Dołącz do czytelników
Brak wyników

inne , I

27 lutego 2017

W krainie bogów

34

Ludy żyjące u podnóża Annapurny różnią tradycje i język, łączy zaś tolerancja dla licznych wierzeń. Bo to religia pozwala im przystosować się do życia w cieniu sięgających nieba gór.

Wspomnienie późnej jesieni w Himalajach angażuje wszystkie moje zmysły. Zaczyna się od zapachu – sosnowy dym z glinianych palenisk, rozrzedzony w ostrym wysokogórskim powietrzu. Zaraz potem czuję go w ustach, bo podobnie pachnie, a zarazem smakuje himalajska chiya, słona herbata z masłem, dawniej wyłącznie z mleka jaka, obecnie zaś często z masłem krowim sprowadzanym z nizin na grzbietach mułów. Po kilku tygodniach spędzonych w wysokogórskich wioskach wszystko ma się uwędzone dymem z ogniska, bo wędrowiec z nizin, który na wysokościach marznie do szpiku kości, wędzi się w polarach i zakupionych od pomarszczonych starowinek wełnianych ocieplaczach. Stara się ogrzać pod kocami przy palenisku i przesiąka jego zapachem, a potem już wszystko tak pachnie – on i całe Himalaje.

Kapłani i rycerze
Miesięczna wędrówka przez podniebne góry, w cieniu których żyją ludzie czczący szczyty uosabiające bóstwa, zaczyna się wśród zbożowych tarasów wydzielonych na stokach wzgórz. Wokół wiosek rozpościera się gęsty deszczowy las, pełen nieprzeniknionych bambusowych zarośli. Z nieba nieustannie siąpi ciepły deszcz. Błotnista ścieżka wiedzie cały czas przez dolinę, wzdłuż potoku o mętnej wodzie. Mijane po drodze chatki, porośnięte kwiatami, zbite są z desek i blachy. Kury grzebią pazurami w mokrej ziemi, rolnicy koszą ręcznie zboże, a na spotkanie wędrowcom wybiegają bosonogie dzieciaki.

Deszczowe lasy u podnóża Annapurny, olbrzymiego masywu o kilku szczytach, z których najwyższy sięga ponad ośmiu tysięcy metrów, zamieszkane są głównie przez braminów i kszatrijów. Zgodnie z hinduistyczną tradycją tworzą oni najwyższe stany: kapłanów i rycerzy. Bramini, nazywani w Nepalu bahunami, odpowiadali za rytuały w świątyniach, pośredniczyli między bóstwami i ludźmi oraz nauczali mądrości zawartej w Wedach, świętych księgach hinduizmu. Wielu bahunów poświęcało życie na studiowanie ksiąg, w związku z czym uważano ich za ludzi światłych i oczytanych.

Rdzenni mieszkańcy nepalskiej Doliny Sinja – kszatrijowie, czyli rycerze, przez długie lata byli najbardziej wpływową grupą społeczną w Nepalu. Wywodził się z niej na przykład królewski ród Shah i dynastia premierów Rana, która przejęła władzę w 1846 roku i władała krajem przez ponad sto lat. Dzisiaj kszatrijowie wciąż zajmują wysoką pozycję w Federalnej Demokratycznej Republice Nepalu, piastując ważne stanowiska we władzach, wojsku i policji.

Mimo że religia nadaje im rangę swoistej szlachty, większość braminów i kszatrijów żyjących u podnóża Annapurny trudni się rolnictwem. Spośród innych grup wyróżniają ich znacznie niższe wskaźniki analfabetyzmu. Zawdzięczają to naciskowi, jaki religia kładzie na edukację najwyższych stanów.

Lakszmi o czterech rękach
Żyjący u podnóża Himalajów hinduiści wierzą, że obowiązków wobec bogów jest wiele. Stąd w zaroś[-]lach obfitość porośniętych bluszczem posążków przedstawiających hinduskie bóstwa: złośliwego Ganeśę o głowie słonia, boga mądrości i sprytu, który – przebłagany ofiarami – może zapewnić powodzenie; delikatną Lakszmi o czterech rękach, boginię szczęścia, bogactwa i pomyślności; przerażających, przypominających olbrzymie kobry Nagów, symbolizujących moc odradzania się. Każde bóstwo czczone jest w inny sposób. Na przykład Ganeśa najbardziej lubi słodycze, trawę durva i pachnące aksamitki, Nagów podczas świąt oblewa są mlekiem i wielbi modlitwami, na co dzień zaś pali się dla nich kadzidła i karmi owocami.

Za świętą i nietykalną uważa się też górę Machapuchare, która sterczy wśród łagodnych wzgórz na wysokość prawie siedmiu tysięcy metrów. Wspinaczom zakazano zbliżania się do jej stoków, by nie bezcześcić świętości boga Śiwy, który upodobał sobie to miejsce.

Przez pierwsze dni wędrówki można zapomnieć o wysokich górach, ukryte są bowiem w chmurze wiszącej nisko nad deszczowym lasem. Dopiero nieco wyżej – tam, gdzie nad bujną roślinnością zaczynają dominować rododendronowe drzewa, a powietrze staje się ostrzejsze – nad doliną zaczynają się rysować strome, ośnieżone szczyty. W wioskach – z drogami coraz częściej brukowanymi ciosanymi gładko kamieniami, na których spokojny rytm wybijają kopyta mułów z długich karawan – obok hinduistycznych posążków napotkać można modlitewne młynki. Czasem napędza je woda z wartkich strumyków, więc bez przerwy ślą do bogów modlitwy wyryte na drewnianym kole młyńskim. Znacznie częściej jednak trzeba osobiście wprawić w ruch obrotowe osie, na których osadzone są drewniane walce pokryte mantrami.

W drodze można także spotkać buddyjskie czorteny. Niewielkie ołtarze najpierw przywodzą na myśl typową architekturę hinduistyczną, pełne są kolorów, lecz im dalej i wyżej, tym bardziej ascetycznie wyglądają. Na terenach tych przeważa kult tantryczny. Zgodnie z jednym z jego głównych założeń wszechświat napędza energia płynąca ze zjednoczenia sił kobiecych i męskich. Stąd wywodzi się pochwała erotyki jako drogi prowadzącej do oświecenia, co często widoczne jest w lokalnej sztuce. Praktykujący ezoteryczne rytuały tantryczne lud Newarów (od brzmienia tej nazwy w lokalnym języku wywodzi się nazwa Nepal) uważa siebie jednocześnie za hinduistów i buddystów. Żadna z tych religii nie wyklucza wyznawania innych. Co więcej, wolność interpretacji mitów i uzależnienie praktyk religijnych od przynależności klanowej i miejsca zamieszkania sprawia, że religie w Himalajach i u ich podnóża różnią się nie tylko między wioskami, ale zmieniają się również w zależności od tego, kim jest wyznawca. W efekcie stanowią zbiór praktycznie niemożliwy do opisania.

Można jednak dostrzec pewną zależność – im wyżej, tym mniejszy wpływ hinduizmu, zwiększa się natomiast oddziaływanie pradawnych animistycznych religii, przede wszystkim tybetańskich wierzeń bon. Krajobraz staje się coraz surowszy, gdy wędrowiec wkracza do wysokogórskiej krainy zawieszonej ponad chmurami, gdzie niebo jest przejrzyste i niepokojąco ciemnoniebieskie. Przy bramach domów o płaskich dachach...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy