka podróż to przecież udręka, nic przyjemnego. A próbowanie tego i owego? Jakiegoś nie wiadomo czego? Po co to komu? Nie ma czego zazdrościć tym, którzy tak ryzykują. Można się tylko rozczarować czy, co gorsza, pochorować. A tu mam mieszkanko małe, ciasne, ale własne. W sumie całkiem ładne, przytulne, jak się przyjrzy. Zabezpieczone kratami w oknach, bo parter, to wiadomo. To nawet lepiej, że w bloku i małe, bo dom to kłopot, po co komu dom, i do tego z ogrodem? Albo nawet domek letniskowy, jak mają ci z piątego. Martwią się całą zimę, denerwują, czy im nie spalą, nie okra...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy